SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 25 stycznia 2015

Part 187.


Hehe.. Dziś dopadł Cię leniuszek..? Oj nie dziwię się, ale będę za Ciebie trzymać kciuki i dopingować. Pomyśl o naszym wieczorze. Będzie dobrze. - Uśmiechnął się pokrzepiająco i tak przekonująco, że to aż Nellie przekonało do tego, że zdoła przetrwać ten dzień i dotrzeć do jego najbardziej sensownego punktu. Mimo wszystko na myśl o wyjściu spod kołderki ogarniały ją ciarki. W końcu jednak przemogła się i podniosła z kanapy. Pierwszą rzeczą, którą zrobiła było podejście do lusterka. Uwadze Sweeney'ego w żadnym wypadku nie uszła koszula nocna w której prezentowała się Nellie. Może nie była to koszula, którą dostała od niego, lecz była, jak sobie wyobrażał tak samo dobrze dopasowana. Jedwabna, lekko różowa, zakończona na górze i dole białą koronką, sięgała jej zaledwie do połowy ud i doskonale podkreślała wszystkie kształty. Przemknęło mu przez myśl, że być może był to prezent od McCartney'a, dość ekstrawagancki. Odrzucił tą myśl. Zresztą skąd mógł wiedzieć czy to prezent, czy po prostu Nellie miała taką garderobę nocną.. w końcu pierwszy raz widział ją w czymś takim, zwykle wieczorami nosiła szlafrok kiedy Sweeney tu bywał. Mimo wszystko widok jej ciała jedynie w tej koszuli był zniewalający, zapierał dech. Miał cichą nadzieję, że nie jest to pierwszy i ostatni raz kiedy ją tak widzi, choć trochę było mu wstyd za własne myśli i tylko cieszył się, że nie ma takiej zdolności jak czytanie w myślach. Wreszcie z jego zamyślenia wyrwały go słowa Nellie, a przynajmniej ich część, przeglądającej się w lustrze. Zmarszczył czoło na to co usłyszał.- ..No nie.. wyglądam dziś strasznie, po prostu katastrofa.. te włosy.. ach..! Powinnam dziś naprawdę spędzić dzień bez kontaktu ze światem.. - Sweeney wykaraskał się z łóżka, podszedł do kobiety i objął ją od tyłu, po czym oboje spojrzeli w lustro, a mężczyzna szepnął jej do ucha.
- Wyglądasz ślicznie, naprawdę. Włosy moim zdaniem wyglądają lepiej niż gdy są przylizane do reszty, artystyczny nieład też jest ładny, wiesz..? Uwierz mi. - Nellie spoglądała na lustro, lecz tak naprawdę na Sweeney'a, który jeszcze bardziej zaskakiwał ją tymi komplementami i wszystkimi gestami. Gdy znów objął ją swoimi ramionami poczuła się znów tak dobrze, poczuła znów ciepło płynące od mężczyzny, że mogłaby tak tkwić wiecznie.
Lecz zaraz trzeba było wracać do obowiązków. Niechętnie zarzuciła na siebie szlafrok i razem z Panem Todd'em schowali pościel z kanapy, po czym zjedli śniadanie, przebrali się w codzienne rzeczy i Nellie otworzyła sklep. Klientów już od początku wydawało się być trochę więcej niż poprzedniego dnia,Pani Lovett nalegała Sweeney'ego by towarzyszył jej chociaż jeszcze przez jakiś czas. Oboje nie chcieli się rozstawać. Nellie dopilnowała aby zażył wszystkie leki, sprawdziła stan jego bandaży i nie wypuściła go do domu głodnego. Sweeney pod koniec stał za ladą wraz z Nellie, udając, że jej pomaga. Ale tak naprawdę rozmawiali. Troszkę oboje dziwili się jak to szybko ludzie potrafią sobie coś wymyślić i to rozprzestrzenić, bo chyba tego dnia nie było osoby, która nie spoglądałaby na nich z niewypowiedzianym "Cóż za sensacja, nie spodziewaliśmy się, życzymy szczęścia!". Może nawet nie urażało ich sam fakt że ludzie już snuli plotki o słynnym golibrodzie i Pani Lovett, lecz po prostu, że byli taką lokalną, dzielnicową atrakcją do porozmawiania przy kawie i że wiedział już o tym niemal każdy.
Sweeney po południu opuścił sklep Pani Lovett, przedtem upewniając się czy na pewno pamięta gdzie mieszka i określając mniej więcej godzinę o której się pojawi. W drodze powrotnej wstąpił jeszcze do piekarni, po świeże pieczywo tak na wszelki wypadek gdyby miało mu się przydać podczas przygotowywania wieczornej kolacji - w końcu nie zawsze był aż tak przywiązany do przepisu, czasem dodawał rzeczy całkowicie nieplanowane. Nellie podczas pracy odwiedził znów strażnik, inspektor, który czuwał nad sprawą kradzieży.
- Witam Panią Lovett.. dziś mam dobre wieści. Jesteśmy już niemal pewni, że znaleźliśmy pani naszyjnik. Fotografia nam w tym pomogła. Co prawda musimy sprawdzić jeszcze wszelkie detale i bylibyśmy wdzięczni gdyby zjawiła się pani w przeciągu kilku kolejnych dni, by się upewnić. A do tego złapaliśmy kolejnego.. - Przerwał gdy Nellie zrobiła dość znaczącą minę, że nie ma zamiaru słuchać o dokonaniach policji. Ucieszyła się tylko na naszyjnik, choć dziś akurat miała inne plany niż zjawiać się tam i oglądać czy to na pewno element jej biżuterii.
- Dziękuję za informacje, zjawię się kiedy będę miała wolną chwilę. - I przeszła do robienia kolejnej porcji ciasteczek. Mężczyzna był troszkę zawiedziony, że potraktowała go tak oschle.
- A mogę ciasteczko..? Jeszcze nie miałem okazji spróbować, aczkolwiek słyszałem, że pyszne.. i jedyne takie w Londynie.. - Uśmiechnął się do Nellie próbując jeszcze ją zagadać, a Nellie wzruszyła lekko ramionami.
- Hm, oczywiście. Te ptysie tutaj jedne kosztują funta, drugie półtora bo mają bardziej bogate nadzienie. Kawałek jabłecznika i babeczki z owocami dwa funty.. Chyba, że życzy Pan sobie coś obiadowego.. coś do picia.. oferta jest szeroka. - Wręczyła mu do ręki menu i niemal wcisnęła w stolik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.