SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 10 lutego 2015

Part 215.

A pamiętasz co pisałeś w liście..? Czujesz do niej coś więcej..? Jeśli tak jest okaż to..! Poza tym z mamą zastanawialiśmy się, czy chcecie jedną sypialnie czy dwie, postanowiliśmy dać wam po jednej.. no ale wiesz to nie znaczy, że nie możecie razem..  – Sweeney pokręcił głową na słowa ojca i chciał powoli wyjść ze spiżarni, wiec zaraz za nim podreptał i ojciec. A gdy zabrali walizki i poszli na piętro z nimi, by zostawić sypialniach, wtedy Sweeney odezwał się do ojca, siadając na łóżku w jednym pomieszczeniu.
- Tato.. nazwisko to nie wszystko… poza tym to tylko nazwisko… No dobrze no znaczy wyznanie miłości i co z tego..? Tato… bo przypomnę Ci, gdzie jest Twoja wybranka… Tato.. i myślisz, że z Tobą będę o tym rozmawiał tak..? No dobrze parę razy pomyślałem o Nellie bardziej dogłębniej niż  to jak pomiędzy nami się układa.. Pamiętam, pamiętam. Bo czuję, ale nie potrafię tego okazywać.. rozumiesz..? Och dobrze jest jak jest… Przecież nie śpimy razem ze sobą…  - Spojrzał na ojca, lecz nie przyznał mu się, że kilka razy udało mu się usnąć obok kobiety, bo ojciec dopowiedziałby sobie resztę i jeszcze trochę. Położył się na chwilę na łóżku tak jak siedział, wiec jedynie opadł plecami na pościel i westchnął cicho.
- No dobrze już dobrze, nie będę Cię tym dręczył.. zajrzymy do Pań..? Jestem już głodny, a Twoja matka ciągle daje mi ścierką po łapach…! – Sweeney zaśmiał się i dodał.
- Tak chodźmy.. dobrze, że nie po czym innym hehe… - Ojciec spojrzał na syna niczym jak ze znakiem zapytania i powoli obaj ruszyli po schodach na parter i dalej rozmawiali ze sobą, aż ojciec Sweeney’a wszedł na nieco bardziej drażliwy temat.
- A wiesz co dzieje się z Johanną.. synku…? – Edward spojrzał na syna, który go wyminął i stwierdził, że potem o tym porozmawiają, po czym udał się w stronę kuchni, jak właśnie Nellie szła już z wazą zupy i odezwała się do niego.
- Zapraszamy na obiad do jadalni. Na pewno już wygłodnieliście jeszcze bardziej. Twoja mama jest bardzo miła… Schowałeś tort na jutro..? I resztę..? – Nellie spojrzała na mężczyznę, który jej przytaknął, no i niebawem wszyscy znaleźli się w jadali, gdzie stół uginał się już od posiłku. A do tego zapach tych pysznych dań przyprawiał każdego o to, że w brzuchu cicho burczało już każdemu.
Pani domu wlała każdemu rosołu na talerz do makaronu i życzyła smacznego. Edward oczywiście pierwszy złapał za łyżkę, był głodny, a do tego trochę łakomy. Choć nie był grubym człowiekiem, dobrze wyglądał, mimo to lubił dobrze zjeść.
- Kochanie, bardzo dobry rosół jak zawsze. - Uśmiechnął się do swojej zony, która odwzajemniła jego spojrzenie. Po chwili tez odezwał się Sweeney.
- Tak mamo, jak zawsze dobry rosół. No to może powiecie nam co u was słychać hm..? Widziałem, że weranda odnowiona.. jakiś remont na wiosnę szykujecie...? Tak czy nie? Poza tym myślałem, że dojedziemy na późniejsza godzinę, ale na szczęście droga nam się jakoś nie wydłużyła, ani nic. Prawda Nellie..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.