SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Part 48.

Sweeney w obecności Alice nie okazywał zbyt wiele emocji, spotykał się z nią rzadko, lecz uznał, że nie może odcinać się od ludzi, bo inaczej zdziczeje już całkiem, że zapomni jak wygląda rozmowa. Do pracy już miał za kilka dni wrócić, poza tym jego dłoń już praktycznie była zagojona więc, nie powodowałoby już trudności w czasie pracy.
Po tym jak pożegnał się z Alice i odprowadził ją do drzwi, pocałował w policzek na dobranoc, ona go także i zamknął drzwi po tym jak kobieta wyszła życząc mu dobrej nocy, co odwzajemnił. A zaraz stanął przy drzwiach, oparł się o nie plecami, gdy zamknął je na zamek i dotknął dłońmi swojej twarzy. Poczuł taki smutek i żal w sercu, co spowodowało, że przysiadł na podłodze i łza spłynęła po jego policzku.
Spojrzał nieco w górę, w kierunku pokoju z tego małego przedpokoju, gdzie w pomieszczeniu położył na komodzie zaproszenie na ślub Pani Lovett. 

– To nie może się tak skończyć.. nie chcę tego.. zwariuje… Co ja mam zrobić.. przecież kocham Ją… - Todd był wewnętrznie załamany, serce pękało mu od środka i nawet zaczął się na nie źle czuć i czuł ból w klatce piersiowej. Lecz po zażyciu kropli nasercowych i po tym jak trochę poleżał na łóżku przeszło mu. Tego wieczora już nic innego mu nie zostało jak tak naprawdę pozmywać szklanki w kuchni i wziąć kąpiel, bo i tak już do niczego innego nie miał głowy.
(…)
Trzy dni później. Powoli zaczynał się okres przedświąteczny, nadchodziła zima i robiło się zimniej, a nawet były pierwsze opady śniegu, które co prawda dochodziły do dwóch centymetrów, ale zawsze to było coś. A czasami słońce znów topiło śnieg i co przyrastało tak naprawdę nie robiło wielkiej różnicy.
Sweeney powrócił do pracy, znów wpadł w ten wir. Oczywiście z pracy w sklepie pana Darling’a gdzie pomagał przy zaopatrzeniu sklepu, czyli rozpakowywał towar zwolniony został, wiec został mu tylko zakład u Pana Satan’a, który chwalił go chyba aż do przesady czasami. Sweeney’owi to za bardzo nie przeszkadzało, no ale cieszył się, że w szefie miał sojusznika, a nie wroga. Właśnie mieli przerwę i tak rozmawiali sobie, przed wejściem do salonu, bo cóż Sweeney zaczął palić papierosy, lecz tak naprawdę ku temu, bo zauważył, że dzięki temu ma chociaż przerwę i może na chwilę wyjść z zakładu, a tak musiałby siedzieć, wiec znalazł sposób na małą rozrywkę. Papierosy go nie pociągały za bardzo, ale wyglądało jakby umiał to robić od lat. Szef Sweeney’a spojrzał na niego, gdy ten puścił dym z ust jak takie kółko. 

– Hm.. a ja nigdy nie mogłem się tego nauczyć.. jak to robisz..? – Sweeney popatrzył na szefa i odparł marszcząc lekko czoło. 
– Sam nie wiem.. tak wychodzi, po prostu.. chyba za sprawą języka, kiedy go się nieco wysunie do przodu… - Satan uśmiechnął się do Sweeney’a no i spróbował zrobić tak samo, lecz niezbyt mu to wyszło, próbował taki kilka razy, aż dalej rozmowa się kręciła, w końcu na razie chętnych nie było.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.