SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 6 stycznia 2015

Part 145.

Nie minęło może pół godziny, kiedy do pomieszczenia, przez skrzypiące drzwi i kraty, wszedł sędzia Turpin i spojrzał na Sweeney’a, który leżał na tym marnym łóżku odwrócony do ściany jakby spał. Turpin podszedł bliżej i zaraz wyciągnął klucze z kieszeni swojej marynarki po czym otwierał celę, patrząc na to niezbyt apetyczne śniadanie i odparł.
– Panie Todd… pobudka… idziemy..
Podszedł do niego bliżej i dotknął jego ramienia w końcu nie wiedział, czy śpi czy nie. A dziś o dziwo Turpin miał dobry humor. Spojrzał na Todd’a który powoli przysiadł na łóżku i odezwał się do sędziego.
– Gdybym myślał, że mnie wypuścicie, pewnie bardzo bym się teraz łudził..?
Sędzia przystał zaraz przy kratach i przytaknął, choć nie było w tym pewności wielkiej.
– Trochę tak, teraz idziemy na przesłuchanie, dowiem się co Pan wie, co Pan przeskrobał.. i podejmę decyzję do dalej zrobić z tym fantem..
Todd powoli wstał, było mu trochę ciężko przez to wczorajsze pobicie, lecz wyprostować się całkiem nie mógł i jedną dłoń miał ułożoną na brzuchu, tak po prostu było mu lepiej. Po chwili powoli ruszyli z celi, która została znów zamknięta i zabrany został z niej posiłek i postawiony na stole strażników. Obaj udali się do Sali przesłuchań, gdzie Todd przysiadł po jednej stronie wskazanej przez Turpina, zaś Turpin podszedł do drzwi i przejął od podwładnego kubek z gorącą herbatą dla siebie oczywiście. Gdy zostali sami, Turpin podszedł do stołu przy którym siedział jego podejrzany, widział, że Todd trząsł się z zimna, więc kiedy postawił kubek na stole powoli przesunął go w stronę Sweeney’a i posłał mu lekki uśmiech.
– Napij się inaczej niczego się nie dowiem. Postaram się by obiad był bardziej zjadliwy.. Muszę to zmienić.
Todd spoglądał na Turpina i zaraz powoli wysunął na stół dłonie po czym przyciągnął bliżej kubek do siebie, objął naczynie i rozgrzewał nieco zimne dłonie. Upił łyczek herbaty, potem kolejny, Turpin powoli z kartoteką założoną na nazwisko „Sweeney Todd” usiadł naprzeciwko przesłuchiwanego, nieco zszokowało właściciela tych że inicjałów, że to jego imię i nazwisko pojawiło się na teczce.
– Lepiej Panie Todd..? Zatem powoli przejdźmy do tego poco w ogóle się tu obaj znaleźliśmy..
Todd spojrzał na mężczyznę i niewzruszenie słuchał go, w końcu nikogo nie zabił, no poza McCartney’em i innymi osobami, dawno, dawno temu.
– Zatem cóż… Szewc. Co Pan o nim wie? Nadal zastanawiam się ku czemu podejrzenia padły na Pana i dlaczego Pan tu jest Panie Todd, skoro uchodzi Pan za niewinnego..
Sweeney upił jeszcze łyczek herbaty z kubka i mruknął jakby ściszonym głosem.
– Nic o nim nie wiem. Poza tym w ostatnim czasie, byłem i przebywałem w sklepie Pani Lovett, a nie w kawalerce…
Turpin zaraz otworzył teczkę i wyszukał swoich notatek, których chyba Todd nie potrafiłby rozczytać.
– To ciekawe, bo jednak sąsiedzi mówili mi, że widzieli Pana w okresie świątecznym… w okolicy.. a nawet na klatce schodowej i wchodził Pan do środka mieszkania..
Todd zrobił minę, jakby Turpin co najmniej spadł ze świątecznej choinki i odparł.
– Ależ mi dowód.. na mnie.. No i co z tego, ze mnie widzieli.. byłem tam bo chciałem sprawdzić pocztę, po to tam poszedłem, do tego z Panią Lovett… zabrałem parę ubrań do jej domu, by wiecznie nie korzystać z jej wody na pranie.. Czy to przestępstwo..? A poza tym, sąsiedzi czy nie sąsiedzi.. co z tego, że mnie tam widzieli, to już nie mogłem się tam pokazać..? A poza tym nikt mnie nie widział u szewca, to że czasem mówiłem mu „Dzień dobry” to nie znaczy, że chciałem go zabić.. Wie Pan na ile ludzi o to poszłoby podejrzeń.. to absurdalne.. A poza tym co ja miałbym zrobić.. przy Pani Lovett może zaciągnąć szewca.. nie wiem nawet gdzie go zabito.. bo nie w moim mieszkaniu.. Poza tym poco miałbym to robić..? Motyw zabójstwa, też Pan protokołował Panie sędzio… … Przypominam, że to Pan wygnał mnie z miasta.. i równie dobrze mógłbym ja Pana oskarżyć o niesłuszne zatrzymanie mnie..
Turpin zaraz przerwał tą mowę Todd’a i odparł spoglądając na Sweeney’a nieco jak obrażone dziecko, które jest niewinne.
– Panie Todd… to była zupełnie inna sytuacja… Teraz mówimy o czymś innym.. Tak..?..? Przy szewcu znaleziono, pański włos.. na jego marynarce…. Do tego zaglądał Pan Warner, do zakładu w którym Pan pracował.. i być może korzystał z Pana usług…
Sweeney zaśmiał się pod nosem i pochylił nieco do Turpina po czym wycedził przez zaciśnięte zęby.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.