SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 77.

Kobieta przyniosła mu koszulę od stroju nocnego i pomogła mu ją założyć, w końcu wiedziała, że dziś Todd nigdzie nie będzie wychodził, to mógł odpoczywać w wygodnym ubraniu.
Po niedługim czasie Sweeney leżał na kanapie i przysnął, a Pani Lovett doglądała go sprawdzając, czy nie ma gorączki, bo wydawał się jej taki ciepły. Poprawiała mu co jakiś czas koc i pocałowała go w czoło, kiedy wyglądał tak niewinnie i poszła do kuchni by ugotować obiad. Miała dziś otworzyć sklep po południu, lecz postanowiła, że dziś nie zrobi tego. Dlatego zaraz na kartonie napisała, że” „Sklep nieczynny z powodu choroby”. No i wywiesiła od wewnętrznej strony drzwi. Pozasłaniała nieco zasłony by nie było zbyt wiele widać co dzieje się w środku. Sprzątała tez podłogi z krwi i łazienkę.
Po ugotowaniu rosołu, makaronu i upieczeniu ciasteczek z czekoladą, przygotowała miseczkę dla Todd’a, i siebie jak i ciasteczka i herbatę, wszystko zaniosła na tacy, gdzie leżał Sweeney. Musiał nabrać sił. Widziała, że Sweeney nieco drzemie, ale tez czuła, że nie miał chęci na jedzenie, ale musiała jakoś go do tego zmusić, by przybyło mu płytek krwi, tyle ile stracił z organizmu. Przybliżyła się do niego i obudziła go miseczką zupy mówiąc.
– Sweeney… czas na obiadek… musisz coś zjeść by nabrać sił.. Wiem, że straciłeś sporo krwi, dlatego musimy teraz się postarać by to naprawić.. Zastanawiam się czy nie wezwać lekarza by Cię zbadał.. Ja nie jestem lekarzem przecież.. A ubytek masz jak na moje oko zbyt duży… zranił Cię w wrażliwe miejsce… bardzo krwawiłeś… – Todd uniósł się na kanapie bardziej do pozycji siedzącej i popatrzył na kobietę i na wszystko co przygotowała, gdy siedziała przy kanapie na pufie i odezwał się.
– Nie jestem głodny… Lekarz..? Ale nie jest tak źle… Po prostu jestem zmęczony, ciągle spać mi się chce… - Nellie westchnęła i skierowała łyżeczkę z rosołem do Todd’a, który bał się kobiecie odmówić jedzenia, kiedy spojrzała na niego nieco dobitnie, ale i z troską. Zaraz połknął zawartość z łyżeczki.
– Grzeczny chłopiec. – No i tak kolejna łyżeczka i kolejna, że Sweeney potem już powoli sam sobie radził, nie chciał by kobieta jadła zimną zupę, poza tym ręce miał całe.

2 komentarze:

  1. Trafiłam tu przypadkiem i zaczęłam czytać, sytaasznie dużo części juz zostało napisane, ale moze dotrwam do końca :>!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. W takim razie będzie mi niezmiernie miło jeśli zostaniesz tu na dłużej, by dowiedzieć się jak skończy się historia Sweeney'a Todda. :)

      Usuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.