SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Part 201.

- Pewnie, że tak Sweeney.. Pomogę Ci w odnalezieniu prezentu dla mamy, to będzie dla mnie czysta przyjemność.. Zakupy są dla mnie zawsze miłe.. hehe.. Nie martw się, oboje pomyślimy tak aby na perfumach się nie skończyło.. Wiem jak to czasem bywa z takimi podarunkami, perfumy wydają się być najbardziej uniwersalne, no ale jednak.. potem orientujesz się, że dałeś już ich całą kolekcję i tak troszkę głupio z kolejnym flakonikiem. Damy radę, teraz najważniejsze jest byś odzyskał siły, a potem będziemy mogli wybrać się na małe zakupy.
Nellie usiadła nieco wygodniej, bo zapowiadało się, że jeszcze trochę porozmawiają przed snem i jej kąpielą.
- Potem odwiedzimy Twoich rodziców, na wszystko przyjdzie czas. Jestem pewna, że są naprawdę miłymi ludźmi i chętnie ich poznam, Ty pewnie też nie widziałeś ich kawałek czasu więc to idealny zbieg okoliczności.
Uśmiechnęła się do Sweeney'ego choć tak naprawdę już rozmyślała nad tym jak ta wizyta będzie przebiegać, czy dogada się z rodzicami Sweeney'a czy będzie miała zaraz po przyjeździe ochotę wracać.. Jednak skoro z nim miała teraz takie relacje, to nie potrafiła sobie wyobrazić ich jako osoby ponure, a wręcz odwrotnie. Szczególnie pogodnie przedstawiała się w jej myślach mama Sweeney'ego, choć póki co mogła tylko snuć sobie pewne myśli na jej temat. Za jakiś czas, czy to miesiąc czy kilka miesięcy w końcu miała się o tym przekonać. Nellie też trochę bawiło, że pierwsze słowa Todd wyszeptał jakby nie był pewny, lecz widać taka była jego natura względem pewnych rzeczy, a status ich relacji posiadał miano skomplikowanej więc nie dziwiła się.
- A w sklepie.. W sklepie.. ruch powyżej przeciętny.. wiesz jak to jest.. byle przetrwać te pare godzin.. Dobrze, że istnieją myśli, które pozwalają mi ją przetrwać, motywują do działania, bo czasem się nie chce już po całości. Ale dziś, z takich wieści odwiedziła mnie koleżanka z czasów szkolnych.. Z początku wcale jej nie poznałam.. ale potem uświadomiła mi, że to ona. Porozmawiałyśmy, było naprawdę przyjemnie, taki dosłownie moment przerwy od pracy. Kobiece pogaduszki. Może troszkę inaczej by to wyglądało gdyby nie moja praca, gdybyśmy spotkały się od tak w jakiejś kawiarni no i bez jej męża i synka, ale i tak jestem zadowolona.. że ktoś jeszcze potrafi mnie rozpoznać po tylu latach.. W końcu lecą nieubłaganie, ludzie się zmieniają, idą naprzód..
Po tych ostatnich zdaniach wyglądała na taką zamyśloną, a wspomnienie o mężu i dziecku koleżanki wydawało się takie trochę nieco smutne, zupełnie jakby Nellie nawiązywała do tego, że większość osób, które zna już założyły własne rodziny, mają ustatkowane życie w przeciwieństwie do niej.. i że właściwie coraz częściej nachodzą ją takie myśli. Sweeney zinterpretował te słowa właśnie w taki sposób i spojrzał na nią w badawczo. Wtedy Pani Lovett się ocknęła.
- Dobrze, że ten dzień już dobiegł końca.. Tylko martwi mnie to Twoje przeziębienie, jutro pójdę do apteki po pewne lekarstwa, które moim zdaniem zawsze są skuteczne.. Byle nie dopadł Cię kaszel.. to byłaby męka..Nellie skrzywiła się na samą myśl, że mając problemy z żebrami mężczyznę dopadły by jeszcze kaszel. Sweeney też nie miał zbyt tęgiej miny.
- Ech.. oby jakiekolwiek sposoby pomogły Nellie.. dokładnie.. nie mogę pozwolić sobie na kaszel, ale przeziębienie poczynając od gorączki bardzo szybko rozprzestrzenia się po moim organizmie z wszystkimi możliwymi objawami..
- Więc może już połóż się, hm..? Doceniam, że chcesz dotrzymać mi tu jeszcze towarzystwa póki sama nie pójdę spać, ale jesteś chory i mogę sobie tylko wyobrazić jak się czujesz z tym wszystkim.. Chodź, położysz się do łóżka. Musisz odpocząć.I zaraz Nellie już w sypialni Sweeney'ego przykryła go szczelnie kołderką, choć jeszcze przedtem dała mężczyźnie porcję witamin z tego co znalazła w apteczce. Oczywiście nie mogło tam też zabraknąć leków na inne rany, choć gdy popatrzyła na ilość tych wszystkich leków zanotowała sobie w pamięci, że kolejnego dnia kupi świeże owoce i warzywa, by w ten sposób dostarczyć Sweeney'emu prawdziwych witamin. Siedziała przy nim póki nie usnął i gładziła dłonią jego czoło. Trochę smutno robiło jej się widząc go w tym stanie, że ciągle prześladowało go coś przykrego, jakby przyjemne rzeczy nie chciały go się wcale trzymać. Pocałowała go jeszcze w czoło, a następnie jak najciszej przemierzała pokój by chociażby zabrać mydełko w kształcie serduszka, które dostała, przejść do łazienki i tam wziąć krótką kąpiel i przygotować się do spania. Przed tym jak się położyła zaglądała jeszcze do sypialni Pana Todd'a. Nie spał zbyt spokojnie, wciąż miał gorączkę i Pani Lovett marzyła by mieć czarodziejską różdżkę i jednym machnięciem wyrzucić z niego tę chorobę. Niestety nie mogła nic takiego zdziałać choćby mocno pragnęła. Miała przynajmniej nadzieję, że leki zaczną wkrótce działać i nie będzie tak źle. Nie spało jej się tak źle na kanapie, mimo iż nie było to jej duże łóżko do którego się przyzwyczaiła. Jednakże wyspała się. Kiedy tylko się obudziła, zajrzała do Sweeney'ego, który był w fazie półsnu i zaprosił ją by położyła się obok niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.