SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 15 stycznia 2015

Part 164.

Teraz to zgłaszam, bo dopiero co przyjechałam do Londynu…! Jeden z mężczyzn rozejrzał się po pomieszczeniu sklepowym zajrzał do salonu kobiety i odparł, kiedy wyjął notes.
– Musimy spisać zeznania w takim razie.. teraz włamania to jakaś plaga w Londynie… niestety trafiła Pani ofiarą takich rzezimieszków.. Musimy oszacować straty, co Pani zginęło… proszę niczego nie dotykać, może uda nam się zebrać jakieś dowody… Przebywał u Pani ktoś w ostatni czasie, kogo mielibyśmy całkiem nie brać pod uwagę, nie wiem.. babcia, brat, siostra, ciotka.. rodzice… Bo gdy znajdziemy dowody na kogoś kto tu przebywał łatwiej byłoby odsunąć kogoś od śledztwa niż oskarżać o niewinność w tej sprawie.. Nellie westchnęła, kiedy jeden policjant opuścił sklep Pani Lovett i udał się po ekipę policji na posterunek.
– Przebywał u mnie Sweeney Todd, więc jego proszę nie brać pod uwagę, tak raczej nikt tu nie zaglądał, poza klientami… Lecz teraz nie wiem, kiedy znów wszystko wróci do normy.. – Była Pani ubezpieczona…?
Nellie przytaknęła głową na słowa policjanta i ten dodał.
– Dobrze, zatem proszę skonsultować się z firma ubezpieczeniową… najlepiej jeszcze dziś, trzeba wycenić szkody, tak? Kiedy ubezpieczyciel tu się zjawi, spiszę i wyceni Pani dobytek, będzie Pani mogła ubiegać się o zwrot strat, nie mówię, że pokryje to wszystkie szkody, lecz na pewno jakąś część.. Włamania w ostatni czasie strasznie wzrosły.. Grasuje grupa przestępca, która napada na mieszkania, domy, i niestety tez i sklepy.. Jesteśmy bezradni, ciągle staja się nieuchwytni, działają nocami.. Przykro mi, że do tego doszło… Lecz nie da się wszystkiego upilnować.. Zaraz będzie tu ekipa zbierze dowody… Proszę skontaktować się z ubezpieczycielem teraz, najlepiej byłoby gdyby przyjechał tu dziś kiedy my też jesteśmy… A ja teraz, przejdę się z Panią po lokalu i proszę mi mówić, co zginęło.. oczywiście trafi wszystko do raportu.. i jeśli znajdziemy gdzieś coś podobnego pasującego do Pani opisów, choćby biżuterii, wtedy zaprosimy na posterunek na okazanie… Jesteśmy w kontakcie z każdym komisem, więc opisy trafia tez tam i jeśli będzie coś wiadomo, skontaktujemy się z Panią…
Powoli Nellie przeszła się po sklepie z policjantem, który w swoim notesie spisywał straty Pani Lovett, jak i też to co zaginęło, jak wyglądało, nawet miała jedno zdjęcie z naszyjnikiem co też policjant zabezpieczył i spisał.
Todd w tym czasie nie wiedział, gdzie miał się podziać, czuł się beznadziejnie z tym, że nie powiedział Pani Lovett prawdy, lecz teraz? W tej wściekłości i złości, jak miałaby na to zareagować, że siedział w areszcie, że został oskarżony, a do tego dziś kobieta dopowiedziała sobie kilka kolejnych domysłów, jak to, że zabawiał się z jakąś kobietą, a do tego pił, choć to picie było jego lekiem, które brał nieco na uspokojenie i wyciszenie, przez problemy z żebrami. Sweeney doszedł powoli do apteki i kupił jeszcze kilka opatrunków bo mu brakło, lecz przed oczami ciągle miał Panią Lovett kiedy na niego krzyczała. Kiedy miał zapłacić zamyślił się, lecz zaraz zapłacił za swój zakup. Zabrał opatrunki do kieszeni, no i zaraz wyszedł z apteki, zmierzał ku swojej kawalerki, choć sam nie wiedział gdzie miał iść i co miał robić. Lecz zmuszało go to, że nie czuł się najlepiej i miał chęć się położyć. Przykro mu było, że z Panią Lovett nie udało mu się zacząć tego przyjazdu inaczej, przez to włamanie, wszystko co sobie zaplanował w głowie, teraz nie miało sensu realizacji, a przecież chciał ją zaprosić po jej powrocie do restauracji, dowiedzieć się jak było u jej ciotki Betty Sue, a tak wszystko rozegrało się w krzyku i jeszcze dorzucił jej do tego on sam, nie przyznając się do tego co się tak naprawdę wydarzyło przez ten czas. Kiedy wracał, mijał Pani Lovett sklep spojrzał na to co działo się w sklepie, kiedy nieco zwolnił jeszcze kroku widział tam policję, jak wszystko sprawdzali i zabezpieczali, Panią Lovett, która rozmawiała z policjantami, była poirytowana, zdenerwowana i roztrzęsiona, a on wcale jej w tym nie pomagał, że aż mruknął do siebie.
– Och Sweeney… i czemu to ukryłeś co działo się przez ten tydzień.. a teraz nie masz tu czego szukać.. Przyspieszył zaraz kroku i jeszcze zajrzał do jednego sklepu po coś do jedzenia, kupił kilka produktów i zapakowała mu ekspedientka przy ladzie na co odparła.
– Miłego dnia Panu życzę.
Sweeney spojrzał na kobietę i odparł.
– Hm, miły już nie będzie. Wie Pani co, poproszę jeszcze syrop z malin.. tylko w tych mniejszych butelkach…
Kobieta przytaknęła i zaraz sięgnęła z półki po sok dla Sweeney’a zaraz go zapisała i podliczyła jego rachunek, Sweeney zapłacił i zaraz wyszedł ze sklepu. Szedł już do swojego mieszkanka, bo i tak był zmęczony ostatnim tygodniem, lecz sprawa Pani Lovett i jej sklep nie dawały mu spokoju. Powoli ruszył do budynku w którym mieszkał, kiedy wchodził po schodach, nagle słyszał jak ktoś z biega z góry, że zaraz trzech młodzieniaszków popchnęło go i upuścił torbę ze swoimi zakupami, a do tego uderzył się bokiem, gdzie go najbardziej bolało o ścianę, że aż przysiadł na schodach i syknął, krzycząc na nastolatków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.