SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 10 lutego 2015

Part 209.

Nellie jak zawsze uniosła głowę na kolejnego człowieka wkraczającego do jej lokalu, ale na owej kobiecie zatrzymała dłużej swój wzrok. Złociste włosy, znajome rysy twarzy. Z kimś jej się kojarzyła, choć nie potrafiła określić z kim. Kobieta wraz z dzieckiem przeszła do stolika, gdzie siedział mężczyzna z którym wcześniej rozmawiała i po zdjęciu ubrań wierzchnich zajęli miejsce naprzeciw niego. Pani Lovett czasami słyszała ich rozmowę, a raczej jej urywki.
- Charlie.. mam dosyć tej sytuacji.. daję im czas do końca dnia na dokończenie remontu mieszkania.. Zresztą miało być już dawno skończone, a tu co..? Tommy jest chory.. boże, zamiast leżeć w łóżku i odpoczywać.. musi dotrzymywać nam kroku.. bo nie ma nawet miejsca gdzie odpocząć.. Świetnie, naprawdę.. - Głaskała synka po głowie, a ten prawie usypiał w jej ramionach. Widać, że była czymś zniesmaczona. Nellie zaraz podeszła do ich stolika, choć nie wiedziała tak naprawdę czy jest to dobry pomysł wkraczać tam w tej chwili. Nie chciała wyjść na natrętną, ale coś ją wręcz przyciągało do tej pary.
- Przepraszam, czy są już Państwo gotowi by złożyć zamówienie..? - Spojrzała najpierw na kobietę, potem na mężczyznę. Oboje otworzyli menu, choć chyba byli zbyt podenerwowani by wybierać. Nieznajoma odezwała się.
- Wybaczy Pani.. Może zdamy się na coś co najlepiej się sprzedaje.. Jak myślisz Charlie..? A do tego coś ciepłego do picia.. Zdajemy się na Panią, w końcu słyszeliśmy, że to najlepsze miejsce z domowym jedzeniem w całym Londynie. - Pani Lovett ucieszyła się na ten komplement i zaraz zanotowała sobie mniej więcej co zamierza przygotować, choć oczywiście się spytała tak dla upewnienia. 
- Dziękuję, to miłe. W takim razie proponuję paszteciki i rosół, na deser być może piernik i herbata z miodem..? A dla malca..? Tu już proszę mi podpowiedzieć.. - No i tak cała trójka dogadywała się względem obiadu i deseru, a matka Tommy'ego poprosiła o podgrzanie zupki dla synka, którą akurat miała ze sobą w termosie podczas każdej podróży. Na to Nellie zaproponowała, że mogą zostawić dziecko w salonie, by spokojnie odpoczęło przez jakiś czas. I tym sposobem nawiązała się między nimi nić porozumienia, Nellie po prostu było ich szkoda, choć nie znała do końca sytuacji, lecz nie wyglądali na takich, którzy zamierzaliby ją w jakiś sposób oszukać.. Gdy przygotowywała im posiłek, przysłuchiwała się dalej urywkom rozmowy w duchu wciąż starając się przypomnieć z kim kojarzy nieznajomą i wtedy dzięki Charlie'mu doznała olśnienia.
-Też jestem zły.. nie zapłacę im tyle ile było w umowie, bo kiedy mieliśmy wyjeżdżać z Cardiff porozumiewałem się z nimi listownie, nawet kilkoma telegramami.. Wszystko miało być już gotowe na przyjazd.. Johanno.. naprawdę nie zostawię tak tego, a już na pewno nie wprowadzimy się do mieszkania w którym jeszcze czuć farbę, to by tylko źle nam zrobiło.. Wynajdę jakiś hotel, nie musisz się o to martwić.. - Mężczyzna uspokajał swoją narzeczoną, a Nellie zdając sobie sprawę, że przez cały czas intuicja dobrze jej podpowiadała westchnęła i napiła się szklanki zimnej wody. Ta twarz, włosy, sposób mówienia i poruszania się.. wykapana matka. W końcu Sweeney kiedyś wspominał o swojej córce, dobrze zapamiętała sobie to imię, a nawet możliwe, że widziała ją jako małego brzdąca. W tamtych czasach Nellie wraz ze swoim mężem byli sąsiadami Benjamina Barker'a i Lucy. Dotarło do niej dlaczego Sweeney potem tak się zachowywał i wybaczyła mu to, choć wciąż uważała, że łatwiej byłoby gdyby po prostu wyznał jej prawdę. Nellie myślała w podobny sposób co Sweeney i zastanawiała się jak Johanna dowie się prawdy, przecież to nie będzie wcale proste.. A teraz.. gdyby teraz się zjawił zastałby swojego wnuka w jej salonie i córkę ze swoim narzeczonym. Córkę dla której był obcym człowiekiem. Zastanawiała się także czy to wpłynie na ich wyjazd do Newcastle, czy gdyby jednak zdobył się by powiedzieć Johannie prawdę, pojechałaby z nimi by poznać swoich dziadków..? Choć wątpiła, że Sweeney da radę tego dokonać w tak krótkim czasie.Pan Todd przez ten czas kupił co było mu potrzebne w kuchni, jak i uzupełnił zapas lekarstw, a nawet spotkał się z Alice, którą wypytał czy szef się gniewa na to, że ciągle jest na zwolnieniu i czy czasem nie ma zamiaru go zwolnić. Alice owszem przyznała, że Satan nie jest wniebowzięty z tego powodu, lecz gdyby przypomnieć mu jak został doprowadzony do takiego stanu, mięknie. Sweeney dowiedział się, że Satan zorganizował zastępstwo na jego miejsce i nie jest z niego zbyt zadowolony, lecz póki jego najlepszy pracownik nie wyzdrowieje, nie ma innego wyjścia. Mimo iż Todd'owi nie było dane popracować tam dużo czasu, bo w końcu sporo czasu był na zwolnieniu, Satan nie zamierzał go zwolnić ze względu na wyjątkowy talent golibrody. Ta rozmowa była dość krótka, bo Alice spieszyła się na jakieś spotkanie, ale przynajmniej Sweeney dowiedział się przydatnych rzeczy. Potem czas spędzał w swej kawalerce. Miał zamiar posprzątać, lecz gdy zaczął, zdrowie odmówiło mu posłuszeństwa i ostatecznie zabrał się do czytania ostatniej prenumeraty magazynu "Brzytwa". Przez to trochę zatęsknił za swoim fachem, ale z drugiej strony nie przeszkadzało mu to, że nie musi wstawać tak rano, że za oknami jest jeszcze ciemno i spędzać w zakładzie prawie całego dnia. Zdecydowanie wolałby prowadzić swój własny zakład i być własnym szefem. Zupełnie jak za dawnych czasów, no może z wyjątkiem tego, że traktowałby tę pracę normalnie, nie dla zemsty. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.