SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 1 stycznia 2015

Part 127.

Reszta wieczoru w dalszym ciągu upływała im na rozmowach, kosztowaniu niektórych dań.. Alkohol odpuścił sobie również Sweeney, nie chciał tego robić samotnie bo zwykle źle się to kończyło.. mimo iż wiedział, że Nellie nigdy by mu na to nie pozwoliła w jej własnym domu. Sprzątnęli opakowania, papiery po prezentach i schowali jedzenie w chłodniejsze miejsce aby się nie popsuło po czym udali się spać. Rano Pan Todd wpadł na pewien pomysł żeby wyciągnąć Panią Lovett z domu i kiedy tylko wstała zaproponował jej wyjście.
- Może udalibyśmy się dziś w fajne miejsce, trochę dla zabawy, co Ty na to..? Ale nie powiem Ci gdzie, to taka mała niespodzianka..
Nellie uniosła brew do góry.
- Ależ oczywiście.. tylko.. mam się jakoś specjalnie do tego przygotować..?
Sweeney pokręcił delikatnie głową.
- Po prostu ubierz się ciepło.
Gdy zjedli śniadanie, ubrali się odpowiednio i opuścili budynek. Golibroda prowadził modląc się w duchu żeby tylko kobiecie spodobał się jego pomysł jazdy na łyżwach. Wreszcie wsiedli w dyliżans (niestety Pani Lovett nie miała już takiej "mocy" jak przy McCartney'u by pojazdy podjeżdżały pod Fleet Street 186) i przejechali ponad milę, aż ukazało się lodowisko z wypożyczalnią i wielką choinką obok. Miejsce to znajdowało się niedaleko Pałacu Westminsterskiego czyli siedziby parlamentu. Pani Lovett zorientowała się o tym co było niespodzianką dopiero wtedy kiedy dotarli do samego lodowiska i tu znów Pan Todd ją zaskoczył.
- Och.. skąd wiedziałeś, że uwielbiam jazdę na łyżwach..? Ostatnimi czasy było tyle pracy, że zapomniałam o czymś co kocham.. Jest pięknie.. hehe.. dziękuję..
Popatrzyła na mężczyznę z sympatią, uśmiechając się od ucha do ucha. Sweeney poprawił troszkę jej czapkę i mocniej zawiązał szalik przy czym rzekł.
- Nie ma za co.. Nie jeździłem kilka lat.. zanim na nowo się wprawię będziesz musiała mieć trochę cierpliwości..
Wypożyczyli łyżwy i nieco sobie pomagali w zakładaniu ich. O tej porze nie było na szczęście wielu osób. Najtrudniejsze jak zwykle było samo wejście na lód. Gdy Nellie wreszcie się na nim znalazła, z początku trochę obawiała się upadku, lecz krok po kroku, trzymając się bandy rozgrzała się i zrobiła już jedno pełne okrążenie kiedy Sweeney stał w miejscu próbując ruszyć aż w końcu przewrócił się i wylądował na pupie. Nellie widząc to podjechała do niego, złapała się bandy i wyciągnęła ku niemu rękę żeby mógł się podnieść, co nie było takie proste mając na nogach łyżwy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.