SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 22 stycznia 2015

Part 181.

- Może nie jest jeszcze najlepiej, może jeszcze długo nie poczuję się wyśmienicie, ale myślę, że leki działają.. Z czasem będzie lepiej, hm, ważne że mogę jakoś funkcjonować, w łóżku chyba bym się całkowicie zanudził. - Westchnął cicho i przesunął dłonią w okolicach klatki piersiowej, po czym znów odezwał się przypominając sobie o czymś.
- Ach, właśnie! - Wyjął zza pleców bukiecik róż, który wręczył Nellie i nieco pochylił się by musnąć jej policzek.
- To dla Ciebie. - Pani Lovett rozchyliła delikatnie wargi z zaskoczenia, po czym wesoło się uśmiechnęła.
- Och, Sweeney.. są piękne.. dziękuję.. - Powąchała kwiaty, były naprawdę wyjątkowe. Nie dorównywały tym, które dostawała od Williama. Może też dlatego. że on nigdy nie miał dla niej takiego znaczenia jak Sweeney. Lecz Pan Todd jeszcze nie ukazał jej całej niespodzianki, którą przygotowywał przez dzisiejszy dzień. Z kieszeni wyjął dwa bilety do teatru i pokazał je kobiecie.
- Zechcesz mi dziś towarzyszyć Nellie..? Nie wiedziałem do końca w jakich sztukach gustujesz, mam nadzieję, że ta nie będzie najgorsza.. - Przyjrzał się napisowi na którym widniał tytuł z niepewnością, lecz zaraz już całkowicie był o tym zapewniony.
- Szekspir! Och cudownie.. Sweeney.. nie wiem jak na to wpadłeś, ale to strzał w dziesiątkę.. Do tego jedno z moich ulubionych dzieł.. - Powiedziała to z takim entuzjazmem, że aż kilka osób w sklepie obejrzało się na nią, na co odpowiedziała im spojrzeniami mówiącymi "No co, nie mogę się ucieszyć?". Sweeney uśmiechnął się na jej reakcję. Może było w tym nieco z dziecka, ale robiła to w słodki sposób.
- Cieszę się, że się cieszysz.. heh.. Tylko musimy się troszkę pospieszyć aby tam zdążyć.. - Schował znów do kieszeni bilety, a Nellie energicznie pokiwała głową i zaraz wywiesiła karteczkę z "więcej zamówień nie przyjmujemy", czyli typowym zabezpieczeniem gdy wypadała jakaś sprawa. No i tak w czasie gdy Pani Lovett zajmowała się ostatnimi klientami, Sweeney czekał w salonie i próbował czekoladowych ptysi, które popijał ulubioną herbatą. Jak zwykle były pyszne.
Wreszcie gdy wszyscy opuścili sklep, Nellie mogła zmienić swój strój i trochę doprowadzić się do porządku po dniu pracy. W końcu teatr nie był miejscem do którego przychodziło się w stroju powszednim i należało to uszanować. Ona zaś podchodziła do tego naprawdę jak należało. Sweeney również nie grzeszył swoim ubiorem.
Niebawem znaleźli się w Theatre Royal przy Drury Lane i zajęli swoje miejsca w rzędzie niedalekim od sceny. "Sen nocy letniej" rozpoczął się. Z początku sztuka nie była zbyt porywająca, lecz potem wydawało się, że aktorzy nawiązali więź z publicznością i opuścił ich trema. Po emocjach towarzyszących pierwszemu aktowi nastąpił piętnastominutowy antrakt. - Sweeney.. byłeś już kiedyś na tym spektaklu, hm..? Ja osobiście go uwielbiam.. mogłabym stale oglądać to, co stworzył Szekspir.. - Oparła nieco głowę o ramię mężczyzny gdy tak sobie siedzieli.
- Wiele lat nie byłem w teatrze, nie powiem, że jestem stałym bywalcem tego miejsca.. Ale czasem po prostu czuję się taką potrzebę obcowania z kultura, prawda..? Byłem na kilku sztukach..- Nie chciał wspominać o Lucy więc po prostu pominął jej temat..-- niektóre sztuki wydają się być naprawdę przygnębiające, ale piękne.. jak Romeo i Julia.. Chyba podstawą jest towarzystwo podczas nich.. heh.. bo niektórzy biorą pewne rzeczy nazbyt emocjonalnie.. A co do naszej sztuki , akurat jeszcze jej nie widziałem więc liczę, że mnie zainteresuje.. Tylko niczego mi nie zdradzaj hehe.. - Opuszkami palców pogładził dłoń i dalszy kawałek ręki Nellie, który nie był przykryty materiałem sukni. Do tego doskonale czuł piękny zapach włosów kobiety, który wdychał w płuca. Pani Lovett przymknęła oczy i zamruczała cichutko.
- Nadal zaskakuje mnie, że tak perfekcyjnie wybrałeś akurat "Sen Nocy Letniej", skąd wiedziałeś, że mogę oglądać go w kółko i w kółko, hm..? - Odchyliła głowę do tyłu opierając się bardziej o fotel i spojrzała na Sweeney'ego uśmiechniętymi, zmrużonymi lekko oczami. Mężczyzna zrobił cwaniacką minę i zbliżył usta do jej ucha.
- Tajemnica. - Nellie w żartach prychnęła, a zaraz rozległ się gong kończący przerwę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.