SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 21 grudnia 2014

Part 9.


Kolejny ranek.Nellie wstała dziś wcześniej by spokojnie zapakować rzeczy, które zamierzała zabrać na Fleet Street, były to głównie ubrania. Większość rzeczy pozostała tam, nikt ich w końcu nie ruszał w trakcie jej rocznej nieobecności. Na miejsce jednym dyliżansem dotarła ona, a drugim jej kufry. Will miał zjawić się za kilka godzin, obecnie miał załatwiać sprawy związane z pracą. Woźnica pomógł jej przetransportować torby do środka, by już mogła zająć się rozpakowaniem. W jej prywatnej części sklepu nie było aż takiego nieporządku jak w kuchni, dzięki czemu nie musiała się przejmować tym, że jej suknie się pobrudzą. Przeciągnęła kufry do pokoju robiąc trochę hałasu, potem otworzyła je i rozpoczęła wieszanie ich w szafie nucąc sobie coś pod nosem... W tym czasie Pan Todd zaczynał pakowanie swoich rzeczy, skoro miał się wyprowadzić.. 
- Panie Todd, omal nie dostałam zawału.. - Opadła na fotel oddychając znacznie szybciej i wbijając wzrok w jego brzytwę. Pobladła.
On zorientował się, że nadal ją trzyma więc złożył ją i włożył do kieszeni. - Najmocniej przepraszam.. - Po słowach tych udał się z powrotem na górę i tak samo jak Nellie zajął miejsce w fotelu zasmucony tym, że kolejny raz doprowadził ją do strachu, stresu. 

Nie był zachwycony tym pomysłem, ale wolał ulec kobiecie niż się sprzeczać. 
W pewnym momencie usłyszał jakieś hałasy z dołu. Nie połączył tego z faktem, że Pani Lovett wróciła więc zaniepokoił się, że jest jakieś włamanie wiec opuścił swój pokój i pokierował się ku schodom na dół. Schodził bardzo cicho, by w razie czego nie spłoszyć wroga, robił to niemal bezszelestnie. 
W końcu jednak usłyszał cichy śpiew Nellie. Stanął w progu jej drzwi by się przywitać, choć równie dobrze mógł wrócić niezauważony, ale tego wymagało jego poczucie kultury. 
Obserwował jak to rozpakowywała kufry, do momentu kiedy go zauważyła i omal nie padła z przerażenia.. Trzymał w ręku gotową do działania brzytwę, zapomniał jej ukryć i miał to swoje charakterystyczne spojrzenie zapatrzone w punkt, którym tym razem była ona. Zupełnie jak duch.
Nellie wciąż nieruchomo siedząc wpatrywała się w miejsce gdzie stał golibroda. Długo jeszcze nie mogła wyjść z tego strachu, każdy najmniejszy dźwięk napawał ją nim. Podczas robienia obiadu była więc bardziej skupiona na tym czy coś się za nią nie czai oraz sprawdzaniu zegarka. Will powinien już tu być...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.