SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 83.

- Usiadła na boku łóżka i zerknęła na Sweeney'a. Przykryła go szczelniej kołdrą żeby nie zmarzł.
- Jak się czujesz..? - Sweeney przekręcił się na drugi bok, w stronę kobiety. - Może nie jest to mój najlepszy czas, ale nie umieram.. - Próbował żartować, prawy kącik jego ust lekko drgnął do góry. Cieszył się, że była tu z nim.
- A Ty..? No połóż się, nie gryzę, za chwilę sobie pójdziesz.. - Nellie usłuchała i położyła się na skraju łóżka. Trochę się krępowała, ale również czuła bezpiecznie. - Jestem zmęczona.. dzień był długi.. straciłam poczucie świąt.. Nawet nie dokończyliśmy dekorowania naszej choinki.. Eh.. Kiedy wreszcie będzie spokojnie.. od kiedy przyjechałam.. - Sweeney przyjrzał się Nellie.. był gotów poświęcić wszystko by znów była szczęśliwa. - Wszystko przyjdzie w swoim czasie.. Zasługujesz na to jak nikt inny..
- Na początku nieśmiało, lecz potem normalnie głaskał jej włosy, przeczesywał je palcami, co było tak miłe, że Nellie niedługo usnęła. Sweeney musiał się więc trochę przysunąć i przykryć ją kołdrą, bo nie miał na tyle sił by przespacerować się do pokoju po drugą kołdrę. W końcu sam usnął.
Pani Lovett zaczynała się budzić. Powoli otwierała oczy. Leżała w jakiejś dziwnej pozycji i chciała ją zmienić, jednak coś jej to uniemożliwiało. Zaspanie powodowało, że nie wiedziała, że szarpie się ze Sweeney'm. Jemu to jednak nie przeszkadzało, spadł dalej w najlepsze. Kiedy do Nellie dotarło, że prawdopodobnie przez całą noc spała w jednym łóżku z Panem Toddem zaczerwieniła się i opuściła łóżko. Tradycyjnie założyła na siebie szlafrok i udała się do kuchni, gdzie aż musiała oprzeć się o blat.
- O mamuniu... - Zaśmiała się do siebie. No tak, musiała usnąć tam wczorajszego wieczoru, to miało jakiś sens. Jednak wciąż wydawało się być takie śmieszne patrząc na przeszłość, na Sweeney'a, który kiedyś nie chciał nawet jej dotknąć. Nie mogła jakoś wyrzucić tego z głowy, było w pewnym sensie niezręczne, dziwne, ale podobało jej się. Zmarła żona golibrody też przestawała zaprzątać Nellie głowę tak często. Kobieta siedziała przy oknie, popijała kawę i uśmiechała się. Wreszcie próg kuchni przekroczył Sweeney.
- Dzień dobry, dzień dobry.. Jak się Pani dzisiaj ma? - Usiadł naprzeciw niej i oparł głowę na ręce. - Lepiej niż wczoraj, dziękuję, dziękuję.. Tylko ostrożnie z tym chodzeniem, dobrze..? - Napiła się znów.
- Nie rób ze mnie kaleki Nellie.. poza tym muszę powiadomić o tym szefa, nie chcę Cię znowu posyłać.. - Nellie spojrzała na Pana Todda lustrując siniaki powstałe na jego twarzy, na co uniosła brew i pokręciła głową.
- Alice, która wczoraj na moją prośbę załatwiła Ci lekarza na pewno powiedziała już szefowi. Zwolnienie załatwisz sobie później. Nie robię z Ciebie kaleki, po prostu boję się. Oszukujesz siebie, że jest dobrze i próbujesz przekonać do tego mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.