SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 85.

Sweeney zamyślił się na chwilę i poprawił dłonią swoje włosy, odczuwał dziś mimo to bardziej te wszystkie siniaki, uderzenia, co nie dało się tego ukryć, a na słowa kobiety odparł.
– Zignorowała..? Hm.. ale o co mogło jej chodzić.. nagle coś się jej nie spodobało..? Ważne, bo to Twoja przyjaciółka, a przyjaciele się tak nie zachowują… Nie jestem za bardzo głodny.. poza tym dlaczego muszę pić ten sok z buraka, nie lubię tego.. A dostałbym tosta…? A poza tym nie powinnaś otworzyć sklepu.. na święta przydałby się utarg… mógłbym Ci pomóc.. – Popatrzył na kobietę, gdy Nellie przypatrzyła się Sweeney’owi teraz wyraźniej widziała jego zasinienia na twarzy. Było jej nadal przykro, że został tak potraktowany przez William’a i właśnie przeszły jej myśli o wczorajszym wieczorze, jak McCartney ją zaskoczył.
– Ach nie mówmy o tym, po prostu jej nie rozumiem Sweeney… Zachowała się jakby ktoś ją do tego namówił.. nie wiem… była po prostu zła, że przerwałam jej zajęcie. Sok z buraka, pomaga w tym byś był silniejszy, przybywają Ci przez to płytki krwi.. wiem że jest niezbyt smaczne.. ale może trochę posłodzić jak chcesz.. Tost? Dobrze, zrobię tosty.. Powinnam, ale wolę zająć się Tobą, tym mnie bardziej potrzebujesz niż inni.. Nie Sweeney, jesteś chory, musisz odpocząć. To, że dziś lepiej się czujesz, nie oznacza, że za godzinę mi tu zaczniesz skakać.. Nie chcę byś nagle mi tu zemdlał.. – Kobieta zaraz zabrała się za zrobienie tostów na maśle, wyjęła chleb i opiekała chlebek, ale tez dokładała do tego choćby wędlinę czy ser. – Przez ten czas też zrobiła herbaty, a Sweeney siedział zaraz na krześle przy stoliku do którego podszedł. Nieco zakręciło mu się w głowie, ale minęło to, gdy już siedział. Spojrzał za okno, kiedy nieco odsłonił zasłonkę i patrzył jak pada śnieg, jak już ludzie krzątają się po ulicy. 

A jego wzrok skierował się zaraz na sędziego Turpina i jego sługusa Bekadle Bamford’a, zasłonił zasłonkę, gdy chyba ten się tu zbliżał i spojrzał na Panią Lovett.
– Cholera jeszcze tego tu brakowało.. chyba idzie tu Turpin ze swoim sługusem… Chyba mnie nie aresztuje, jeśli McCartney poszedł na posterunek i nagadał, że go pobiłem.. – Pani Lovett spojrzała na Pana Todd’a i zrobiła duże oczy, a zaraz zostawiła patelnie i podeszła szybko do okna podglądając czy faktycznie zbliża się tu Turpin.
– Co za menda.. Sweeney… dojdziesz do mojej sypialni..? By położyć się na łóżko… zrób to i okryj się kołdrą.. nie możemy pozwolić na żadne aresztowanie… Idź.. ja się nim zajmę.. a w razie co.. udawaj, że śpisz.. – Sweeney przytaknął kobiecie i zaraz podniósł się i powoli przedostał do jej sypialni podtrzymując nieco futryn czy ścian, aż położył się na łóżku, wtedy do sklepu Pani Lovett dobiła się Turpin. Zostawiła na razie śniadanie, ale przykryła wszystko pod pokrywką, by nie wystygło. Podeszła do drzwi spojrzała na dwie twarze i otworzyła zaraz sklep, a Turpin się odezwał. – Witam.. nie przeszkadzamy…?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.