SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 23 stycznia 2015

Part 184.


Hm, w sumie nie wiem po czym, ale nieco tak. Dobrze, jak tak bardzo chcesz mi pomóc. Hm.. proszę jakie rarytasy, ale ja będę gentlemanem i ustąpię Ci miejsca. A łazienkę zajmę po Tobie, dobrze..? – Nellie uścisnęła dłoń Sweeney’a chwilę się podroczyli, lecz to kobieta pierwsza skorzystała z łazienki. Oczywiście nieco jej to zajęło. 
– Och Sweeney, Ty mój śpioszku… Ale muszę Cię obudzić… Sweeneyy… - Pogładziła lekko zaraz jego policzek i ramię, na co Sweeney zamruczał jakby nie miał zamiaru się stąd ruszać. Lecz po kolejnym głaskaniu kobiety, uchylił powieki i spojrzał na nią przecierając lekko oczy.
– Mmm.. przysnąłem wybacz. – Nellie uśmiechnęła się do mężczyzny i po chwili odezwała.
– Nie chciałam Cię budzić, ale lepiej się poczujesz po kąpieli, to jak? – Sweeney powoli przysiadł na kanapie i przytaknął kobiecie rozbudzając się.
– Dobrze… Dobrze.. już ide się umyć. Nic się nie stało, po prostu było tak cicho szum z łazienki, działa kojąco na mnie heh, musze przyznać. A gdzie zostawiłem swoją torbę..? – Spoglądał po pomieszczeniu i zaraz Nellie przyniosła mu swoją torbę z której wyjął piżamie, w końcu przygotował się na ten wieczór, by nie spać tu w ubraniu.
– Ha! Przygotowałem się. To wybaczysz mi na chwilę? – Nellie przytaknęła i poszła zaraz za mężczyzną gdy wstał z miejsca i ruszył do łazienki. W końcu chciała mu pokazać z czego mógłby skorzystać tutaj.
– Ach tu w szafce jest Twoja szczoteczka, do zębów, pasta wiesz, gdzie jest.. a tu w niebieskiej buteleczce nowy płyn, dla Ciebie. Ręczniki tutaj, jeden większy drugi mniejszy.. – Nellie wszystko pokazała mężczyźnie, na co Todd przytaknął i posłał jej ciepły uśmiech.
– Dziękuję, dziękuję. Poradzę już sobie. – Powoli wyprowadził z łazienkę Nellie, która nie była może do końca chętna, lecz gdy zamykał drzwi, puścił do niej oczko i zdawało się kobiecie, że cicho zamruczał, co było urocze. Sweeney’owi zajęła kąpiel mniej więcej tyle, co kobiecie, poprzez to, że był oblały i piekły go rany przy myciu, choć omijał je i starał się by nie były namydlone.
Po kąpieli Sweeney opuścił łazienkę, uprzednio sprzątając tam po sobie. Nellie chyba to wyczuła, bo właśnie wnosiła do salonu filiżanki z herbatą. Spojrzała na Sweeney’a, gdy dotarł do kanapy w swojej piżamie, choć do końca jej nie zapinał od góry, bo i tak będzie musiał ją zdjąć do założenia bandaży, czy opatrunków na ranki.
– Zrobiłam herbatki, ale nie wiem czy chcesz coś jeszcze zjeść..? – Sweeney zaraz przysiadł na kanapie i przysunął bliżej leki i opatrunki po czym odezwał się do kobiety.
– Dziękuję. Nie, nie, dziękuję Ci bardzo, ale wczoraj i dziś już przesadziłem z ptysiami hehe.. lecz wszystko zjadłem.. Nie mogłem się nim oprzeć. Były cudownie smaczne. – Nellie zaraz postawiła filiżanki na stole i obeszła stolik, siadając obok Sweeney’a, który oparł się plecami o poduszki. A Nellie powoli nie chciała oczywiście robić nic na siłę, gdy Sweeney nie chciał, ale przecież chciała tylko opatrzyć jego rany i pomóc mu.
– Mogę? – Mężczyzna przytaknął, przy czym Nellie powoli rozpięła koszulę Sweeney’a i nieco ją odgarnęła z jego ciała, aż dreszcz ją przeszły, gdy zobaczyła jeden obity bok mężczyzny, po którym lekko, go pogładziła, a wkrótce zdjęła z niego koszulę, kiedy usiadł prosto. Może gdy wcześniej Sweeney opowiadał jej co się stało, nie poczuwała tego tak mocno, jak teraz kiedy widziała jego działo. Sweeney był dobrze zbudowanym mężczyzną, widać było jego mięśnie, ale teraz te jego wyprofilowane miejsca na skórze, były sine we fiolecie, co w ogóle jej się nie podobało. Przestała patrzeć nawet już na jego ciało w tym momencie jak na obiekt pożądania, bo było jej go tak żal, że aż łza zakręciła się w jej oku, kiedy widziała jak opierał się bokiem o poduszki, a ona powoli smarowała jego ranki i opatrywała je zaklejając opatrunkami.
– Sweeney… Tak mi przykro… Lecz z jednej strony powinnam Cię zlać jak małe dziecko, po dupsku… Wiesz..?
Przez ten czas Todd omal nie zasnął, poza tym żebra troszkę mu dokuczały, jak i rany, że sen był dla niego wybawieniem, wiec nieco bardziej ułożył się na kanapie, po zdjęciu butów. Nellie po pół godzinie może trochę więcej, opuściła łazienkę już w szlafroczku, nuciła sobie piosenkę pod nosem, a gdy zajrzała do salonu, rozczulił ją widok śpiącego Sweeney’a, który, leżał nieco na boku i do brzucha przytulał poduszkę, a minkę miał taką niewinną jak dziecko. Nellie poprawiła swój szlafrok zakrywając się nim szczelniej i przykucnęła przy mężczyźnie kładąc dłoń na jego dłoni, lecz nie reagował na to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.