SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Part 52.

Na co Sweeney westchnął i przewrócił oczami dodając. – Zrób to o co Cię proszę. Widzisz tego człowieka..? To William McCartney, za około dwa tygodnie ma brać ślub z Twoją najlepszą przyjaciółką. Pozwoliłabyś na to? Bo ja nie. Ale ja nie mogę iść, nie mam dobrych stosunków z Panią Lovett i szybciej wygna mnie za drzwi, niż przemówię jej do rozsądku. Przynajmniej wiem, że te jego flirty w kwiaciarni nie były moim złudzeniem.. a tu.. czy to nie jest przesada? Może i na wieczorach kawalerskich robi się dziwne rzeczy, ale to nie jest wieczór kawalerski, na nich też swoich przyszłych żon się nie zdradza, a to..? Niewiele brakuje by koleżanka mojej kuzynki wyciągnęła mu coś ze spodni.. a wolałbym uniknąć takiego widoku.. póki tu jestem.. on jest., Proszę Cię.. Idź do Pani Lovett i przyprowadź ją tu by nie było za późno. – Isabel słysząc słowa Sweeney’a nie wierzyła w to co słyszała, choć z początku myślała, że Todd nie jest z nią szczery i chce coś osiągnąć, lecz kiedy puścił jej dłonie i zacisnął swoje pięści i warknął w stronę mężczyzny. A Isabel jedynie szepnęła. – Dobrze… - No i zaraz szybko udała się do wyjście jak tylko zabrała swoje rzeczy i w biegu zakładała płaszcz.
William był podpity, Sweeney mimo, że napił się nieco whisky, to co to było, na dnie szklanki trochę alkoholu z lodem, by nie był taki mocny, więc miał dziś trzeźwy umysł.
Sweeney jedynie czekał do przyjścia Pani Lovett, lecz powoli zbierał się do wyjścia, poza tym sytuację też opisał swojej kuzynce, która swoją koleżankę uprzedziła, by nie przerywała swoich czynności, bo było to ważne.
Sweeney tak bezceremonialnie podszedł bliżej Wllliam’a, który nawet nie kontaktował kim jest i odezwał się do niego pijackim tonem głosu. – Aszzzz Ty małyyyy, mozieszzz przyniepśśśść nam, dri.. drińńń.. drińńńki.. – Sweeney sięgnął po płaszcz mężczyzny i zajrzał do jego kieszeni, gdzie wyciągnął też chusteczkę kobiecą z odciśniętymi wargami na niej od pomadki, a do tego dwa adresy kobiet lekkich obyczajów, które Johnny dobrze znał, bo znał kuzynkę i jej koleżanki po fachu, więc przez lata wiedział tez i o ich miejscach zamieszkania.
A na słowa William’a pochylił się nad nim i odparł. – Po pierwsze, dla Ciebie jestem Pan Todd.. Po drugie, drinka to Ty niebawem będziesz miał na głowie. Nie pozwolę Ci oszukać Pani Lovett. Ale baw się dobrze, dla niej to będzie przykre.. ale chociaż zobaczy jaki „wierny” jesteś w stosunku do kobiety, z którą masz zamiar stać przed ołtarzem. – William zaśmiał się wprost do Sweeney’a na jego słowa, na co ten złapał go za koszulę i chciał uderzyć, ale stwierdził, że nie warto poza tym słyszał jak już dalej na schodach, mimo muzyki, głosów rozbawionych ludzi, słyszał w dali głos Pani Lovett. Zaraz położył płaszcz Will’a na kanapie i z premedytacją wysunął nieco z jego kieszeni chustę jak i adresy kobiet, z którymi najwidoczniej McCartney się umówił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.