SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 26 grudnia 2014

Part 104.

- Poza tym przyszedł Pan tu rozmawiać ze mną o moim stroju?
Sweney podszedł zaraz do drzwi i przesłonił je zasłonką, która wisiała odsłonięta, do tego wiało chłodem, wiec nie chciał tu zamarznąć na kość. Był wściekły za to zniszczenie szyby Pani Lovett budynku. McCartney zaraz odezwał się do Todd’a, gdy ten się do niego zbliżył i stanął przy oknie.
– Ogól mnie Todd.. spokojnie, zapłacę za usługę… Lecz sprawdzę za dwa dni, czy się stąd wyniosłeś.. rozumiesz..?
Todd nic nie odpowiedział na słowa mężczyzny, tylko skoro miał golić, to przygotowywał się do tego. Choć w jego mniemaniu było to tylko małą stratą czasu i przygotowaniem do czegoś wręcz brutalnego. Zaraz Todd wyszukał w szafce niezbędnych mu rzeczy do golenia i tak powoli zmydlił ze sobą łój, olejek kokosowy z ługiem przy czym zaczął wszystko pienić. Potem naostrzył na pas brzytwę by była jak najbardziej ostra.
– Tylko dokładnie… i bez zacięć..
Sweeney po chwili zabrał głos, kiedy położył ręcznik na szyi mężczyzny i po chwili rozprowadzał pianę po zaroście arystokraty.
– Spokojnie, jestem dokładny. Baki przycinamy?
William przytaknął głową, po czym Sweeney zabrał się do pracy i zaraz powoli golił mężczyznę, kiedy ten na chwilę mu przerwał i złapał go za przedramię.
– I wyprowadzisz się stąd.. dwa dni, więcej nie dostaniesz.. akurat pożegnasz Panią Lovett przed Gwiazdką.. jasne..?!
Golibroda zacisnął pięść na brzytwie i wycedził przez zęby.
– A co wprowadzisz się tu, niechciany..? Nie opuszczę tego miejsca, bo Ty McCartney tego sobie życzysz.. Może kiedyś wrócę tu dalej pracować jako golibroda… A Ty skończysz jak ostatni wieprz..
Arystokrata zdenerwował się na słowa Todd’a i odepchnął go od siebie, na Sweeney’u nie zrobiło to wrażenia i przystąpił do golenia znów. A McCartney mu przerywał znów ględząc swoje morały.
– Pani Lovett będzie moja.. Kocham ją i nigdy jej nie odpuszczę. Jest taka urocza, jej usta, jej oczy, szyja, ramionami, jej piersi.
Sweeney mocniej przycisnął brzytwą do skóry mężczyźni kiedy ten dalej mówił jaka to cudowna jest Pani Lovett, Sweeney w końcu na tyle mocno przycisnął brzytwą, że zranił McCartney’a w szyję. Ten prawie zerwał się z fotela, na co Todd przycisnął go z powrotem pochylając się nad nim i odparł, kiedy mężczyzna złapał go za nadgarstki i odsuwał do siebie.
– Boli..? I ma boleć.. o to mi chodziło. Lecz jeszcze nie jestem pocieszony obecnym stanem, Twojego wyglądu.. Dam Ci radę, Panie McCartney.. mimo to, nikomu jej dalej nie przekażesz, ale tak do Twojej wiadomości, nigdy nikt nie powinien przychodzić do golibrody i się z nim kłócić, kiedy siedzi na fotelu i czeka na golenie.. wiesz czemu..? Bo golibroda się może wściec i brzytwa może za bardzo przesunąć się po tętnicy.. Może nie znam się na medycynie, lecz wiem, gdzie przycisnąć by polała się krew..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.