SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 8 stycznia 2015

Part 152.

A odkąd tu był ani na chwilę nie udało mu się rozluźnić. Kolejnego ranka, już obudziły go klucze w rękach jednego ze strażników, którymi cały czas machał, a do tego walił po kratach by Todd już nie spał. Na dworze widział, że było jeszcze wcześnie rano, może była to szósta, a może siódma po paru minutach. Westchnął zamykając powieki i leżąc na wznak, mężczyzn stacjonujących przy jego celi nie było, a przynajmniej nie byli to ci sami co wczorajszego jeszcze wieczoru. Mimo to, ci też nie wyglądali na przyjemniaczków. 
Tak godzina biegła do śniadania, na które dziś składała się owsianka. Nie wyglądała za smacznie, lecz Todd wiedział, że nic lepszego nie dostanie dlatego, nie wydziwiał na posiłek. Choć długo jego samotność z owsianką nie potrwała, kiedy strażnik spoglądał na niego i odparł podchodząc do krat, do tego obaj panowie się nieco znali.
– No proszę Sweeney Todd, aresztowany za prawdopodobne zabójstwo szewca. Nie spodziewałbym się tego po Tobie.
Sweeney westchnął niewzruszenie i skończył jeść owsiankę, odstawił naczynie na małe krzesełeczko przy kratach i odparł wycierając usta chustką jaką znalazł w kieszeni.
– A ja nie spodziewałem się Dickinson tego po Tobie, że będziesz mnie tu brał pod włosy i stwierdzał, że skoro zostałem aresztowany to zaraz muszę być winny.. Skąd ten pomysł w ogóle..?
Strażnik spojrzał na Sweeney’a i zamruczał cicho pod nosem po czym dodał.
– Podejdź tu.. powiem Ci coś..
Sweeney siedział na łóżku, nie miał zamiaru podchodzić i rzekł.
– Ja doskonale słyszę z tego miejsca.. możesz mówić..
Dickinson warknął i oparł czoło o kraty, na co uśmiechnął się kontynuując.
– Pani Lovett wyjechała, zostawiła Sweeney’a samego w tym wielkim mieście.. Biedny golibroda, nie martw się, może za parę lat się z nią zobaczysz, albo za naście lat, kto wie, jaki będzie werdykt sędziego Turpina. Poza tym muszę Ci powiedzieć, że ta Lovett, to całkiem niezłe ma.. no wiesz..
Todd przewrócił oczami i przymknął je na chwilę wstając i podchodząc do krat, lecz trzymał taką bezpieczną odległość od mężczyzny, który pokazał dłońmi obręb kobiecych piersi Pani Lovett.
– Nie jestem dzieckiem, które zostaje samo w domu. Umiesz pocieszyć, ale ja pociesze się bardziej. Jestem niewinny nikogo nie zabiłem. A Pani Lovett, raczej nie byłaby Tobą zainteresowana, zatem Twoje fantazje muszą poczekać. Choć w mieście jest kilka klubów, a nawet i burdel, tam na pewno któraś z Pań się Tobą zajmie.
Zaraz Dickinson wyciągnął rękę przez karty i przyciągnął do siebie Todd’a, który prawie głową uderzył lekko w kraty i zmrużył oczy.
– No tak kolejny, który lubi z nudów pobić kogoś, tylko dlatego, że tu jestem przetrzymywany z nie własnej woli.. Uroczo.
Dickinson przysunął po kratach Todd’a by ten na niego spojrzał na co Sweeney spojrzał niechętnie na twarz strażnika.
– Lubisz denerwować ludzi, co Todd? Mnie denerwujesz, myślisz, że stąd wyjdziesz? Myślisz, że jesteś tu bezpieczny, że nic nie może się stać..?
Golibroda pokręcił głową i przesunął dłoń do dłoni strażnika i ścisnął mocną ręką jego nadgarstek by ten go puścił. Poza tym co jak co, ale Todd nie był jakimś słabeuszem. Był pobity owszem, to go osłabiało, ale nie zamierzał pozwolić sobie na każde karygodne zachowanie siebie. Odepchnął rękę Dickinson’a od siebie i mężczyzna siłą rzeczy cofnął się.
– Myślę, że cały Londyn jest przeciwko mnie, łącznie z Tobą, Turpinem i każdym innym. Ale nie pozwolę sobie wejść na głowę. Jestem tylko golibrodą, usuwam zarost by te wasze mordy wyglądały normalnie przy kobietach, a nie jak jakieś zarośnięte małpy! Tobie też by się przydało golenie, lecz niestety brak mi narzędzi. A Pani Lovett… nie Twoja drużyna Matthew, zatem radzę odpuścić i nie machać rekami, kto jakie ma ciało, bo to trochę nie przystoi komuś, kto ma zonę i dwójkę dzieci.. a nie zapomniałem.. Czyżby Alison nie była w trzeciej ciąży, widziałem ją ostatnio. Tak się cieszyła oglądając ubranka dziecięce w sklepie.. ale jakby się dowiedziała o kim jej mąż myśli, nie byłaby zachwycona.
Dickinson spoglądając na Todd’a czuł jak się aż w nim gotuje ze złości, lecz nie mógł nic zrobić, ponieważ Todd mówił o nim prawdę. A Matthew na pewno wolałby by jego fantazje i nie wiadomo jakie inne czyny nie wyszły poza obręb jego otoczenia, by przepchnęły się jak do bańki mydlanej Alison i pogłębiły jej wiedzę co do jej kochanego opiekuńczego i cudownego męża, „Cukiereczka” jak na niego mówiła.
– Zamknij się Todd.. to nie Twoje sprawy..! Od mojej zony się odczep..!
Todd podszedł do krat i sam przyciągnął ręką strażnika do siebie, po czym odparł tuż przy jego uchu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.