SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 18 stycznia 2015

Part 176.

Przez jakieś pięć minut tkwili w ciszy, aż Sweeney odezwał się, gdy kobieta uniosła na niego swoje spojrzenie.
– Nadal nie wiem skąd to wszystko wiesz…? Od kogo..? – Nellie spojrzała na dłoń Sweeney’a i lekko ja ujęła w swoje obie dłonie, gładziła po jego dłoni opuszkami placów, niczym jakby myślała, co wymyślić, by nie przyznać się, że była w kościele kiedy tam wszystko wypowiedział, co go dręczyło.
– Po prostu wiem. Dobrze? Nie roztrząsajmy tego. Przykro mi, że ten tydzień, jak i Tobie, to i mi nie udał się tak jak chcieliśmy. Tak jak powinno być. Lecz cieszę się, że zgodziłeś się przyjść do mojego sklepu. Nie sądziłam, że po prostu przyjmiesz moje zaproszenie. – Kobieta uśmiechnęła się lekko do mężczyzny, co Sweeney odwzajemnił, choć nadal zastanawiał się skąd wiedziała, skąd dowiedziała się o tym co on robił przez ten tydzień i jaka była prawda z jej sklepem.
– Chodź zabierzemy herbatę i przejdziemy do salonu, tam jest wygodniej. – Mężczyzna przytaknął i tak powoli zaraz udali się do salonu, zabierając ze sobą herbatę. Przynajmniej teraz Sweeney nie musiał udawać, że nic mu nie jest, w końcu od momentu aresztu chodził nieco taki zgięty, bo bolało go ciało, przy jakiejś innej pozycji. Nellie nie uszło to spojrzeniem, nawet jak Sweeney siadał na kanapie, też widziała, że wymagało to od niego troszkę więcej siły niż zwykle. Zaraz przysiadła obok niego, gdy mężczyzna oparł się plecami o oparcie.
– Dobrze się czujesz Sweeney? Może mogłabym Ci jakoś pomóc, zmienić opatrunek, nie wiem.. cokolwiek, coś znajdę w apteczce. – Sweeney uniósł spojrzenie na kobietę i pokręcił głową przecząco po czym odparł.
– Nie. Dziękuję, ale jakoś sobie radzę. Po prostu boli mnie to wszystko. – Kobieta spojrzała na Sweeney’a niczym jakby nieco chciała prześwietlić jego ciało, jak wyglądało pod tymi ubraniami, po prostu martwiła się i może to była troszkę jej ciekawość, lecz przede wszystkim troska, martwiła się o niego. Przybliżyła się nieco do niego i dłonią przesunęła lekko po jego brzuchu, na co przymknął powieki przez chwilę. Kobieta uśmiechnęła się lekko w końcu nie prawiła mu bólu więc cieszyła się z tego. Usiadła bardziej jakby bokiem do Sweeney’a, a jedną rękę oparła na oparciu kanapy, gdzie tak lekko czasem zaczepiała dłonią o ubranie Sweeney’a.
– Cieszę się, że już wróciłaś. Smutno było tu bez Ciebie. Ten tydzień mógł potoczyć się całkiem inaczej, lecz nie zawsze da się coś zmienić. A mąż Twojej kuzynki, nie sprawiał więcej problemów? Ludzie są nieprzewidywalni, nie rozumiem czasami swojej płci, to takie dziwne, kiedy ktoś ma małe dziecko, ożenił się, a już zaraz spotyka się z inną kobieta, mimo tego, że w domu czeka na niego żona z dzieckiem. Może jestem starej daty, ale tak nie powinno się postępować. Albo się z kimś jest miłości, albo nie, ale poco robić komuś zbędne nadzieje, na wszystko. Ale, że postraszyłaś tego mężczyznę bronią, hm.. mam nadzieje, że na mnie nie szykujesz zamachu, heh. To jednak dobrze zrobiłaś, inaczej kto wie, co by sobie w głowie ubzdurał. – Nellie przytakiwała na jego słowa i uśmiechnęła się delikatnie. Widziała, że Todd jakby chciał zmierzyć do czegoś w tej rozmowie, a mimo to, przy niej był jak speszony kot, który bał się zrobić kolejny krok. Mimo to, dobrze jej było, że rozmawiali, pili herbatę, że z czasem Nellie położyła poduszkę na udach mężczyzny i oparła głowę tam, że położyła się po prostu, a jego uda były jej podparciem pod głowę. Sweeney lekko przesunął dłonią do włosów Pani Lovett i przeczesywał je.
– Nie martw się, Ciebie nie zaatakuje bronią, poza tym dobrze mi tak jak jest dziś. Mimo to nęka mnie trochę sumienie, że oskarżyłam Cię bezpodstawnie. Przepraszam za to, nie wiedziałam co przeżywałeś jak mnie nie było. Ale jeśli mogę Ci jakoś pomóc, to powiedz. Poza tym nie powinieneś leżeć, odpoczywać z tymi żebrami… Sweeney…? – Końcowe słowa kobiety były niemal jak taki nacisk na jego zdrowie, na co mężczyzna spojrzał na nią i uśmiechnął się jakby troszeczkę niewinnie i puścił do niej oczko.
– Hm.. może troszeczkę. Ale niby jakbym tu dotarł leżąc hm? – Kobieta zmarszczyła czoło i westchnęła cicho a na koniec cicho zachichotała na jego słowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.