SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 28 grudnia 2014

Part 109.

- .. Poza tym.. Nellie, pytałem czy na zakupach nic się nie wydarzyło, hm?
Zerknął na kobietę uważniej. Teraz miał doskonałą okazję usłyszeć coś, co miał wrażenie było przed nim ukrywane wcześniej. Pani Lovett trochę speszona odwróciła od niego wzrok. - Było spokojnie.
Sweeney uniósł brwi ku górze i spoglądał na nią wyczekująco, co widziała kątem oka.
- No dobrze.. Co do dzisiejszego dnia nie kłamię. Nikt mnie nie zaczepiał. Po pierwszym napadzie McCartney'a.. wracałam z apteki.. Nie były to zbyt przyjemne uliczki.. Wreszcie.. pojawił się.. przycisnął mnie do ściany.. mówił coś o ślubie, o nocy poślubnej.. Ja... bałam się, nie miałam ze sobą niczego czym mogłam się obronić.. Ale puścił mnie wolno..- Bała się teraz spojrzeć na Pana Todd'a. Bała się jego reakcji na to, że nie został o tym poinformowany. Kontynuowała dalej.
- Gdy niedawno byłam na zakupach, spotkałam Isabel.. Po tym, co mi powiedziała wszystko zaczęło układać się w całość. Szantażował ją. Groził, że jeśli nie namówi mnie do ślubu z nim, pożałuje. Zakazał pomocy Tobie. I to wszystko wyjaśnia.. Och, Sweeney.. byłam tak głupia, chciałam ją nawet wtedy uderzyć.. a on ją szantażował.. Stąd wiedział, że będę tego dnia w aptece.. doskonale wiedział gdzie zwykle kupuję lekarstwa.. śledził mnie przez ten cały czas..
Nastała cisza. Pani Lovett wcisnęła się głębiej w fotel spodziewając się wybuchu Pana Todd'a. Widziała jak jego dłonie zaciskają się na poręczy fotela, a wyraz twarzy zmienia niczym niebo przed burzą. Przemówił z początku spokojnym tonem.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?
Kobieta zamilkła. Odpowiedź była banalna. Wydawała się nawet zbyt banalna jak na ten moment, dlatego chyba lepsza była cisza. Wpatrzyła się w dywan. Sweeney wstał i pochylił się nad nią czując przypływ złości.
- Czemu mi nie powiedziałaś?!
Cała zadrżała. Miała wrażenie, że straciła obecnego Sweeney'ego i na to miejsce wkroczyła jego starsza, okropna wersja, która kiedyś nawet przyłożyła jej brzytwę do gardła. Zdołała wydobyć z siebie kilka słów.
- Nie chciałam Cię denerwować.. byłeś tego dnia ranny..
Sweeney westchnął i przespacerował się do okna.
- I naprawdę uważasz, że jakieś moje samopoczucie.. zdenerwowanie, czy nie.. jest ważniejsze od Twojego życia..? Naprawdę, Nellie? Wiedziałem, że coś przede mną ukrywasz.
Odwrócił się znów przodem do niej, opierając się o parapet. Nellie zaś odwróciła głowę w drugą stronę by uniknąć spojrzenia jego przeszywających w tym momencie oczu.
- Jeszcze coś masz mi do powiedzenia..?
Pokręciła głową.
- Dobrze. W takim razie wyjdź, chciałbym zmienić koszulę.
Wstała z fotela i zatrzymała się w miejscu, spoglądając na Todd'a. Miała zamiar coś powiedzieć, ale nie było sensu pogarszać wszystkiego.. wolała ugryźć się w język. Weszła więc do swojej sypialni, zamknęła za sobą drzwi i usiadła na łóżku rozmyślając. Chciałaby móc nie analizować zachowania Sweeney'a, ale to się działo automatycznie. Wszystko było zbyt pięknie, w pewnym momencie coś musiało się wreszcie popsuć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.