SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 25 stycznia 2015

Part 192.

Od lat jest to zawód, hm.. można powiedzieć, że dla wybranych, bo nie każdy umie dobrze to zrobić, by usunąć zarost z męskiej twarzy, czasem można kogoś zaciąć, skrzywić. To tak samo jak z zawodem fryzjera, z czym ja nie mam nic wspólnego, choć kiedyś przyszedł do zakładu jakiś mężczyzna i myślał, że jeszcze strzygę. No niestety nie. A oboje moja babcia… trzymała dziadka zawsze pod pantoflem i można powiedzieć, że z moimi rodzicami jego podobnie… a to są rodzice mojego ojca… Liczę, że ja nie stanę się nigdy taki podatni hehe.. – Zaśmiał się pod nosem i Nellie spojrzała na niego nieco jakby władczo i oparła głowę o jego ramię lekko, słuchając cały czas tego co mówił.
– Jesteś jedynakiem prawda..? A co się dzieje teraz z rodzicami Twoimi..? Odwiedzasz ich..?
– Sweeney przytaknął i zaraz dodał. – Tak, jestem jedynakiem, choć chciałbym mieć siostrę czy brata, by móc czasem z kimś porozmawiać zwierzyć się z czegoś. Moi rodzice, tak… Znaczy nie odwiedzałem ich dawno. Ale może wybierzesz się do nich ze mną w któryś weekend, jak będzie wolne od pracy? A moi rodzice mieszkają w Newcastle… Więc kawałek stąd.. No i jest tam morze północne… Może nie ma tam zbyt czegoś oryginalnego, ale kilka dni wolnych, a podróż do moich rodziców i pozostanie z nimi na jakieś dwa dni..? Chciałabyś..? – Mężczyzna spojrzał na kobietę, która uśmiechnęła się do niego z domieszką zachwytu, w końcu nie spodziewała się, że Sweeney zechciałby ją przedstawić swoim rodzicom.
Uważała, to za naprawdę wspaniałą myśl, pomysł i miała chęć go wyściskać i ucałować. Choć zaraz Sweeney ucałował kobiety skroń, by ja nieco przekonać do tego wyjazdu, oczywiście liczył się z tym, że może nie nastapi to za tydzień, miesiąc, a nawet może być dopiero za pół roku, bo rozumiał przecież to, że Nellie miała kłopoty finansowe w sklepie i nie chciał zabierać jej tego cennego czasu.
– To bardzo miła propozycja, naprawdę. Oczywiście, że się zgodzę, ale może dopiero wtedy, jak mój sklep troszeczkę stanie na nogi, dobrze? Chciałabym oczywiście, a do tego skoro jest tam morze, to och cudownie, chciałabym sobie posiedzieć na werandzie domku, patrząc na morze, na plaże, na mewy… Londyn nie zachwyca takimi urokami, nie ma tu nic takiego, urokliwego… poza pewną osobą.. – Zachichotała cicho i puściła oczko do Sweeney’a, który odwzajemnił uśmiech kobiety.
Dalej jeszcze opowiadał jej o tym kto był na zdjęciach, z czasem objął kobietę ramieniem i na koniec z pudełka wyjął plansze z warcabami, na co oboje spojrzeli na siebie tajemniczo i postanowili zabrać, zatem Sweeney pudełko trzymał dalej na swoich kolanach, zamknął wieczko i rozłożył na nim plansze ustawiając warcaby. Na co powoli oboje zaczęli grać ze sobą śmiejąc się z tego jak oboje próbowali się oszukać.
– Ha.. ogrywasz mnie.. tak nie może być..! Warcaby nigdy nie były moją mocną stroną hehe… ale mam tu kilka jeszcze innych gier… karty, to na pewno, szachy, tego nie lubię.. hehe.. Parę gier planszowych dla dzieci..? Może pogramy w grę planszową na kostkę i takie, takie prezenty..? Takie przeskakiwanie o kolejkę.. chciałabyś..? Albo poukładamy puzzle..? Mam takie stare, ale jeszcze nie zgubiłem żadnego elementu… więc… to mogłaby być dobra zabawa..
– Nellie zastanowiła się nad propozycjami Todd’a i w rezultacie odezwała się zaraz po swojej wewnętrznej debacie.
– Boisz się przegranej w warcaby..? Ale ja mam cudowny pomysł.. jeśli ktoś z nas wygra dostanie coś od drugiej osoby, tak..? Tylko zastanówmy się co. A warcaby, jak zaczęliśmy to skończmy grać, potem plansza może na kostkę i figurki, a potem może i puzzle… ciekawe masz tu zabawy.. Dawno nie grałam, więc pomysły masz naprawdę bardzo ciekawe. Och nie myśl, ze to dziecinne, ale chyba nie jesteśmy jeszcze za starzy by się tak pobawić, prawda..? – Sweeney spojrzał na kobietę i poprawił kołnierzyk od swojej koszuli, czy dotknął się nieco swoich obolałych żeber.
– Hehe nie boję się. Dobrze, ale nie wiem co można byłoby dostać… Okej, zatem warcaby, gra planszowa i puzzle… Ale co ja mógłbym dostać za wygraną..? – Nellie objęła Sweeney’a ramieniem i spojrzała niczym dumna kobieta przed siebie i odezwała się.
– Słucham? To przecież ja wygram tą partię, już wygrywam, mój Złociutki Ty.. a teraz o.. szach i mat..! – Sweeney spojrzał na plansze, gdzie kobieta ogrywała go krążkami i zrobił posmutniałą minę. – Uuuu.. tak, zatem co byś chciała w nagrodę..? Od biednego Sweeney’a hm..?

1 komentarz:

  1. Sweeney taki skromny w sobie jest. A Nellie chyba dobrze wie czego chce od Todd'a. Buziaka. Choć to taka malusia nagroda. Ciekawi mnie co też Nellie wymyśli.
    Blog prowadzony bardzo fajnie, dużo sie tu zmienia na pozytywy. :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.