SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 22 stycznia 2015

Part 180.

Zaraz w kuchni zjawił się Sweeney i zaczął się żegnać z kobietą.
- Więc jutro wpadnę do Ciebie, jakoś na pewno się spotkamy, jak powiedziałem.. Być może po zamknięciu sklepu znajdziemy jakieś miłe zajęcie dla siebie, albo nawet wcześniej.. zobaczymy.. W każdym razie wiesz.. - Założył na siebie płaszcz i upewnił się, że klucze od mieszkania nie wyleciały z kieszeni.
- Tak, ufam Ci. Jakoś zorganizujemy sobie czas tak samo przyjemnie jak dziś. Co dwie głowy to nie jedna. - Wcisnęła niesforny kosmyk włosów za ucho, próbując skupić uciekający wzrok tylko na Panu Todd'zie. Och jak nie znosiła momentów pożegnań, zwłaszcza kiedy chciała zrobić coś więcej niż wypadało. Jednak tylko zbliżyła się do Sweeney'ego i przytuliła się do niego, na co mężczyzna również objął ją swoimi ramionami. Czuł przy tym ból, lecz mało zwracał na to uwagę. Nellie i tak starała się wykonać ten gest najdelikatniej, w końcu wyobrażała sobie jakie katusze musiał przeżywać Sweeney po pobiciu.
Oboje cieszyli się na to, bo był to pewnego rodzaju gest pojednania po tym wszystkim co zaszło, że oboje znów odczuli taką wewnętrzną ulgę. Pomijając już nawet, że nie wszystkie sprawy pozostały do końca sobie wyjaśnione.
Pan Todd i Pani Lovett stali tak przez kilka chwil.. a może tylko tak im się wydawało..? Żadnej ze stron nie zbierało się tak naprawdę na rozdzielenie. Jednak w końcu Sweeney szepnął kobiecie na ucho.
- Dziękuję. - Nellie stanęła nieco na palcach aby dosięgnąć twarzy Pana Todd'a z zamiarem muśnięcia jego policzka, lecz ostatecznie całkiem przypadkowo wycelowała w kącik ust, co oczywiście nie przeszkadzało jej, lecz była tylko ciekawa reakcji Sweeney'a. Wino przynajmniej jej dodawało nieco odwagi. Wydawało jej się, że przez chwilę nawet zerknął na jej usta, lecz nie odważył się zrobić czegokolwiek poza tym. Mimo wszystko i tak była zadowolona z tego co zrobiła, mimo, że było to czymś dość spontanicznym.. Przy okazji zamrugała rzęsami w dość charakterystyczny sposób i uśmiechnęła się kącikiem ust.
- Ja również dziękuję. - Rzekła. Sweeney'emu całkowicie odechciało się wracać do domu, był zdumiony Nellie. Nie dość, że znów mógł ją do siebie przytulić, to jeszcze musnęła jego twarz w ten sposób.. i wyglądała tak uroczo..
Jednak słowo się rzekło i w efekcie po tym dość długim pożegnaniu zabrał ze sobą pakunek, który przygotowała dla niego kobieta. Nawet gdy opuścił Fleet Street 186 i odwrócił się raz w kierunku sklepu, Nellie wciąż stała w oknie i posłała mu buziaka w powietrzu. Mimo, że widoczność nie była doskonała przez padający śnieg, był doskonale pewien, że to nie był tylko wytwór jego wyobraźni. Podniesiony na duchu, z uczuciem ciepła w sercu przespał tę noc, a raczej pozostałą jej część bez problemu, co już długo się nie zdarzyło.
Pani Lovett zamknęła sklepowe drzwi jak najlepiej się tylko dało. Zmyła resztę naczyń aby nie robić sobie zaległości, przy czym prawie potłukłaby kieliszek od wina w zamyśleniu, lecz w porę się ocknęła. Wreszcie tak samo jak Sweeney nie dręczyły jej smutne myśli, wyliczanie swoich niepowodzeń.. Pomyślała, że być może los wreszcie się odmieni, może nie w jakimś ekspresowym tempie, ale jednak.. Ze swej głowy nie mogła nawet na chwilę wymazać cudownego uśmiechu Pana Todd'a i tych ciemnych magnetycznych oczu. Już nie mogła doczekać się ich kolejnego spotkania. Wciąż myślała tylko o nim. Nie opuszczał jej nawet w snach.Następnego dnia w sklepie Nellie nie było tak wielkiej masy klientów, raz było ich więcej, raz mniej.. ale bez przesady ni w jedną ni w drugą stronę. Mimo wszystko jakieś pieniądze wpadły do sklepowej kasy, a Pani Lovett nie była tak zmęczona jak codziennie. Miała też czas na wypróbowanie ptysi z innym nadzieniem i w efekcie wydawało jej się, że wyszły całkiem przyzwoicie. Część sprzedała, a część zostawiła dla Sweeney'ego, miała nadzieję, że zasmakują mu tak samo jak te wczorajsze, a nawet bardziej. Co do Pana Todd'a, Nellie zerkała na zegarek wiszący naprzeciw stanowiska jej pracy i zastanawiała się kiedy mężczyzna się pojawi. Nie stawiała na godziny szczytu jak południe, bo wtedy zwykle miała sporo pracy, a on raczej wolał być z nią sam na sam. Jak dziecko nie mogła doczekać się kiedy Sweeney wreszcie przekroczy próg, a stało się tak po godzinie 17. - Dzień dobry, Nellie. Jak się masz? Och, ubrudziłaś się mąką na nosku..- Nellie zaśmiała się przewracając oczami, a Sweeney zaraz starł tą mąkę i puścił do niej oko. - Wciąż bym tak chodziła hehe.. Oj, mam się dziś dobrze. A Ty? Jak zdrowie? - Uniosła brew, wycierając dłonie ścierką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.