SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 4 lutego 2015

Part 205.

Nellie kolejny raz była w przymierzalni i przymierzała suknie, a Sweeney przysiadł sobie na taborecie, w końcu można było tu odpocząć, jeśli ktoś czekał na bliską osobę, jak coś mierzyła. Troszkę go to nudziło, bo jednak nie przepadał za tym, ale wiedząc, że jest tu z kobietą, która mu się podoba, to nieco zmieniało światło na ten dzień. 
Kobieta po tym jak Sweeney już obejrzał wzrokiem tu wszystko po ileś razy, w końcu wyszła z przymierzalni w niebieskiej sukni, na co Sweeney spojrzał na kobietę, z góry na dół, choć wydawało się, że to trwało wieki. Lecz pokręcił głową na nie i podszedł do wieszaków, by wybrać inny kolor sukni i zamruczał przy tym. Choć zaraz spojrzał na Nellie, gdy uniosła brew i odparł. 
- Wybacz. Ładnie w niej wyglądasz tak, tak.. ale myślę, że ten kolor mojej matce się jednak nie spodoba… Może inny kolor.. – Szukał sukni w innym kolorze na wieszkach, aż znalazł jedną beżową z zielonym przyciemnionym kolorem, gdzie były delikatne wzory kwiatów. Wskazał na nią Nellie, gdy na niego patrzyła i zabrał strój by kobieta mogła go przymierzyć. 
- Przymierzysz tą..? Myślę, że będzie bardziej pogodna.. inaczej jeszcze usłyszę, że chcę ją postarzeć kolorem sukni, albo coś w tym rodzaju. Nieważne… ale przymierzysz dla mnie jeszcze tą..? – Uśmiechnął się do kobiety. Nellie spojrzała na Todd’a i na suknie po czym dotknęła lekko jego brody i przejęła drugą dłonią od niego suknie. 
- Dobrze, to przymierzę tą. Musisz i mnie wybaczyć, bo nie wiem jakie kolory lubi Twoja matka… Zaraz przymierze.. ścierpisz jeszcze trochę w tym sklepie hm…? – Todd pokręcił nieznacznie głową, a zaraz przy nich znalazł się sprzedawca, był elegancki, elegantszy ubiorem niż Sweeney, bo jego ubrania były tanie, a sprzedawca, na pewno ubierał się u jakiegoś krawca, który szył ubrania z drogich tkanin. Sprzedawca skłonił się i spojrzał na Nellie obchodząc ją za plecami i spojrzał na jej figurę w sukni, jak i tą suknię którą trzymała od Todd’a. 
- Witam serdecznie Państwa. Nazywam się Charles Grand, pracuję tutaj, służę pomocą. Widzę, że przymiarki trwają tak? Jakaś okazja? Bal, przyjęcie, ślub? – Uroczy uśmiech wręcz posłał kobiecie i stanął przy Tondzie przyjmując pozycje, podparcia jednej reki o drugą i jedną dotykał swojej brody, jakby się zastanawiał, a Sweeney odparł. 
- Nie. Suknia na co dzień..  – Mężczyzna przytaknął głową i wydał z siebie pomruk. Sweeney’owi kojarzył się ten człowiek z człowiekiem o odmiennej orientacji, tym bardziej że do Sweeney’a się dziwnie uśmiechnął. Lecz pozory mogły mylić. 
- Ach zwykły dzień, Niebieska wygląda bardzo ładnie, leży na Pani cudownie…! A taaaa jasna.. tak trzeba przymierzyć.. mogę pomóc wybrać jeszcze kilka..  – Nellie zaraz weszła do przymierzalni, a sprzedawca zachęcał Todd’a do kupna garnituru, czy czegokolwiek. 
- A dla Pana mamy, garnitury.. och proszę spojrzeć na ten.. i na ten.. Pasowałyby panu do oczu..  – Wskazywał garnitury i tak na oko przystawiał do stojącego dalej Sweeney’a, który odparł oschle. 
- Nie dziękuję. Mam w co się ubrać. – Todd zmierzył wzrokiem mężczyznę i ten dalej nie zrezygnowany mówił. 
- To może chociaż chustę pod koszulę, kamizelkę, bądź buty, przyszła nowa dostawa w poniedziałek. Cudowny włoski wyrób prawdziwa skóra. – Sweeney westchnął i odparł kiedy mężczyzna, przyniósł mu jedną parę butów, sztybletów, które mu proponował. Owszem może i Sweeney potrzebował nowych butów, ale już i tak za suknie zapłaci majątek, a co dopiero buty. 
- Proszę Pana, powiedziałem, że nie chcę niczego. Tak? – Sprzedawca odruchowo przytaknął i dalej się uśmiechał, na co Todd dodał dobitniej. 
- Chyba się nie zrozumieliśmy…  Powiedziałem, że mam się w co ubrać i nic u Pana w sklepie nie kupię, poza suknią, o ile będzie odpowiednia… - Zaraz też pojawiła się inna para ludzi, gdzie oboje oglądali ubrania, ale widać było, że byli znacznie zamożniejsi niż Todd i Pani Lovett. Mężczyzna zaraz do nich doszedł, ale że mówili coś o przygotowanej dla nich sukni i garniturze, mężczyzna zaraz zawołał swoją współpracownicę, która się państwem zajęła, a on dalej namawiał Todd’a na buty, na co Sweeney zmarszczył czoło i przejął od mężczyzny buty i odłożył je na miejsce po czym odparł przy uchu tego gogusia. 
- Nie chcę być niemiły. Ale powiedziałem, że niczego nie potrzebuję. Nie rozumiem, czy ja mówię, po niemiecku, by nie można było mnie zrozumieć? Nie stać mnie na buty z pana sklepu, okej? Więc niech Pan da mi spokój, - Mężczyzna rozszerzył swoje źrenice i nie wiedział jak się zachować, dlatego też zajakał coś do siebie i uśmiechnął skromnie do golibrody, po czym odpuścił sobie naciąganie go, na jakiś zakup. 
Nellie w końcu opuściła przymierzalnie i Sweeney widząc ją w tej sukni, uśmiechnął się, ta mu się podobała. A kobieta zakręciła się nieco w kółko, samej jej podobała się ta suknia, choć może do niej pasowały bardziej ziemiste kolory, bardziej wyraziste, niż delikatność, jaka jawiła się na tej sukni. 
- Urocza jest prawda..? – Nellie dodała i spojrzała na Todd’a gdy podszedł do niej i przyjrzał się z bliska, choć raz nieco spojrzał na dekolt kobiety, Kidy tego nie zauważyła, lecz zainteresował się też ceną sukni, która jak widział była sporą sumą pieniędzy, ale i tak jeszcze nie była za majątek i jeszcze jej koszt, nie był tak tragiczny ile miał pieniędzy w portfelu. 
- Tak jest ładna… myślę, że mojej mamie się spodoba.. choć czuję, że nazbyt Cię w tym wykorzystuje… Przymierzasz suknię, która wyląduje gdzieś indziej, niż w Twojej szafie… - Zrobił taką zastanawiają minę, po czym kobieta, podeszła nieco do niego i złapała go za brodę, by na nią spojrzał i odparła. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.