SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 25 grudnia 2014

Part 94.

Jesteśmy w jego sidłach... Brzydzę się nim... Musimy to skończyć, Isabel... - Kobieta przytuliła się do przyjaciółki. Dotarło do niej w jak poważnej sytuacji się znajdują, że zdrowie Pana Todda i Isabel jest zagrożone właśnie przez nią. To ona jest główną przyczyną całego tego cyrku..
- Isabel.. coś wymyślę... a teraz proszę wracaj już, nigdy nie wiemy czy William nie czai się gdzieś tutaj za rogiem.. Trzymaj się Kochana... - Kobieta przytaknęła przyjaciółce i prędko wyszła ze sklepu udając się w kierunku domu. Nellie musiała chwilę się uspokoić zanim wyszła z przymierzalni, dlatego przez chwilę siedziała tam na stołku i wyrównywała oddech. Wszystko co usłyszała było tak przytłaczające i straszne, że w mgnieniu oka świąteczny, bezpieczny azyl, który stworzyła z Panem Todd'em zburzył się. Chciała, żeby tylko w święta McCartney dał im spokój i nie zrobił nikomu krzywdy.. chociaż przez te kilka dni.
- Boże, w co ja nas wplątałam wiążąc się z nim... Nellie.. musisz się teraz uspokoić i zachować trzeźwy umysł.. Musisz być czujna. - Powiedziała do siebie biorąc kilka głębokich oddechów po czym wyszła do sklepu kontynuować zakupy, choć jej uwaga skupiała się już na wszystkim innym oprócz prezentów dla golibrody. W pośpiechu kupiła mu trzy rzeczy, ładne i praktyczne. Był to wełniany płaszcz http://ws2-media4.tchibo-content.de/newmedia/art_img/MAIN_HD-IMPORTED/4272206f0ea32a82/.jpg który wydawał się być przydatny Panu Toddowi,klasyczny, elegancki zegarek http://ws2-media2.tchibo-content.de/newmedia/art_img/MAIN_HD-IMPORTED/411558469c732a82/.jpg oraz piżamka http://ws2-media2.tchibo-content.de/newmedia/art_img/MAIN_HD-IMPORTED/4113947ebc732a82/.jpg .Miała nadzieję, że podarunki przypadną mężczyźnie do gustu. Skorzystała z zapakowania ich w papier i przyozdobienia przez sprzedawców dzięki czemu pakunki wyglądały bardzo ładnie, a ona zaoszczędziła męczarni nad tym w domu. Następnie udała się do sklepu, którego chyba żadna kobieta nie zwykła odwiedzać, ale w obliczu obecnej sytuacji.. pewne rzeczy naprawdę wydawały się być coraz bardziej potrzebne.
Był to sklep z bronią oczywiście, gdzie za odpowiednią sumkę można było ją nabyć na czarno bez pozwolenia. Wchodząc napotkała spojrzenia zdumionych mężczyzn jakby tylko oni mieli prawo się tam znajdować, ale jakoś nie zrobiło to na niej wielkiego wrażenia. Znajdowało się tam tyle rodzajów broni, że oczy nie mogły skupić się tylko na jednym. Zanim dotarła do broni strzeleckiej grała zdumioną wszystkimi przedmiotami.
Zatrzymała się przy pistoletach by dokładniej się im przyjrzeć, w końcu nie miała z tym kompletnie żadnego doświadczenia. Poczuła jak ktoś kładzie dłoń na jej barku, aż podskoczyła. Był to Sędzia Turpin..
- Witam drogą Panią Lovett ponownie... Może w czymś pomóc..? Szuka Pani czegoś konkretnego..? - Nellie prawie upuściła pistolet, który właśnie oglądała. Odłożyła go z powrotem na półkę, choć miała ochotę wycelować go wprost w Sędziego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.