SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 18 stycznia 2015

Part 175.

To, co rzekła do Sweeney'a było całkowitą spontanicznością, przynajmniej tak była w stanie przyciągnąć go do Fleet Street 186 i porozmawiać. Kupiła oczywiście jeszcze herbaty różnych smaków, aby jej obietnice nie poszły na marne. W domu miała różne ciekawe przyprawy, które mogła do nich dodać, a całość tworzyła świetny efekt.
Przed wieczorem na próbę upiekła budyniowe ptysie aby upewnić się czy są dość smaczne i całe szczęście tak się okazało, zeszły w niecałe kilka minut. Wreszcie gdy do zamknięcia pozostawała około godzina, w progu sklepu zjawił się Sweeney. Serce Nellie zabiło na jego widok szybciej. Mimo cierpienia wynikającego z pobicia i nie tylko pewnie wciąż odczuwał ból, lecz wcale tego nie okazywał. Wydawało jej się, że założył elegantszą koszulę niż na co dzień. Jego włosy były uczesane lepiej niż zwykle. Buty zaś były świeżo wypolerowane, a na ręku lśnił zegarek, który dostał właśnie od Pani Lovett.
Sweeney zajął miejsce przy oknie jak to zwykle bywało choćby przy śniadaniach, które tu jadał. Nellie podeszła do niego by zapisać zamówienie, przy czym tradycyjnie zapaliła świecę na jego stoliku.
- Witam Pana.. czegóż sobie Pan życzy..? - Sięgnęła po notesik i ołówek tak żeby wyglądało to zwyczajnie, choć akurat zamówienie Sweeney'a zapamiętałaby zawsze bez względu na to jak byłoby długie.  Być może.. to o czym wspominała Pani wcześniej.. a herbatkę.. może z dodatkiem cynamonu.. tutaj ufam Pani instynktowi.. sam nie wiem co będzie pasowało najlepiej do budyniu.. - Liczył na jej radę w tej kwestii. - Wydaje mi się, że ta będzie idealna. Więc może być..? - Sweeney skinął głową, po czym Nellie udała się znów za ladę i wsadziła do piecyka ptysie aby ciasto było świeże i chrupiące. Zaparzyła też wodę na herbatę, po czym gdy troszkę ostygła dodała do niej kory cynamonu, sok z cytryny i pomarańczy, jak i ziarnka goździka i kardamonu. Cukier oczywiście podała w osobnym pojemniczku. Potem doniosła jeszcze ptysia i życzyła smacznego Sweeney'owi.
Minęło jeszcze trochę czasu nim reszta klientów opuściła sklep, co sprawiało, że zarówno Pan Todd, jak i Pani Lovett niecierpliwili się. Gdy z lokalu wyszła ostatnia para, kobieta przekręciła plakietkę na "zamknięte" i zebrała wszystkie brudne naczynia ze stolików do zlewu. zamierzała od razu z tym się uporać i nie mieć potem zajęcia, już wystarczająco się jej nie chciało. W sklepie wisiała dość wymowna cisza, lecz wreszcie odezwał się Sweeeney.
- Nellie.. mam Ci sporo rzeczy do wyjaśnienia.. Proszę, zostaw to wszystko i usiądź tu ze mną.. - Wzięła głęboki oddech nim odwróciła się w jego stronę i ruszyła w kierunku jego stolika. W tym czasie rzekła.
- Sweeney.. nie potrzebuję już żadnych wyjaśnień, wiem co się wydarzyło.. nie chcę żebyśmy męczyli się z tym wiecznie. - Usiadła.
- Wiem, co stało się tutaj podczas mojej nieobecności.. nie obwiniam Ciebie, jest mi głupio, że w ogóle tak sobie pomyślałam.. Czuję się z tym źle, Ty pewnie też. Dlatego rozmawiamy.. Nie chcę żebyś mi się tłumaczył.. Jak się czujesz..? Pewnie nie jest rewelacyjnie.. zwłaszcza, że ciągle coś.. oboje wiemy od czego się zaczęło.. Tobie tak samo jak mi nie było dobrze przez ten czas.. Wiem czemu milczałeś.. Och już wszystko rozumiem.. - Spoglądała na Pana Todd'a przerywanie, w niektórych momentach. Nie miała wystarczająco odwagi by patrzeć mu w oczy tak jak zawsze. Sweeney naprawdę zdziwiony był tym, co usłyszał.. Jak mogła wiedzieć co się stało..
- Więc.. Nellie.. jak wiesz.. byłem kilka dni w więzieniu.. niesłusznie osądzony.. Przysięgam Ci, że nie dokonałem niczego z postawionych mi zarzutów.. Potem.. po wyjściu.. ja.. mogłem tutaj zajrzeć, ale.. nie byłem w stanie udać się w inne miejsce prócz szpitala.. Niezależnie od siebie.. nie byłem w stanie.. Wiedz, że gdyby nie to wszystko zaglądałbym tutaj codziennie.. dopilnował wszystkiego jak należy.. Wiedziałem, że tak zareagujesz.. Bałem się tylko, że już nigdy nie będzie mi dane z Tobą się spotkać.. że nigdy mi nie wybaczysz.. - Ostatnie słowa wypowiedział nieco ciszej niż resztę, a w jego oczach widać było smutek. Nellie od czasu do czasu unosiła swą głowę by zerknąć na wyraz jego twarzy. - Być może i lepiej, że nie było Cię tutaj gdy to wszystko się zdarzyło.. Dziś była kolejna kradzież.. Londyn podupada.. nie wiem co robi ten Turpin, naprawdę.. Ale najgorsze jest to, że pobili kogoś kto tam mieszkał.. ci złodzieje, wyobrażasz to sobie..? Rzeczy można jeszcze odkupić.. ale zdrowie i życie jest tylko jedno.. a tacy nieobliczalni ludzie.. Ach, wyobraź sobie, że złapali dopiero jednego z nich.. Nie wiem jak można być aż tak nieudolnym.. w głowie się to nie mieści.. - Westchnęła z dezaprobatą. Sweeney w myślach przytaknął jej słowom. Tylko co z tego, że nie pobili go tutaj, jak i tak stało się to w więzieniu.
- A jak było w Birmingham, hm..? Opowiesz mi coś więcej na ten temat..? - Nellie jakby przybyło kilka lat na twarzy w tym momencie. Sweeney sam dziwił się, że tak łatwo przeszli od tematu kradzieży, więzienia do takich spraw, które też błahe nie były, ale jednak wydawały się mieć mniejszą wagę od teraźniejszych wydarzeń. Być może sądził tak, ponieważ nie było go tam na miejscu. Gdy Pani Lovett skończyła opowiadać, Sweeney dotknął dłoni kobiety i przesunął po niej kciukiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.