SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 23 stycznia 2015

Part 182.

Po tym jak przedstawienie trwało dalej, Sweeney jak i Nellie byli przejęci spoglądaniem od aktu, do aktu. Lecz chyba oboje myśleli o czymś innym niż to co działo się na scenie. Sweeney spoglądał na aktorów na scenie, Nellie tak samo, choć czasem ukradkiem spoglądali na siebie. Mężczyzna spojrzał jak Nellie powiodła wzrokiem za jednym aktorem na scenie, który można byłoby powiedzieć, że nie należał do tych brzydkich. Lecz Nellie długo na niego nie patrzyła, za to gdy Sweeney spoglądał na jedną aktorkę, gdy choćby się tak dwuznacznie pochyliła, lecz Sweeney wtedy spoglądał na pozostałych aktorów i słuchał tego co mówili. Na co Nellie uśmiechnęła się, że Todd’a oczy nie biegały wszędzie tam gdzie ciała kobiece. Akty kolejne trwały i trwały, była jeszcze jedna przerwa, a potem już zakończenie teatralne aktów i przedstawienie dobiegło końca. Oczywiście przed kurtynę wyszli wszyscy aktorzy i wszyscy przybyli łącznie z Nellie i Sweeney’em byli im brawo. Skąd powoli każdy się zbierał, ale Sweeney i Nellie jeszcze chwilę siedzieli, by poczekać i nie iść za wszystkimi w tłumie.
– Poczekamy chwilkę? Niech przejdą te tłumy, nie lubię pchać się do wyjścia ze wszystkimi. A teraz zapraszam Cię na kolację, jest tutaj niedaleko taka przyjemna. – Nellie spojrzała na Sweeney’a i uśmiechnęła się do niego powoli, kiedy oboje wstali i szykowali się by zabrać się do szatni po ubrania, bo na pewno już powoli te pierwsze tłumy zdążyły wyjść, więc teraz na pewno już w szatni było mniej ludzi.
– Tak. Och to bardzo miłe z Twojej strony oczywiście, przyjmuje Twoje zaproszenie. Idziemy do szatni hm? – Sweeney przytaknął i powoli ruszyli z Sali teatralnej do szatni, gdzie odebrali na numerki swoje ubrania i Sweeney pomagał kobiecie założyć jej płaszcz, a sam zaraz powoli zakładał swój i udali się do wyjścia.
– Miły wieczór. A jak minęła Ci poranna część dnia, Sweeney? – Kobieta trzymała Sweeney’a pod ręką i zaraz mężczyzna uśmiechnął się do niej, nieco marszcząc czoło i odparł.
– Właściwie to przesiedziałem ten czas w mieszkaniu, nie czułem się najlepiej. Zatem ugotowałem obiad, leżałem i mój czas mijał dość monotonnie, ale nie chciałem Ci tu przeszkadzać w sklepie, w godzinach szczytu i po, kiedy każdy chce się posilić. – Nellie przytaknęła na mężczyzny słowa, rozumiała go, że nie chciał jej przeszkadzać, mimo to nawet gdyby przyszedł wcześniej nie obraziłaby się jakby nawet posiedział u niej dłużej w jej salonie, bo wiedziałaby, że jest tam blisko.
Niebawem udali się do restauracji, o której mówił Sweeney i otworzył drzwi, przepuszczając kobietę do środka. W środku ulokowali się przy ścianie, gdzie był wolny stolik przy oknie. Zawiesił Sweeney ich ubrania na wieszaku niedaleko i już po chwili oboje siedzieli na miękkim wyściełanych krzesłach naprzeciwko siebie. Ludzi nie było tutaj może tak wiele, ale to tym lepiej, bo chyba oboje nie przepadali za tłokiem. Na razie czekali na obsługę, bo nie mieli kart menu, zatem skupili się na rozmowie.
– A jak podobał Ci się spektakl? Jesteś zadowolona z tego, wyszłaś ucieszona hm..? – Nellie uśmiechnęła się do Sweeney’a, gdy sam posłał jej uśmiech.
– Tak, był wspaniały. Och dawno nie byłam w teatrze, tego było mi trzeba, naprawdę dziękuję Ci za ten wieczór, za to przedstawienie, jakie widzieliśmy, było wspaniale. – Kobieta pogładziła dłoń Todd’a, gdy swoje trzymał nieco na stole i puściła do niego oczko. – Cieszę się bardzo. Naprawdę nie wiedziałem co lubisz. Ale skoro trafiłem to jestem z tego zadowolony. – Po chwili znalazła się przy nich kelnerka, której chyba na ten wieczór Sweeney wpadł w oko, zaś on niezbyt zwracał uwagę na to, kto im przyniósł karty. Kelnerka odezwała się zaraz.
– Czy będą sobie państwo życzyć, coś do picia, teraz..? – Sweeney popatrzył na Nellie, choć wyczuł to jak prychnęła na kelnerkę i odezwała się.
– Sweeney, mój miły, czego się napijemy..? – Chciała wzbudzić zazdrość u kobiety, tym bardziej, że Todd tak po prostu pogładził Nellie po dłoni, co jeszcze bardziej spotęgowało to, że kelnerka, poczuła się rozżalona, że ten mężczyzna spojrzał na kogoś takiego jak Pani Lovett.
– Hm.. wino..? Choć wczoraj byłem już zbyt wesoły hehe.. – Zaśmiał się. – Och pamiętam, pamiętam. – Nellie uśmiechnęła się czule i Sweeney spojrzał na ostatnie strony w menu i rzekł znad karty do Nellie.
– Skoro… wczoraj było, czerwone wino, to dziś może by tak białe? Jak myślisz? Choć zależy do czego by nam to pasowało. – Nellie poprawiła swoje włosy i swój gorset zarazem, kiedy Sweeney puścił do niej oczko, jak kelnerka, niby przypadkiem niby, nie pochyliła się nad stolikiem by zapalić świece, że aż dekolt jej, wbił się w oczy Sweeney’a na co ten wychylił się bardziej do Nellie i zrobił wielkie oczy chichocząc na to.
– Proszę Pani na razie poprosimy może dwie herbaty, czarne, tak..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.