SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 1 stycznia 2015

Part 126.

A jeśli nie bal, bo to nie jest konieczność zawsze możemy spędzić te kilka godzin tutaj.. zupełnie jak teraz.. prawda..? Trzeba będzie kupić sztuczne oknie aby był w tym również nasz wkład i zadbać o dobrego szampana.. Jest jeszcze kilka dni.. na pewno zdążymy.. Ożywiła się nieco na ten pomysł, że aż miała ochotę znów przytulić Pana Todd'a, już od momentu gdy wyraził chęć na wspólne spędzenie tego czasu, ale nie chciała się narzucać mężczyźnie robiąc to po raz kolejny dzisiejszego wieczoru. Sweeney wyczuwał, że kobieta mocno ucieszyła się na to, co zaproponował choć, gdy wspomniała o Turpinie miał ochotę jej przerwać bo nawet na wspomnienie o tym człowieku ulatywały z niego resztki dobrego humoru. Mimo wszystko to była Nellie, która chyba miała zamiłowanie do mówienia przez większość czasu i nie chciał wchodzić jej w słowo.
- Tak, pewnie Cię to dziwi, ale kiedyś byłem stałym bywalcem balów.. zakładam, że tego akurat byś się po mnie nie spodziewała, hehe.. ale niestety od tego czasu minęło chyba 11 lat, czasy się zmieniły i o.. ale wciąż wiem co i jak więc nie musiałabyś się za mnie wstydzić..
Przysunął się do niej i pogładził po policzku.
- Lubisz bale, prawda..?
Nellie aż wydało się ciche westchnięcie na dotyk mężczyzny i był to pewnego rodzaju znak na odstawienie alkoholu. Poncz nie był mocny, ale Pani Lovett już troszkę go wypiła i czuła w związku z tym zawroty w głowie. Odstawiła szklankę na stół i oparła głowę o siedzenie kanapy aby troszkę ustabilizować sytuację.
- Tak, uwielbiam je.. Ostatnio trochę przywykłam do uczęszczania na nie, ale muszę przyznać, że jednak z biegiem czasu te arystokratyczne klimaty się nudzą.. Ja nie urodziłam się w takich i mimo chęci nie potrafiłabym żyć z ludźmi, którzy na pozór są tacy idealni, a naprawdę uważają się za panów świata, którzy mogą sobie pozwolić na wszystko.. O nie.. Są takie miejsca gdzie bale organizowane są tylko przez takich.. uważam, że lepiej omijać je szerokim łukiem.. Lepiej bawić się w miejscu bardziej prostym aczkolwiek bez fałszywych twarzy.. Masz może ochotę na pierogi czy cokolwiek.. jeszcze tyle tego jedzenia..
Sweeney zerknął po stole, który był wręcz zapełniony różnego rodzaju jedzeniem. Zaraz z Panią Lovett udali się do kuchni by odgrzać posiłek i usmażyć do niego cebulę bez której pierogów by sobie nie wyobrażali. Nellie zrobiło się troszkę lepiej dzięki temu, że coś zjadła i nie musiała się obawiać o to czy zakręci jej się w głowie tak, że upadnie lub zwymiotuje. Z rozsądku, tego wieczoru nie piła już więcej alkoholu. Później zabrała się za poszukiwania swojej starej maskotki by pokazać ją Panu Toddowi. Znalazła ją w pawlaczu w przedsionku między sklepem a częścią mieszkalną. Miś był zakurzony, ale wciąż miał "to coś", co za każdym razem wracało ją do wspomnień z dzieciństwa. Miał też pewne podobieństwo do pluszaka, który opisywał jej wcześniej Pan Todd, w końcu byli w tym samym wieku i podczas dzieciństwa każdego z osobna produkowano podobne zabawki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.