SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 10 stycznia 2015

Part 155.

Potem nie mogła już niestety zatuszować swoich łez. Nie chciała dopuścić do siebie tego, co usłyszała, bo było to ogromnym ciosem. Kiedy się odezwała przypominała zupełnie inną osobę. - Więc gdyby może wcześniej znalazł się mądry lekarz.. nie doszłoby do tego.. to ja źle poprowadziłam mamę.. to moja wina..
Załamała ręce, a Nellie spojrzała się na nią kręcąc głową, choć jakieś ziarno prawdy było w tym co mówiła.
- Sophie.. nie mam pojęcia o wszystkim co było przez ostatnie tygodnie, bo nie było mnie tutaj, ale nie pozwolę Ci się obwiniać za tę chorobę.. rozumiesz..? Wiem co Betty sądziła o tym wszystkim.. sama to lekceważyła więc jak Ty miałaś jej pomóc.. robiłaś co mogłaś.. Sophie..
Podała jej chusteczki by otarła łzy i sama to zrobiła. Sophie spojrzała krótko na Panią Lovett, po czym skierowała swoje spojrzenie w dół będąc trochę przytłoczona poczuciem winy. Nie chciała się już dłużej w to zagłębiać, bo czuła, że Nellie nawet wiedząc, że taka jest prawda nie byłaby w stanie przytłoczyć jej tym bardziej, a jedynie pocieszać.
- Więc co teraz zrobimy Nellie..? Jak będziemy żyć..? Jak powiadomimy ją o tym..? Czy do śmierci będzie musiała leżeć już w szpitalu..?
Nellie westchnęła przez chwilę zastanawiając się nad sformułowaniem odpowiedzi. - Tak naprawdę nie mam jeszcze zielonego pojęcia.. kiedyś.. znaczy niebawem.. będziemy musiały jej to powiedzieć.. ale nie martw się.. nie zostawię Cię z tym samej.. mimo, że muszę wyjechać za kilka dni.. dopilnuję wszystkiego..
Sophie uniosła głowę zrezygnowana.
- Nie chcę żebyś wyjeżdżała tak szybko.. nie poradzę sobie sama z tą świadomością..
Nellie westchnęła i oparła głowę na ręce na stoliku.
- Przecież masz Davida.. on będzie Cię wspierał.. Sophie.. dasz sobie radę.. wiesz, że zostałabym tutaj gdyby nie to, że jeszcze trochę i ktoś przyczepi się, że mój sklep jest stale zamknięty.. nie brak ludzi, którzy chętnie by do tego doprowadzili choćby aresztując za nic.. poza tym.. potrzebuję tutaj kogoś, inaczej niedługo oszaleję..
Nellie pomyślała o Sweeney'u, którego było jej tak bardzo brak w tej chwili, że prawie kolejna łza popłynęłaby z jej oczu.
- David pracuje dniami i nocami.. rozwija firmę.. jest dla mnie nieobecny.. obawiam się, że nie wytrzymam długo w takim związku.. Nellie.. czuję się niesamowicie samotna, teraz mam tylko Ciebie i małą.. Przynajmniej zamieszkaj ze mną na te kilka dni..
Sophie zrobiła tak błagalną minę, że Nellie nie mogła jej odmówić..
- Dobrze. A co szpitala.. sama już nie wiem.. a Ty jak myślisz..? Doktor zostawił to w naszej woli.. Ja bym się wahała.. bo właściwie lekarze nie zrobią już cudu z tą chorobą.. jednak.. mogą przynajmniej ją obserwować, w razie czego tam miałaby szybszą pomoc niż w domu będąc z nami.. ale.. obawiam się, że.. teraz jest tylu chorych, że nawet tam łatwo złapać jeszcze inne choroby.. Dobrze wiemy jakie są warunki w szpitalach.. nie jest zbyt sterylnie choćby się starali.. są przeładowane i nie panują nad rozpowszechnianiem się bakterii.. Nie mam pojęcia..
- Sophie zastanowiła się. - Mimo wszystko.. hm.. cóż... może, gdy będzie w szpitalu zyska lepszą pomoc niż tu.. będzie tym sposobem bezpieczniej.. będziemy ją odwiedzać i dostarczać wszystko na co będzie miała ochotę.. - Helen pojawiła się przy stole szarpiąc swoją mamę za suknię.
- Już mi się znudziłoo.. mamo, wymyśl coś..
Sophie posadziła ją sobie na kolanach nieco odsuwając krzesło od tyłu i dała jej się napić herbaty, która miała juz odpowiednią temperaturę do picia.
- Kochanie, ciocia Nellie będzie u nas mieszkać przez kilka dni, wiesz..? Pomożemy się jej spakować i pojedziemy do domku.
Dziewczynka ucieszyła się i zaraz znalazła się na kolanach u cioci.
- Neel, pobawimy sie lalkami..! - Pani Lovett zdobyła się na uśmiech w kierunku dziewczynki i przytuliła ją mocno do siebie. Potem kobiety zajęły czymś Helen by Nellie mogła w spokoju spakować swoje rzeczy na kolejną niespodziewaną "przeprowadzkę", a Sophie trochę jej w tym pomagała żeby mieć jakieś zajęcie i zbytnio nie rozmyślać. I tak, kiedy wszystko było w torbach, cała trójka wyszła i pojechała do drugiego domu. Mimo, że miasteczko nie było wielkości Londynu, dom znajdował się dość spory kawałek od tamtego. Nellie była w nim tylko raz do tej pory i nie znała zbytnio jego układu więc musiała się z nim zapoznać, żeby się zbytnio nie pogubić. 

Całe szczęście nie miała zamiaru zostawać tam na wieczność. Gdy trochę się tam zaaklimatyzowała, Sophie udała się do szpitala by odwiedzić matkę. Pojechałyby by tam razem gdyby tylko w domu była opiekunka, lecz w tej sytuacji nie chciały zabierać małej Helen do miejsca jakim jest szpital, a tym bardziej pokazywać chorą babcię. Tak więc wieczór Nellie spędziła opiekując się małą. Przy niej przynajmniej nie mogła być cały czas tak przygnębiona jak się czuła, co dopadało ją w samotności podczas kąpieli czy przed zaśnięciem.
Sweeney o dziwo przez ten czas nie był już dręczony przez żadnego strażnika. Dickinson wreszcie podniósł się kiedy przestało mu się kręcić w głowie. Stwierdził, że Todd nawet za kratkami jest niezrównoważony, bo żaden z więźniów nigdy nie doprowadził go do tego stanu i odpłaci mu się kiedyś, kiedy być może będzie na wolności, za wszystko. Tutaj wolał już nie ryzykować by nie stracić pracy. 
Na kolejnej zmianie pojawił się sam Gordon. Pan Todd mógł więc odpocząć, bo ten strażnik w przeciwieństwie do innych nie zaczepiał go i wydawał się być najbardziej ludzki. Kreutza w pracy nie było, ze względu na rodzinne sprawy. Sweeney zresztą zastanawiał się ile jeszcze będą go tu trzymać nie mając wystarczających dowodów. Nie znał się na prawie, ale chyba były zawarte tam jakieś ustalenia w odniesieniu do tego. Poza tym wydawało się być aż nader spokojnie, Turpin nie gościł w więzieniu już sporo czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.