SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Part 143.

Ostatnio miała tyle spraw na głowie, że nie zastanawiała się nad załatwieniem domowej wizyty lekarza. Poza tym praca, dziecko, mąż.. Niczego i nikogo nie chciała zaniedbywać. Wiedziała, że za jakiś czas mimo wszystko wrócą do tej rozmowy i teraz delikatnie próbowała zmienić temat.
- A jak Ci się udała podróż..? Pewnie zdecydowanie dłużej niż w lato, prawda..? Jednak nie spodziewałam się, że zareagujesz tak szybko.. ale cieszę się, że tu jesteś Nellie.
Pani Lovett zdjęła już z siebie kozaki, płaszcz, szalik, rękawiczki, czapkę i umieściła wszystko w szafie na odzież wierzchnią.
- Zaniepokoiła mnie Twoja wiadomość.. po prostu.. Podróż jak podróż.. dłużyła się, ale chyba tylko w mojej głowie.. Pociąg przyjechał punktualnie i nie było żadnych problemów na trasie.. Ważne, że już tu jestem..
Zdobyła się na lekki uśmiech do kobiety, która go odwzajemniła. Sophie wzięła jedną walizkę kuzynki, a Nellie drugą by przenieść ją do pokoiku gościnnego, gdzie zwykła stacjonować podczas przyjazdów. Następnie zasiadły w salonie przy stole, ogrzewając się nieco gorącą herbatką. Pani Lovett zauważyła, że owszem ciotka Betty zmizerniała, pobladła i jakby skurczyła się w sobie od momentu kiedy ostatni raz ją widziała, lecz wciąż, przynajmniej w towarzystwie była pełna wigoru.
- Tak się cieszę, że tutaj jesteś dziecko.. Na ile zostaniesz..? Może opowiesz mi co tam u Ciebie w tym ponurym Londynie, huh? Co ze ślubem z tym.. jak mu tam.. McCartney'em, wysłałaś zaproszenie pocztą...?
Nellie przyjrzała się ciotce kiedy tak zadawała pytania dostrzegając na jej twarzy coraz więcej zmarszczek.
- U mnie.. praca.. dużo pracy.. Codzienna rutyna.. czasem można się tym wszystkim znudzić.. Ślub.. ech... to już nieaktualne, rozstaliśmy się z Williamem.
Odwróciła wzrok od Betty, choć właśnie w tej chwili wyczuła zdziwienie zarówno jej i Sophie i falę pytań, która zaraz miała nastąpić. Kobiety niemal mówiły przez siebie.
- Jak to? Dlaczego? Wydawał się być taką dobrą partią.. Dobrze urodzony.. Przystojny.. Czego chcieć więcej..?! Nellie..?? Dlaczego?
Pani Lovett uniosła dłoń ku górze by tak uzyskać ciszę. I znów ten temat ją prześladował.
- Spokojnie... Nie był takim idealnym człowiekiem za jakiego go uważałam. Zdradził mnie kilka razy..
Wstała z krzesła i nachyliła się nad kominkiem wrzucając do niego kawałek drewna po czym ukucnęła by się przy nim ogrzać. Starała się nie zdenerwować. Usłyszała westchnienia zarówno ciotki jak i kuzynki, słowa nie były tu potrzebne. Sophie jednak za jakiś czas przerwała tą ciszę.
- A teraz..? Masz kogoś, hm..? Przynajmniej jest ktoś z kim chciałabyś być?
Nellie westchnęła patrząc się cały czas w płomienie.. Dobre pytanie, pomyślała. Już miała odpowiedzieć przecząco, lecz jednak przypomniała sobie to, co wyobraziła sobie dzisiaj w pociągu kiedy dojrzała zakochanych i nie mogła okłamywać ich, a tym bardziej siebie, że coś jednak pojawiło się w jej sercu względem Pana Todd'a.
- Chyba.. tak..
Powstała i odwróciła się widząc na twarzach kuzynki i cioteczki uśmiechy. Pewnie uznały ją za osobę bardzo kochliwą, ale jakoś nie brała tego bardzo do siebie. Przysunęła bardziej swój fotel do Betty i powiedziała.
- Ale nie jestem tutaj by opowiadać Wam o swoich problemach sercowych..
Ciotka przerwała jej.
- Może powspominamy stare czasy, hm..? Sophie przynieś no nasze rodzinne albumy. Nellie pokiwała przecząco głową.
- Nie, ciociu. Je również znam na pamięć. Jestem tutaj żeby pomóc Tobie, bo podobno dzieje się coś nie dobrego z Twoim zdrowiem, prawda..? Chcę usłyszeć o tym wszystko, inaczej żadna z nas się dzisiaj nie położy się spać.
Powiedziała stanowczo spoglądając na nie. Betty pogładziła jej dłoń, a Sophie zaczęła opowiadać.
- Mama zaczęła chorować już jakiś czas temu.. znaczy nie chorować tak jak teraz, ale wraz z przyjściem jesieni zaczęły pojawiać się stałe przeziębienia.. nie wychodziła z jednego, a zaczynało się następne.. Wydaliśmy dużo pieniędzy na lekarstwa, doktorów, ale wiele to nie dawało. Po prostu chwilowy moment poprawy.. a potem znów to samo.. Nellie.. ja.. nie jestem lekarzem, ale jest coraz gorzej choć mama tego nie okazuje, popatrz.. nawet teraz udaje, że wszystko jest w porządku..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.