SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Part 38.

Sweeney nie chciał tego otwierać, przecież to nie jego korespondencja, lecz coś go tknęło i powoli wysunął dokument, tą karteczkę, która także była elegancko ozdobiona, a na niej był napis „Zaproszenie na ślub”, co zaraz wywołało u niego przyspieszone bicie serca, bo chyba domyślił się co to było, a raczej czyje.
Po czym otworzył wiadomość i kiedy wyczytał imiona i nazwiska osób znajdujących się, które zapraszają na ślub, aż nogi zrobiły mu się z waty, że przysiadł na krześle. Spuścił głowę po czym zaraz z książki kucharskiej wystawała inna kartka, którą wyciągnął i zobaczył szkic sukni ślubnej Pani Lovett, gdzie były naniesione poprawki. No tak zaproszenie, suknia, było to jasne, że to było już pewne, poza tym widać, Pani Lovett przygotowywała się do ślubu już od jakiegoś czasu. A do tego kościół jaki ujrzał na zaproszeniu wiedział, że nie był jednym z podrzędnych kościółków, w jakim sam brał ślub z Lucy. Zapamiętał też datę, która powoli zbliżała się wielkimi krokami, w końcu sprawdził który dziś był.
Poczuł się przegrany, skoro Pani Lovett była pewna miłości do William’a to on chyba nie miał już co robić w jej pobliżu. Poza tym chciał opuścić zaraz to miejsce i wrócić do siebie. A kiedy schował te rzeczy z powrotem do ksiązki kucharskiej i podszedł do kanapy, gdzie zajrzał do swojej leżącej obok łóżka torby zaraz do pokoju weszła Pani Lovett, na którą spojrzał kątem oka i odparł.
– Ja… ja przepraszam… za wszystko co się tu wydarzyło, że tu się znalazłem.. nie pamiętam niczego… Jeśli narobiłem jakiejś szkody, zapłacę za to... – Pani Lovett spojrzała na Todd’a i weszła głębiej do pomieszczenia zamykając za sobą drzwi, by nikt im nie przeszkadzał, no choćby nawet jej narzeczony. Podeszła bliżej Todd’a i odparła, kiedy zakładał torbę na ramię.
– No proszę, otrzeźwiał Pan..? Głowa boli..? I dobrze. Póki co, nigdzie Pan nie pójdzie, póki sobie czegoś nie wyjaśnimy.. Niech Pan siada Panie Todd.. Nie wiem od jak dawna się Pan tak zachowuje, ale to jest niedorzeczne…! Omal przez Pana.. o ile w ogóle jeszcze mam klientów. Bo wczoraj chyba już połowę straciłam.. Pamięta Pan..? Nie..? To ja odświeżę Panu pamięć.. –Todd przysiadł na kanapie i zwiesił głowę słuchając Pani Lovett, która by nie być nad nim katem, wzięła sobie krzesełko obróciła naprzeciwko kanapy, kiedy tak złośliwie je doprowadziła dotykając nogami od krzesła o podsadzkę, by w uszach Pana Todd’a zabębniło do tego hałasu, który dla niej był cichy, a dla niego, zbyt głośny.
Zaraz przysiadła z gracją na krześle i kontynuowała dalej. – Wczoraj… kiedy jak co dzień pracowałam w sklepie.. piekłam i zadowalałam klientów swoimi wypiekami.. Pojawił się Pan, Panie Todd.. Był Pan pijany w sztok.. rozumie Pan..? Zaczepiał Pan moich klientów.. opowiadając im coś, nawet nie słuchałam co, ale i tak Panu język się plątał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.