SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 7 stycznia 2015

Part 150.


Podała mu dokumenty od rozmaitych lekarzy.
- To jest zapis całego leczenia od początku. Co prawda nie mieszkam z ciocią, dopiero wczoraj przyjechałam, ale zdążyłam wszystkiego się dowiedzieć. Zaczęło się od przeziębień.
Doktor wysunął niektóre kartki z kopert i przesunął po nich wzrokiem.
- Hm.. jeśli to jest diagnoza lekarza.. można walczyć o odszkodowanie w sądzie. A teraz proszę pozostać tutaj, za jakiś czas będzie wiadomo co naprawdę dolega pani ciotce.
Gdy łóżko wjechało do sali, doktor przepuścił jeszcze dwóch lekarzy i pielęgniarki po czym wszedł sam i zamknął drzwi za sobą. Sale nie należały do sterylnych, ale ta chyba jako jedna z niewielu mogła się tym poszczycić w zadowalającym stopniu, ze względu na wykonywanie tam poważniejszych badań i dlatego też do środka nie mogła wchodzić nawet najbliższa rodzina. 

Do uszu Nellie dochodził już jedynie kaszel Betty i odgłosy rozmów innych pacjentów, a czasem nawet ich krzyki przy choćby nastawianiu złamanych kończyn. I znów czas ciągnął się w nieskończoność, chciałaby żeby w tej decydującej chwili była przy niej przynajmniej Sophie, lecz nie miała takiej możliwości.. nie mogła po prostu pojechać po nią, zresztą chyba tylko ciotka wiedziała, gdzie ona mieszka.. 
Na korytarzu nie było nawet połowy krzesła by usiąść, nie potrafiła też odnaleźć się w tym labiryncie by sobie je zorganizować. Chodziła więc wtem i z powrotem czyniąc w duchu gorące prośby i modlitwy aby to jednak nie było to, o czym powiedział jej lekarz. Tylko tyle mogła robić.. Wreszcie drzwi otworzyły się i podszedł do niej zarówno ten lekarz z którym wcześniej już rozmawiała jak i pewnie ten o którym jej wspominał. Miała nadzieję, którą jednak szybko ugasili.
- Mamy smutne wieści. Niestety to najgorszy stan jaki od dawna udało nam się zaobserwować. To suchota. Pani cioci zostało w najlepszym wypadku kilka tygodni. Organizm nie jest już najmłodszy.. Przez ten czas może znajdować się tutaj w szpitalu, choć niestety i wtedy nie będziemy w stanie niczego zrobić by zmienić ten stan. Aktualnie śpi.. jest po dawce odpowiednich środków. Będzie to trwało kilka godzin. Zostanie przewieziona na inną salę.
Zostawili ją wracając do swych obowiązków, a Nellie poczuła jakby coś w niej runęło, kolejny fundament. Poczuła się nieco słabo, zakołowało się jej w głowie z emocji. Znów przydałby się Sweeney w tym momencie, przynajmniej miałaby się do kogo przytulić i może trochę uspokoić.. poddać czemuś co miało na nią kojący wpływ. Mogła teraz wrócić do domu Betty i poszukać adresu Sophie, póki ciotka spała. Póki co nie wyobrażała sobie tego, że będzie musiała powiedzieć jej to prosto w twarz, że zostało jej już niewiele życia.. Starała się wyrzucić te myśli ze swojej głowy.
W tym samym czasie Sweeney usiłował ćwiczyć swoją cierpliwość na rzeczy, które działy się w innych celach i na rzeczy, które wypowiadali ci dwaj półgłówkowie jakimi byli strażnicy. Z każdym swoim idiotycznym żartem czy nawet pojedynczym słowem utwierdzali go w tym przekonaniu. 
Pan Todd z racji tego, że cela była niewielkich rozmiarów, a jego ciało zbyt obolałe, zamknął oczy i wyobrażał sobie jak kiedyś w przyszłości mści się na sprawcach swojego cierpienia. Jak naciska krzesełkowy mechanizm, a zaraz potem głowy jego ofiar upadają na podłogę w piwnicy jak gdyby zapewniając cały świat o tym, że już nigdy nie powrócą do życia. Bo przecież jak można żyć z poderżniętym gardłem i złamanym kręgosłupem? W jego umyśle pojawiały się również sceny z morderstwa Turpina, na które miał chrapkę już od kilku lat. Z każdą myślą o tym pojawiała się w nim niesamowita ekscytacja i nutka adrenaliny. 
Wiedział, że kiedy wreszcie tego dokona poczuje się wreszcie.. po tylu latach jak wolny, nowonarodzony człowiek. Łącznie z przemyśleniami o sędzim zaświtała mu w głowie Johanna, jego córka. Widział ją do tej pory raz, przez ułamek sekundy, nawet nie pamiętał jak wyglądała, choć z pewnością jej uroda była zdominowana genami Lucy, wyobrażał sobie ją niemal jak lustrzane odbicie swej zmarłej żony.. Znów poczuł w sobie tą przemożną chęć odbicia jej od Turpina, który Bóg wie czego dopuszczał się na jego córce. Nawet nie chciał sobie tego wyobrażać, bo tym bardziej zagłębiał się w swoją złą stronę. Jednakże skoro Turpin zagwarantował mu tyle czasu wolnego, mógł przemyśleć bardzo dużo spraw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.