SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 21 grudnia 2014

Part 18.

Poza tym Sweeney, nie jadał zbyt wiele, więcej przetracał na alkohol niestety, ale na szczęście nie zachowywał się jak wariat pod wpływem alkoholu, tylko raczej to sprawiało, że usypiał. A dzień kiedy odszedł od Pani Lovett, noc spędził w porcie, na ławce, w końcu lepsza była ławka niż ciemny kąt w bramie, gdzie mógłby zostać sponiewierany i okradziony. A port o dziwo był bezpieczniejszym miejscem.
Tak więc po powrocie do kawalerki, którą miał na pierwszym piętrze w jednej kamienicy. Tam szybko rozebrał się i rzucił torbę na fotel, po czym udał się do swojej małej łazieneczki pod prysznic, a godzinę później siedział w swoim fotelu, przeglądał prasę dzisiejszą i oczywiście popijał przy tym szklaneczkę ginu. Aż w końcu położył się do łóżka spać.
(…)Następnego dnia kiedy Sweeney właśnie wychodził do pracy ze swojego gniazdka, było jeszcze dość ciemno na dworze, bo była to wczesna pora. Przemierzał ulicę, przystając przy sprzedawcy gazet i kupił u niego jedną za ćwierć funta. Przeglądał wzrokiem pierwszą stronę gazety, na chwilę też zatrzymał się w jednym sklepie, gdzie kupował czasami w piekarni bułkę słodką z marmolada, no na lepszą nie było go stać, a ta bułka zazwyczaj stanowiła jego poranne śniadanie.
Wychodząc ze sklepu właśnie powoli zabierał się za jedzenie swojego śniadania, w końcu do pracy szedł na 8. Lecz miał dziwność w sobie, taką że wychodził do pracy za wcześnie niż powinien. Męczył go dziś lekko kac, więc jego kolejnym przystankiem był sklep spożywczy, gdzie kupił sobie butelkę litrowego napoju z czarnej porzeczki. Kroczył spacerem, obok i Fleet Street, gdzie był sklep Pani Lovett, który nieco wolniej obszedł obok. Na razie światła były pogaszone, choć widział w dali światło na zapleczu Pani Lovett, no ale nie miał już zbyt wiele czasu by stać i wpatrywać się co dzieje się u kobiety. Idąc dalej miał wrażenie, że mignął jakieś 10 metrów dalej William McCartney, na co już cicho mruknął, nie lubił tego mężczyzny, przez samą myśl, że był w pobliżu Nellie.
Popijał bułkę sokiem, przy czym zatrzymał się by się nie polać w pośpiechu, po czym wyrzucił papier od bułki, w którą była zapakowana, sok trzymał w ręku i tak, go tknęło by pokierować się za William’em w końcu czas na jego zegarku wskazywał, że miał jeszcze chwilę wolną. Podszedł nieco bliżej i bliżej, aż przez szybę dostrzegł, jak William uśmiecha się do kobiety w jednym sklepie, który był jeszcze o dziwo, z wywieszką „Zamknięte”. Zmarszczył czoło, stając przy ścianie, by nie być zauważonym i przez chwilę patrzył na nich oboje. Will wdzięczył się do kwiaciarki niemiłosiernie, oglądał z nią bukiety kwiatów, ale chyba bardziej wydawał się zainteresowany kobietą, ona nie była mu zbyt obca, chyba się znali. Lecz Todd pewności nie miał. Lecz jego spojrzeniu nie umknęło to, kiedy mężczyzna przesunął dłoń po biodrze kobiety i wskazał na jakiś bukiet kwiatów do którego oboje podeszli, no i kobieta wyjęła kwiaty z wazonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.