SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział trzeci III. Pijaństwo Pana Todd'a. Part 31.

Nellie śledziła Sweeney'a z zarówno troski jak i ciekawości czy nie zaciągnie się do kolejnej tawerny pełnej pań do towarzystwa. Nie miała logicznych podstaw postępować w ten sposób, jednak serce podpowiadało jej coś innego. Widząc go z kobietą, w dość bliskiej sytuacji poczuła zazdrość, jakby pewna ściana, której stabilności była pewna runęła przez to jedno spojrzenie na niego. Nie zważała na to, że Todd ma prawo do własnego życia, związku i że sama była teraz związana z Willem, na prawdę czy na niby. To nie miało w tej chwili znaczenia.
Znów poczuła się jak dawniej, kiedy golibroda był chociażby zapatrzony w zdjęcie Lucy, myślami będący z żoną.. ignorujący ją. Myślała, że całkowicie się z niego wyleczyła.. a tak mały i pewnie nieznaczący szczegół utwierdził ją w tym, że nie potrafiąc zaakceptować czegoś takiego, nie pogodziłaby się z tym gdyby był w najprawdziwszym związku...
Jej serce nie było jemu wciąż obojętne, sama tylko siebie oszukiwała i próbowała do tego przekonać. Momentami nie miała już siły iść, zatrzymywała się, uczucia ją przytłaczały. Znajdowali się ludzie, którzy zatrzymywali się i pytali czy wszystko w porządku.. wyglądała dość marnie. W końcu jednak znalazła w sobie tyle siły by wyprzedzić Todda i zatrzymać go na moment. Nigdy nie widziała go w takim stanie. Nie stał stabilnie, leciał na boki, mówił niewyraźnie, gestykulował dłońmi jakby nie wiedział co z nimi począć. Nawet nie zdziwił się na pojawienie Pani Lovett, zupełnie jakby towarzyszyła mu u boku przez cały czas.
Cóż, działał alkohol. - Ochhh! Panji Loved! Więc gdzie teraazz? - Bełkot Todd'a wywołał jeszcze większą złość i zanim pomyślała jej ręka nabrała sporej prędkości i uderzyła go w policzek wydając głuchy plask.http://i55.tinypic.com/33vzpg4.jpg Jego głupkowaty uśmiech nie schodził jednak z twarzy, a Nellie nie zamierzała zaszczycić go swą odpowiedzią.
Teraz naprawdę zaczynać było widać skutki picia, głównie po mowie.- Nie jezdem pewienn czy za-zas-łu..żyłem? Kobiety! - Roześmiał się w głos, co wywołało jeszcze większą irytację u Nellie. Zostawiła go tam stojącego i udała się po właściwy cel dzisiejszego wyjścia - przyprawy do sklepu w którym pracował Todd, o ile jeszcze nie postanowili się go pozbyć. Kiedy indziej cieszyłaby się na jego spotkanie, lecz dziś była usatysfakcjonowana, że nie będzie musiała więcej znosić jego obecności. Po zakupieniu odpowiedniej ilości przypraw i przetransportowaniu ich pojazdem do sklepu Will pomógł jej w przeniesieniu ich do spiżarni. Dzięki takim drobiazgom rehabilitował się w jej oczach. Sytuacja między nimi trochę się poprawiła, ale wciąż nie była tak perfekcyjna jak dawniej. Nie była już w stanie dzisiaj pracować, mimo że zbliżały się godziny największego szczytu klientów zamknęła sklep i resztę dnia spędziła w łóżku. Dopadł ją melancholijny nastrój, wszystko wydawało się być beznadziejne. Płakała. Nawet praca przy której mogła odpędzić złe myśli nie wchodziła dziś w grę. William czuwał przy niej cały czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.