SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 68.

Pan Todd był już trochę zmęczony tą kilkugodzinną wędrówką dlatego kiedy Nellie się rozglądała, on przystanął z zakupami w jednym miejscu i śledził ją wzrokiem.
- Panie Todd.. Może mi doradzisz, nie wiem na którą się zdecydować.. - Chwilowo zniknął jej z pola widzenia, dlatego krzyknęła głośniej i zrobiła kilka kroków do tyłu żeby objąć wzrokiem większy zasięg terenu. Wpadła na Sweeney'ego, który śmiał się pod nosem z nieuwagi kobiety. Pani Lovett założyła rękę na rękę by udać poważną i złą.
- Ładnie to tak? Ładnie to tak się ze mnie śmiać? Ciekawe czy Pan by się śmiał.. - Sweeney nie mógł się powstrzymać od śmiechu i od tego jak Nellie próbowała udawać poważną, mówić do niego per Pan.. Jego śmiech był tak zaraźliwy, że i ona szybko mu uległa.
- Chyba moje wątpliwości co do Twojego prezentu świątecznego się rozwiały.. Okularki, moja droga, okularki..- Wytknął jej język i oboje śmieli się z wpadki Nellie aż opanowali się i kupili dwumetrową choinkę. Została już bezpośrednio przetransportowana do domu przez któregoś pracownika. Godzina była już późna. Nellie i Sweeney zmęczeni i głodni.
Kobieta przygotowała im coś do jedzenia, a były to pieczone ziemniaki i indyk czyli esencja bożonarodzeniowego posiłku. Może jedzenie o tej porze nie było najzdrowszym posunięciem, ale któż by się tym przejmował, w końcu to ten okres kiedy nie zwraca się szczególnej uwagi na dietę.
Po posiłku pozmywali naczynia i o dziwo zabrali się do dekorowania choinki. Nellie znalazła w swoich świątecznych szpargałach gadżety, a była wśród nich między innymi mikołajowa czapka, którą zaraz założyła Sweeney'owi na głowę.
- A tak martwiłam się, że w tym roku wcale nie będzie Mikołaja.. a tu proszę.. jak znalazł hehe.. - Puściła oczko do mężczyzny i sięgnęła dalej do pudła by wyciągnąć z niego skarpety, które zaczepiła na kominku i wieńce świąteczne, które umieszczała w różnych miejscach - na oknie, na drzwiach, na ścianie i oczywiście na kominku. Wyjęła też różnokolorowe świąteczne świeczki, których zawsze miała pod dostatkiem. Włączyła gramofon żeby znów usłyszeć kolędy i sięgnęła do toreb z zakupami.
- Pomożesz mi Sweeney..? - Zaraz oboje układali już łańcuchy na choince, potem przeszli do ciasteczek i ostatecznie bombek. Choinka była dość wysoka, więc żeby umieścić przedmioty na wyższych partiach należało wymyślić sposób. Ostatecznie obok choinki pojawił się stołek, a na nim Nellie, była co prawda niższa od Pana Todda, ale trochę lżejsza i mógł ją doskonale asekurować na wszelki wypadek. Sweeney podawał jej ciasteczka i bombki. Wszystko szło sprawnie do momentu kiedy Nellie zakręciło się w głowie i prawie spadła. Sweeney puścił bombkę, którą miał jej podać i w ostatniej chwili złapał ją dłońmi za biodra, bo inaczej by spadła.
- Nellie.. wszystko w porządku..? Może lepiej zejdź.. - Przy jego pomocy, udało jej się znów dotrzeć na podłogę i usiąść na fotelu.. - Nie wiem co to było, nagle świat zaczął wirować...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.