SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 72.

William McCartney zaśmiał się na słowa Todd’a i spojrzał na niego rozgoryczony i złapał go za ramię przyciągając do siebie by się Sweeney zbliżył i odparł.
– Nie bądź taki hop do przodu, bo i tak tego muru nie przeskoczysz. Rozumiesz? A Nellie i tak będzie moja nie odpuszczę jej. A Ty jeśli chcesz dalej golić brody, to zastanów się nad tym, bo długo w tym zawodzie nie popracujesz… Może rączka się złamie niechcący, albo inna przykrość się wydarzy. Nellie będzie moja, a Ty będziesz wąchał kwiatki od spodu. – Todd zmarszczył czoło patrząc w oczy mężczyzny i odparł przesuwając źrenicami po krtani McCartney’a, aż korciło go by wyciągnąć brzytwę i zakończyć żywot tego nieszczęśnika. Lecz czuł, że i dla Pani Lovett on sam straciłby na znaczeniu i pewnie kazałaby mu się stąd wynosić.
– Hm.. Twoje groźby McCartney, naprawdę ale nie ruszają mnie, wyjdź stąd nim coś złego się stanie. Czego obaj byśmy nie chcieli, prawda? A od moich rak trzymaj się z daleka, nie wiesz do czego te ręce są zdolne. – McCartney spojrzał na Todd’a, kiedy ten cofnął się do mężczyzny i stanął nieco przy wysokim ukośnym oknie, a zaraz Will wstał z fotela i zbliżył się do Todd’a przy czym na ucho szepnął golibrodzie.
– Wiesz.. Nellie dobra jest.. Urocza, słodka, cudowna, ale za to jaka drapieżna w pewnych intymnych sprawach, jest znakomita kochanką. – Todd słysząc te słowa warknął w stronę McCartney’a, nie wytrzymał i kiedy odwrócił się do mężczyzny uderzył go w twarz z pięści. – McCartney aż poleciał nieco do tyłu, opierając się o fotel, zaraz oddał Todd’owi w twarz. Panowie zaczęli się ze sobą szarpać i krzyczeć do siebie.
– Pani Lovett.. Pani Lovett.. wżyciu nie będzie Twoja Todd.. wiesz co mi o Tobie mówiła..? .. że jesteś niezrównoważonym psychicznie, dziwak.. idiota.. znasz się tylko na goleniu..! Co to za zawód… każdy to potrafi zrobić..! – Todd uderzył w brzuch William’a i łapiąc go za ubranie odparł podniesionym głosem.
– Hm.. to miło.. zaś o Tobie nie musiała mi dużo mówić.. wystarczy, że widziałem…! Zdrajca, kobieciarz, zboczeniec.. Tępy jak główka dyni do krojenia..! Nie rozumiesz do teraz, że Pani Lovett Ciebie już nie chce..! Nie dotarło..? Mam określić to inaczej..?! – McCartey wściekł się na Todd’a, kiedy Todd stał tak przy komodzie i wierzchem dłoni starł krew ze swojej wargi, lecz nie spodziewał się, że McCartey zaraz na niego ruszy, że pchnął Todd’a na komodę do ściany, że golibroda, nieco uderzył się plecami i głową o ścianę i jęknął.
Przez tych kilka chwil był trochę zamroczony, a do tego z jego kieszeni wyleciała brzytwa, którą zaraz posłużył się McCartney i ugodził nią Todd’a w brzuch. Lecz Todd nie dał mu tak szybko wyjść po tym zranieniu i zaraz wyszarpując brzytwę z dłoni McCartney’a ugodził go w udo i dłoń na wylot w to drugie i szepnął nad uchem arystokraty z lekkim uśmiechem na ustach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.