SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 28 grudnia 2014

Part 110.

Byle tylko nie na zawsze. Nellie już przywiązała i przyzwyczaiła do nowego Todd'a, który nie odtrąca jej i traktuje w zupełnie inny sposób. Teraz znów potraktował ją jak zbędną rzecz.. Można było zrozumieć, że zabił dziś człowieka, że zdenerwował się tym, że zataiła coś przed nim.. lecz bez przesady.. Wielkimi krokami zbliżały się święta i nie chciała żeby taka atmosfera panowała w jej domu, zwłaszcza że wszystko przygotowywali razem i oboje cieszyli się na swoje towarzystwo. 
Sweeney zdenerwował się tym, co usłyszał od kobiety i jednocześnie mocniej uświadomiło go to w tym, że dobrze zrobił zabijając Williama. O ile można zrobić cokolwiek dobrze poprzez morderstwo.. Mężczyzna usiadł na kanapie, zamyślony i ponury jak za dawnych czasów. W jego głowie toczyła się teraz walka myśli pomiędzy tym, że Nellie chciała dobrze, a tym, że jednak nie powiedziała mu wszystkiego. Wyjął z szafki, którą zajmował czystą koszulę, a tą poplamioną krwią rzucił w kąt. Doszło do niego, że potraktował Panią Lovett w przykry sposób, lecz sporo zajęło mu to żeby podejść pod jej drzwi, zapukać i powiedzieć jedno magiczne słowo choć chyba oboje w równym stopniu byli sobie je winni. Wreszcie jednak zrobił to. Stanął w drzwiach, uchylając je.
- Mogę..?
Kobieta mruknęła na znak, że tak. Wtedy wszedł i stanął trochę przed łóżkiem, zachowując pewien dystans.
- Nellie. Chciałbym tylko Cię przeprosić za swoje zachowanie.. ale zrobiłabyś na moim miejscu podobnie.
Spojrzała na niego dalej siedząc na łóżku, wysłuchała tego co powiedział z tym, że tego ''ale'' nie powinno już tam być. Sama powiedziała to samo po czym znów rozstali się będąc w różnych pomieszczeniach. Tym razem nie padli sobie w ramiona i nie prawili długich morałów, bo nie miało to sensu gdy czuli, że w powietrzu jeszcze przez jakiś czas będzie wisieć ta sytuacja i nie było potrzeby sztucznej słodkości. 

Otworzyli dziś sklep. Odwiedziło go tak samo dużo, a może nawet więcej osób, co poprzednio. Tym razem jednak nie odwiedził ich Sędzia Turpin, być może zniechęcony ostatnim zachowaniem gospodarzy. Każdego z osobna, choć chyba Panią Lovett był zaskoczony bardziej. 
Sweeney i Nellie byli więc trochę skazani na swoje towarzystwo. Nie prosiła go o pomoc, ale sam to robił. W końcu wiedział, że sama nie jest w stanie ogarnąć mnóstwa klientów, zbierania zamówień, realizacji ich, podawania, sprzątania i pilnowania kto zapłacił, a kto nie. Tego wieczoru był tylko jeden dość oporny przypadek. Mężczyzna myślał, że uda mu się nie zapłacić, lecz Pan Todd i jego podzielna uwaga szybko zareagowały, tak że człowiek ten tylko oddał należną kwotę, narobił sobie wstydu i wyszedł. 
Lokal został zamknięty około północy. Nellie i Sweeney po zamknięciu drzwi przysiedli przy jednym ze stolików. Golibroda oparł swoją głowę o siedzenie i zamknął przy tym oczy. Nellie ziewnęła.
- Jestem taka zmęczona... ach... Panie Todd... wciąż mamy trupa w piwnicy.. Trochę męczy mnie ta świadomość..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.