SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 21 grudnia 2014

Part 17.

Sweeney uniósł lekko jedną brew na słowa kobiety, a tym samym zmarszczył czoło na słowa z poza zaplecza i po chwili odparł z takim westchnięciem.
– Hm… no tak… ale przecież produkty nie uciekną.. Pracuję tutaj, po południu przez trzy godziny.. czasami więcej… - Zaraz spojrzał na mężczyznę, który przyszedł na zaplecze i mruknął, że towar dla Pani Lovett jest gotowy, a Todd mruknął nieco jakby w złości, że zaraz Pani zabierze swój towar. Mimo, że był to pracodawca Todd’a to troszkę bał się tej jego inności, wiec niezbyt był upierdliwy po swoich słowach, tylko po mamrotał coś pod nosem i wrócił na sklep. Powrócił spojrzeniem na Panią Lovett i sam nie wiedział co powiedzieć, tym bardziej że nieco cofnął się o krok w tył, bo dobrze wiedział, że czuć od niego alkohol, a wolał by Nellie była nieświadoma tego, że popadł trochę w alkoholizm.
– Muszę wracać do pracy.. nie pracuję tu przecież długo.. – Nellie przytaknęła na słowa Sweeney’a i tak dłoń lekko oparła o jego kamizelkę, którą udawała że poprawia przy kołnierzyku.
– Tak, rozumiem.. a pracuje Pan gdzieś jeszcze..? – Zmarszczyła lekko czoło, po czym zaraz odezwał się spokojnym tonem głosu.
– Tak.. Robię to w czym jestem dobry. – znów kobieta była nawoływana i wychyliła się z zaplecza i odparła głośniej.
– Spokojnie, już idę..!!! – Zaraz odezwał się do Todd’a jego szef, niczym podniesionym głosem i kierował się w stronę zaplecza, z którego powoli wychodziła już Pani Lovett, mimo to jeszcze zdążyła złapać Sweeney’a za dłoń niczym jakby się z nim żegnała.
– Panie Todd, długo będzie Pan gruchał z naszą wierną klientką..? Za pogaduchy nie płacę, chyba, ze to się Panu nie podoba.. Pani Lovett.. Pani towar już został załadowany na powóz..! – Sweeey zaraz zabrał z wieszaka, swój fartuch, w którym tu pracował i zakładał go na siebie powoli wychodząc za Panią Lovett i odparł do swojego szefa pomrukiem.
– Z nikim nie grucham, przepraszam.. wracam do pracy.. Do widzenia Pani, Pani Lovett. – Kobieta odwróciła się jeszcze do Sweeney’a i odparła nieco stłumionym głosem, bo jednak szef Todd’a ją peszył.
– Do widzenia, do wiedzenia Panie Todd. – Po tych pożegnaniach, Pani Lovett wyszła ze sklepu, może nieco miała lepszy humor, niż kiedy tu przybyła, lecz ciągle czuła, że coś ją gryzło, a już na pewno sam fakt, że Todd został z jej ręki wyrzucony z piętra jej sklepu.
Zaś Pan Todd przez cały ten dzień rozmyślał o kobiecie, ale był skoncentrowany na pracy, poza tym szefa trzymał się z daleka i co jakiś czas miał w ustach coś miętowego, czy napił się kawy by nie było czuć od niego alkoholu, bo nie chciał stracić tej pracy.
Do swojej kawalerki, którą wynajął kolejnego dnia, po opuszczeniu sklepu Pani Lovett, udał się zaraz po pracy, poza tym był już zmęczony, a zakupy robił u swojego pracodawcy w sklepie, bo nie miał zbyt wygórowanych cen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.