SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 1 stycznia 2015

Part 124.

- Czy ja wiem.. hm.. Mam takich kilka.. choć może nie koniecznie w tym stylu.. W mojej rodzinie zawsze była tradycja uroczystych imienin, urodzin.. Wszelkich imprez rodzinnych.. No i oczywiście nie brakowało na nich dobrego jedzenia, sporych ilości dobrego jedzenia. Gotowanie było poniekąd takim rodzinnym hobby, przechodzącym z pokolenia na pokolenie.. Muszę przyznać, że nawet takie rodzinne imprezy były w tym okresie czymś miłym, nie czymś przed czym się stresowałam.. pewnie dlatego, że byłam małą dziewczynką, jedynaczką wokół której wszyscy skakali.. hehe.. do pewnego momentu.. No ale pomijając już to.. kiedyś znalazłam się razem z mamą na imieninach jej przyjaciółki, o ile można nazwać to imieninami, bo kobieta całe życie była samotna i nie miała nikogo chyba poza moją mamą. Siedziałyśmy rozmawiając.. aż w pewnym momencie ja musiałam coś powiedzieć.. Zgadniesz co to było..?
Sweeney podrapał się po głowie.
- Hehe nie wiem.. naprawdę.. co mogło malutkiej Nellie przyjść wtedy do główki.. -
Zaśmiał się cicho. Pani Lovett prawie dusiła w sobie śmiech.
- A kiedy ciocia wyjmie jakiś poczęstunek, bo już tak tu siedzimy i nic..?
Kobieta zaśmiała się kryjąc twarz w dłoniach po czym próbowała bez efektu napić się ponczu, ale że cała była rozdygotana tym wspomnieniem nie szło jej to, a Sweeney'a dodatkowo to śmieszyło.
- Przynajmniej byłaś bezpośrednia.. ale sam chciałbym przy tym być.. hehe..
Pan Todd sięgnął po drugą poduszkę i podłożył sobie ją pod plecy by było mu trochę wygodniej, a Pani Lovett po uspokojeniu się zaczerpnęła kilku łyków trunku.
- Mojej mamie było za mnie tak wstyd.. ja osobiście uważałam, że zrobiłam wszystko w porządku, a przyszywana ciocia oblała się rumieńcem i wyjęła chyba wszystko to, co miała w spiżarce.. Ach.. pamiętam jeszcze coś takiego.. choć okoliczności może przez mgłę.. ale to nie ważne. Pamiętam, że bawiłam się ze swoim najlepszym przyjacielem moim misiem.. być może nawet podobnym do tego Twojego czy Twoich.. Do pewnego momentu było naprawdę fajnie.. lecz w końcu.. Jack popruł mojego misia.. byłam zrozpaczona.. przepraszał mnie jak mógł, ale niestety ja wolałam załatwić to pięściami.. Tak..! Byłam takim typem dziewczynki, która chodziła w różowiutkich sukienkach, zachowywała się jak przystoi, ale gdy coś było nie po mojej myśli.. zachowywałam się jak chłopiec.. hehe.. A co było dalej..? Rozmowa z jego matką, która nigdy się nie spodziewała po mnie czegoś takiego.. i tym podobne.. Ale jednak wina leżała po stronie jej synka, więc oddała moim rodzicom należność za misia.. I tu powiem Ci, że się wycwaniłam troszkę.. dziadek pięknie zszył mojego misia, a ja miałam pieniążki i mogłam kupić sobie innego pluszaka.. Jednak moja przyjaźń z Jackiem zakończyła się właśnie wtedy.. kiedy się zorientował jak było naprawdę trochę się obraził, ale niestety.. Biznes to biznes, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.