SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 82.

- A teraz.. hm.. musimy zająć się brzuchem.. znaczy.. posmarować maścią to miejsce.. Jeśli pozwolisz.. - Odpięła kilka guzików koszuli dostając się do zranionego miejsca. Napoczęła maść i rozsmarowała ją w skupieniu na ciele Sweeney'ego. Starała się być profesjonalna, ale w głębi walczyła z falą słabości do Sweeney'a, która próbowała nią zawładnąć. To zajęcie podziałało na nią relaksująco, uspokoiła się nieco, ale starała mówić najmniej - czuła, że wszystko co wypowiada po owym zdarzeniu kompletnie nie ma ładu i składu.. i.. ujawnia wszystko.
- Sweeney.. może.. hm.. Powinieneś przenieść się do mojego łóżka.. jest o wiele wygodniejsze i większe.. a ja prześpię się tutaj na kanapie.. - Golibroda zmarszczył czoło, na to, że przestała wcierać w niego specyfik. Chyba bardziej zwracał uwagę na to, że robi to Nellie niż jaki wpływ ma lekarstwo.. i że pomoże mu wyzdrowieć. Miał ochotę powiedzieć żeby nie przestawała. I przez to nawet nie usłyszał tego co powiedziała Nellie, oczywiście udał, że było inaczej..
- Hm... Tak, tak.. dokładnie. - Pani Lovett wytarła ubrudzone dłonie w chusteczkę i schowała lek. - Dobrze, po prostu będzie Ci lepiej. - Pan Todd słysząc to zastanawiał się na co się zgodził.. Coż.. miał nadzieję, że to nic strasznego.. - Kobieta poprawiła mu poduszkę i przykryła kocem.
- Będę w kuchni, przygotuję dla nas jakąś kolację.. Gdyby coś to mów. - Nellie w kuchni przygotowywała filet z ryby oraz szpinak, nie w czystej formie, ale zmieszany z utartymi ziemniakami i czosnkiem, co tworzyło razem wyjątkowy smak. Do picia była oczywiście herbatka i sok z buraków, który miał zbawienny wpływ na krew, co Panu Toddowi było teraz potrzebne. By ją zregenerować. Całość wylądowała zaraz na tacy i oboje zabrali się do jedzenia mimo dalszego braku apetytu.
Następnie Nellie pozmywała, a że byli już zmęczeni, nadeszła pora na przygotowanie łóżek. Gdy przygotowała już swoje, w którym miał spać Pan Todd, pomogła mu wstać z kanapy i powolnie przeszli do sypialni. Sweeney był zdziwiony z początku co się dzieje, ale potem zrozumiał, że właśnie na to się zgodził. Trochę zrobiło mu się głupio, że wygonił ja z własnego łóżka, dlatego kiedy się kładł, rzekł. - Nellie, może położysz się tutaj na chwilę.. będzie mi raźniej.. nie przywykłem do takich rzeczy hehe..
- Oczywiście miał na myśli spanie w czyimś łóżku. Kanapa to kanapa.. Pani Lovett przenosiła właśnie swoją ulubioną poduszkę na kanapę i mało nie wyleciała jej gdy usłyszała to, co powiedział.
- T-tak, zostanę przy Tobie chwilę.. Tylko musisz jeszcze trochę zaczekać... - Położyła przedmiot na swoim miejscu po czym wróciła do sypialni by zabrać swą koszulę nocną i udała się do łazienki. Wzięła kąpiel. Dziś umyła włosy więc wyszła w ręczniku na głowie. Gdy zamykała drzwi od łazienki rzuciła okiem na Sweeney'a, który miał zamknięte oczy, jakby spał. Lecz widocznie czuwał kiedy wyjdzie z łazienki. Nellie już chciała przemknąć niezauważona do salonu, lecz wtedy odezwał się.. - Nie śpię..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy