SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 10 lutego 2015

Part 216.

Nellie zerknęła pierw na Helenę, by sprawdzić czy to ona pierwsza chce mówić, ponieważ Sweeney zadał właściwie im obu pytanie, ale kobieta raczej czekała aż to ona się odezwie. - Mhm, tak. Chyba można powiedzieć, że mieliśmy szczęście co do podróży. Złapaliśmy wcześniejszy pociąg na wypadek gdyby wynikły problemy spowodowane śniegiem czy po prostu pechem.. Lecz wszystko przebiegło idealnie i zdążyliśmy zawitać w sam raz na pyszny obiadek. - Nellie posłała kobiecie ciepły uśmiech - w końcu wiedziała jakie to miłe uczucie być docenionym za własną pracę. Helena odwzajemniła uśmiech, po czym odparła. - Cieszę się, że Wam smakuje.. Co u nas? Och, Sweeney.. po staremu.. Edward wciąż goli brody, ja zajmuję się domem. Czasem robię ciasta czy potrawy na zamówienie. Nie żebym zamierzała otworzyć sklep czy restaurację, lecz po prostu lubię to i dzięki temu się tak nie nudzę.. Och na stare lata przydałaby się dwójka malutkich dzieci, które zajęłyby nam czas.. prawda, Edwardzie..? - Edward trochę niechętnie oderwał się od jedzenia i przytaknął, co już po jakimś czasie zauważyła Nellie, że właściwie jest typem takiego potakiwacza i potwierdziło się to, co Sweeney przekazał jej w pociągu na jego temat. Osobiście uważała, że mężczyzna nie powinien tak podporządkowywać się kobiecie i mieć własne zdanie, lecz i tak na pierwszy rzut oka uznała go za miłego człowieka. Sweeney na ostatnie zdanie matki przewrócił oczami, bo była to jasna sugestia dotycząca wnuków. Wciąż pamiętał ich radość kiedy pierwszy raz ujrzeli malutką Johannę, zupełnie jakby to było dzisiaj, lecz teraz? Nadeszły takie czasy, że ciężko było planować następny dzień, zawsze działo się coś zaskakującego, a co dopiero mówić o planowaniu dzieci. Sweeney był wewnętrznie przygotowany na takie sugestie czy też pewne zdania, które być może jeszcze nie padły, lecz wisiały w powietrzu, bo nie był tutaj w końcu sam tylko z kobietą, a rodzice od dawna chcieli dla niego dobrze. By się pozbierał i rozpoczął nowe życie. Już wyczuwał swoją najbliższą rozmowę z Heleną, kiedy w pobliżu nie będzie ani Nellie, ani Edwarda. Wiedział, że Helena nie jest natrętną osobą pod względem wypytywania, ale miał wrażenie, że rodzice i tak potrafią odczytać jego uczucia niczym otwartą książkę. Matka Pana Todd'a odezwała się po chwili znów widząc minę syna. 
- A co do remontu.. wypadałoby wymienić kilka rzeczy, które szwankują.. dodać troszkę świeżości.. Nieprawdaż? Weranda to był dość spontaniczny akt.. powiedzmy, że usilnie chciałam coś tutaj zmienić i trochę odmalowałam.. hehe.. chyba nie jest aż tak źle, prawda..? Cóż, pomyślimy jeszcze nad dalszymi zmianami. Może sami nam coś podpowiecie za kilka dni. A co słychać w Londynie, w wielkim świecie? - Zerkała to na Sweeney'ego, to na Nellie. 
- Praca. Rutyna. Szara codzienność. Aż się człowiekowi marzy odwiedzić inne miejsce, tym bardziej w zimę.. Nabrać trochę oddechu, świeżego, niczym niezmąconego morskiego powietrza.. Prawda, Sweeney..? - Mężczyzna skinął głową, przetarł kąciki ust od rosołu, który właśnie skończył i odpowiedział. 
- Zwłaszcza, że ostatnie miesiące nie należały do tych najlepszych.. a wręcz pechowych.. Nellie wiele mi pomogła w tym okresie. - Sweeney zerknął na kobietę, a ta uśmiechnęła się lekko kierując swój wzrok najpierw ku dołowi, a potem na Pana Todd'a. Dotknęła też jego dłoni, tak delikatnie bowiem czuła, że oboje są pod ostrzałem spojrzeń rodziców Sweeney'a oczekujących choćby najmniejszego znaku świadczącego o tym, że są ze sobą bliżej niż przyznali. Takie odnosiło się wrażenie. Pani Lovett przeniosła swoje spojrzenie na Helenę i Edwarda.
