SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 21 grudnia 2014

Part 2.

- Sprzątaczkę.. mhm.. W takim razie leć do swojej ważniejszej ode mnie pracy, nie marnuj czasu.. Kochanie.. - Wzruszyła ramionami i poszła na zaplecze zostawiając go samego. On zaś wyszedł zdenerwowany ostatnim komentarzem Nellie.. nie próbował przemienić tego w przekomarzanie się, jak to zazwyczaj, ktoś tu był dzisiaj nie w sosie i ten humor również mu się udzielił...A zamiast do pracy udał się można powiedzieć do konkurencji, Pani Mooney, nie po to by próbować jej pasztecików, lecz by usiąść przy herbacie i pomyśleć nad pewnymi sprawami. Nellie w tym czasie odnalazła swój klasyczny strój roboczy i przebrała się w niego przed rozpoczęciem pracy. Swą nową sukienkę - prezent od Willa zostawiła w szafie na wieszaku, żeby się nie zakurzyła.
Potem ruszyła w wir pracy, zaczęła od usuwania pajęczyn końcem miotły do zamiatania. Kobieta przemiennie schylała się i znów dosięgała miotłą sufitu, w pewnym sensie przypominało to taniec, ruchy były bardzo sprawne, zwinne. Mogła w ten sposób odreagować od tego dnia, który nie należał do najmilszych. Najpierw Todd, potem ta dziwna rozmowa z McCartneyem, zupełnie jakby czuł, że coś nie jest w porządku, a może to miejsce miało tak negatywny wpływ..? W każdym razie tym ostatnim nie przejęła się aż tak bardzo. Związek między nimi, tak naprawdę nie był prawdziwym związkiem, bardziej przyzwyczajeniem do siebie. Nie czuła do niego miłości, lecz wdzięczność za to, że kiedy opuściła Fleet Street, znalazła u niego pomoc.. Nie przeszkadza to jednak w tym, że oboje zachowują się w stosunku do siebie lojalnie, a nawet czują małą zazdrość gdy zobaczą się z płcią przeciwną. Z jego strony owszem jest to coś więcej, ale od Nellie coś jak obowiązek spłacenia długu. Poznali się pod koniec września ubiegłego roku. Był to kolejny dzień po dokonaniu jej decyzji i opuszczeniu domu. 
Siedziała na ławce w parku kiedy zaczęła się burza, ulewa. Względem jej losu było to dość ironiczne, jakby tego było mało jeszcze natura wydawała sobie z niej drwić. Skończyły się już jej pieniądze na nocleg, jedzenie, nie mogła znaleźć pracy. Życie z dala od domu, nowe życie, okazywało się być znacznie cięższe niż przewidywała.. Już chyba nic nie mogło w gorszym stopniu pogorszyć jej stanu więc wykrzyknęła przed siebie, nie zważając na uciekających przed nagłym zjawiskiem pogodowym ludzi. Patrząc na to łatwo można ją było uznać za wariatkę, ale sama się tym nie przejmowała.- Kimkolwiek jesteś, jeśli jesteś prawdziwy pomóż mi..! - I wtedy nie wiadomo do końca skąd pojawił się Will.. Po tym jak powiedziała mu czego potrzebuje, zaoferował jej swój płaszcz jako ochronę przed deszczem, dom oraz ubrania.. Lovett nie mogła w to uwierzyć, tłumaczyła mężczyźnie, że nie ma niczego, co mogłaby dać mu w zamian. Obawiała się nawet, że wykorzysta ją i będzie jeszcze gorzej, lecz spadł jak gwiazdka z nieba i spełnił wszystko to co obiecał, a nawet więcej.. Zamieszkała u niego, stając się nową panią domu..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.