SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 81.

Czuła ten charakterystyczny wzrok na plecach, że włosy się jeżyły. Przyspieszyła kroku czując, że to coś się zbliża. Była zbyt wystraszona żeby się obejrzeć. Nie miała ze sobą nawet żadnego narzędzia do obrony. W końcu nie wytrzymała i obejrzała się. Nie zauważyła nikogo podejrzanego, lecz przez swą nieostrożność weszła na ogrodzenie czyjegoś domu i przewróciła się. Ratowała się i nie wpadła za nie. Kiedy podniosła się stękając z bólu uderzenia pojawiła się przed nią postać. Nie miała pojęcia kto to, dopóki nie usłyszała głosu.
- Witaj Nellie.. jaka to szkoda, że nie ma teraz przy Tobie kogoś, nieprawdaż..? Taka samotna, bezbronna.. a co masz w tej torebce, pochwalisz się? - Nellie zaczęła się cofać do tyłu instynktownie próbując znaleźć drogę ucieczki. Zamilkła z przerażenia. Mężczyzna jak gdyby nic z każdym jej krokiem do tyłu, robił krok w jej kierunku.
- Todd pochwalił Ci się naszym dzisiejszym spotkaniem, Skarbie? Nie..? Tak..? Jesteś chora, że byłaś w aptece? Coś przegapiłem, hm..? Przecież to mi pierwszemu mówi się o takich rzeczach.. narzeczonemu.. - Na nieszczęście Nellie cofając się tak do tyłu napotkała opór ściany budynku. Jedyna szansa ucieczki zniknęła bezpowrotnie. W miarę jak William zbliżał się do niej coraz bardziej chciała wcisnąć się w ścianę.
Wreszcie otoczył ją swoimi ramionami i przygniótł do ściany tak, że nie miała możliwości ruchu. Serce biło tak jakby miało za chwilę wylecieć. Mogła jedynie czekać co wydarzy się dalej. McCartney czując jej strach wykrzywił usta w uśmiechu...
- Nie ma się czego bać Skarbie, w końcu to tylko ja.. Stresujesz się przed ślubem..? Nie martw się, wszystko będzie dobrze.. będziesz olśniewać w swej sukni.. potem będziemy udawać, że interesuje nas weselna zabawa i prędko udamy się celebrować noc poślubną, prawda? Prawda Nellie? Odpowiadaj gdy do Ciebie mówię! - Syknął plując śliną. Nellie czując jego wstrętny odór, pomieszany z alkoholem odwróciła swoją twarz w drugą stronę. To był jedyny ruch, który mogła zrobić. Zaczynała martwić się, że już nie ujrzy światła dziennego, że zaraz wszystko się skończy.. McCartney zmienił się w istnego psychopatę, był groźny.. powinien znajdować się w zakładzie psychiatrycznym.. Wreszcie puścił ją wolno.. Gdy biegła krzyknął..
- Jeszcze się spotkamy! - I zniknął. Nellie w przypływie strachu o własne życie biegła ile sił w nogach. Gdy dobiegła do domu zamknęła wszystkie możliwe zamki. Cała się trzęsła. Nim pokazała się znów Panu Toddowi musiała się uspokoić. Nie chciała go już dziś denerwować, był w cięższym stanie niż ona. Wciąż drzemał gdy wróciła i zaoszczędziło jej to pytań dlaczego nie wracała tak długo.. przecież mogła wrócić wcześniej, a on mógł drzemać.. Nie chciała budzić Sweeney'a i przeszkadzać mu w odpoczynku, ale niestety należało podać mu leki przeciwbólowe. Pani Lovett gładziła mężczyznę znów po czole, co już zwykła robić póki się obudził. Podała mu garstkę lekarstw i szklankę wody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.