- Sweeney również dużo mi pomagał.. Spędziliśmy razem święta, przynajmniej ten czas był dla nas miły. 
- Oj w takim razie nie wypuścimy Was stąd póki nie odpoczniecie, racja Heleno..? A jak rozwija się Pani biznes, Pani Lovett..? - tym razem głos zabrał Edward. Sweeney zdusił w sobie śmiech na to jak jego ojciec znów użył nazwiska Nellie, chyba naprawdę mu się spodobało. 
- Przede wszystkim proszę mówić mi Nellie.. nie będzie tak strasznie oficjalnie, zaoszczędźmy sobie tego.. Biznes.. wydaje mi się, że utrzymuję sklep na dobrym poziomie.. Tak naprawdę jedną z tych przykrych rzeczy, które się ostatnio zdarzyły była kradzież zarówno w moim sklepie, jak i domu.. Więc.. można by rzec, że staram się teraz po tym.. stanąć na nogi? Cieszę się, że mimo istnienia w branży już od dłuższego czasu ludziom nie nudzą się posiłki u mnie.. Teraz staram się co jakiś czas wprowadzać do oferty nowe pozycje, by wciąż trochę powiewało świeżością.. - Wywód Nellie przerwał Sweeney, który lekko puknął swoją ręką, rękę Nellie przy czym szepnął patrząc na rodziców. 
- "Najlepsze paszteciki w Londynie".. Aż ślinka cieknie, a potem spodnie coraz ciężej się zapinają.. - Poklepał się po brzuchu i zaśmiał, a zaraz wszyscy poszli w jego ślady i atmosfera przy stole rozluźniła się. Cała czwórka złożyła talerze po zjedzonej zupie i pojawiło się drugie danie. 
- A może pokazałbyś Nellie ciekawsze miejsca, zabytki w naszym miasteczku, hm..? Równie dobrym pomysłem może być spacer po plaży.. Daleko nie macie, a czytałam dziś w gazecie, że ma zrobić się troszkę cieplej.. Może nie tętni tu życie tak samo jak w Londynie, ale z pewnością można znaleźć coś dla siebie. - Zapewniała Pani Todd. 
- Na pewno się gdzieś wybierzemy, mamo. Lecz jeszcze nie dzisiaj, dziś i jutro na pewno zostaniemy tutaj z Wami... A Ty, tato, jak z pracą..? Klientów nie brakuje..? Jak jest..? - Edward poluzował apaszkę przy szyi i odparł. 
- Nie narzekam.. choć szczerze mówiąc czasem nudzą mi się już te same twarze.. hehe.. no ale cóż poradzić? Nie powiem żebym chciał się wybrać już tak prędko na emeryturę.. zanudziłbym się.. i tylko denerwował mamę podjadaniem obiadu w kuchni.. - Zaśmiał się znów pod nosem, a Helena pokręciła głową udając, że straszliwie ją to irytuje i też zaśmiała się krótko dodając. 
- Oj lepiej żebyś w najbliższym czasie nie odchodził z pracy, bo z emeryturki nie miałbyś już takich luksusów w kuchni i raju w brzuchu.. - Nellie i Sweeney zaśmiali się kiedy Helena puściła do nich oko. Rodziców Sweeney'a można było uznać za naprawdę wesołych ludzi, co podobało się Pani Lovett. Niebawem pyszny obiad Heleny zniknął ze stołu prawie w całości i wszyscy byli najedzeni do tego stopnia, że musieli odczekać trochę ze zmywaniem, bo nikt nie miał siły się do tego zabrać. Wreszcie gdy trochę odpoczęli Helena wraz z Nellie udały się do kuchni. Oczywiście panowie proponowali swoją pomoc, by nie wyszło, że we wszystkim są obsługiwani, ale Edward ugiął się pod protestami żony, a Sweeney odpuścił widząc, że jego matka chce na osobności porozmawiać z Nellie. Ciekawiło go czego będzie dotyczyć ta rozmowa, lecz przecież nie mógł stanąć pod drzwiami i podsłuchiwać. Nellie zaś była poniekąd zestresowana będąc tak sam na sam z Panią Todd, ponieważ chciała w jej oczach wypaść jak najlepiej, a troszkę nie wiedziała czego się spodziewać. 
- A tak naprawdę Nellie, smakował Ci mój obiad, hm..? Tylko proszę, naprawdę szczerze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.