SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 10 lutego 2015

Part 217.

Helena zgarnęła z talerza resztki i nalała na niego płyn, po czym zaczęła myć, zerkając kątem oka na gościa. 
- Tak, naprawdę, nie kłamię, że był wyśmienity. Sweeney pokazywał mi Pani przepisy, już wtedy czułam, że doskonale Pani gotuje, choćby po tym, że niektóre dania były dość oryginalne, a składniki bardziej wyważone od tych, które znamy z powszechnych przepisów.. Zresztą on sam chyba odziedziczył po Pani talent, bo jak na mężczyznę, naprawdę można się pozytywnie zdziwić. - Nellie uśmiechnęła się szeroko na wspomnienie tego, co przygotował Sweeney kiedy zaprosił ją do siebie na kolację, lecz chyba jeszcze milej wspominała sam wieczór i moment gier. Helena zauważyła, że Pani Lovett często wspominała o Sweeney'm. Tak naprawdę zadając to pytanie nie spodziewała się, że usłyszy wspomnienie o swoim synu, ale już powoli dzięki temu zauważała, że nie jest relacją jednostronną, że Sweeney przepada za tą kobietą, lecz również ona za nim.
- To miło słyszeć takie rzeczy z Twoich ust, Nellie. A Sweeney..? Sama już nie pamiętam kiedy ostatnio próbowałam czegoś co przygotował.. Na pewno bardziej usamodzielnił się kiedy opuścił Newcastle, czyli odległe lata temu.. Ale to bardzo dobrze. Powiem Ci w tajemnicy, że Edward wcale nie nadaje się do gotowania. Czasem mam wrażenie, że spaliłby nawet wodę na herbatę.. - Nellie zaśmiała się na słowa kobiety i przejęła od niej zmywanie, gdy zabolały ją plecy i wskazała jej by wygodnie usiadła przy stole, a ona się tym zajmie. Helena dorównywała Nellie jeśli chodzi o gadulstwo, zwłaszcza kiedy miała dobrego słuchacza i zarazem rozmówcę, więc po tej chwili przerwy dodała. - Ach, te piekielne plecy.. Czasem potrafią dać w kość.. Ale nieważne.. Och mam do Ciebie jeszcze kilka pytań Nellie.. jeśli się nie obrazisz, że tak Cię wypytuję, hm..? - Pani Lovett trochę przyspieszyła mycie talerzy, by nie stać cały czas tyłem do Heleny. 
- Ależ nie. Proszę śmiało pytać. - Przysiadła się do niej przy stole, który stał w kuchni. 
- Martwiłam się ostatnio o Sweeney'ego.. nie pisał do nas zbyt wiele, potem ten list w którym pisał o aresztowaniu.. Och, to było takie podłe.. Byłaś przy tym kiedy to się stało..? Jak ogółem radzi sobie..? - Nellie zerknęła przez okno, gdzie właśnie drzewa zmagały się z wiatrem, a niebo raz rozjaśniało się, raz ciemniało. 
- Cóż.. to długa historia.. Nie było mnie wtedy w Londynie.. więc nie mogę wcale ze szczegółami opowiedzieć jak doszło do tego aresztowania, na pewno było upozorowane przez kogoś kogo oboje ze Sweeney'm uważamy za wroga.. Martwiłam się, bo nie dostałam od niego żadnego telegramu przez siedem dni.. czułam wewnętrzny niepokój i moje obawy potwierdziły się kiedy wróciłam. Uważam, że Sweeney bardzo dobrze sobie radzi z wyjątkiem tego, że coś ciągle przydarza mu się ze zdrowiem, niczym paskudny pech.. przez to nie jest do końca w stanie pracować. Jest skazany na zwolnienie i widzę w nim tylko jeden plus - spędzamy ze sobą więcej czasu. Tak, naprawdę kiedyś nasze stosunki nie były tak dobre jak teraz. Wiele przeszliśmy by osiągnąć to, co jest teraz. - Mimo, że znała matkę Sweeney'ego krótko tak naprawdę czuła, że może powiedzieć jej o wielu rzeczach, oczywiście z wyjątkiem niektórych. Wspomniała jej więc o swoich przejściach z McCartney'em i o tym jaką Sweeney był przez kilka lat osobą, jak nie mógł się pozbierać po cierpieniu zadanym przez Turpina, po śmierci Lucy. Nellie nakreśliła jej zmianę jaka w nim zaszła. Czasami może okazywała zbyt wiele emocji, ale chyba nie potrafiła przekazać pewnych rzeczy inaczej. Niektóre uczucia Pani Lovett względem Sweeney'ego, Helena mogła odczytać właśnie choćby z mimiki jej twarzy, czy też z tego co mówiła, lecz między wierszami. Choć oczywiście Nellie nie przesadzała z tymi wyznaniami. Helena cieszyła się, że znalazła w Nellie osobę z którą można otwarcie porozmawiać, w taki 'ludzki' sposób. W końcu też stresowała się kogo to Sweeney przywiezie do rodzinnego domu. Czas na tych rozmowach zleciał kobietom szybko, nim się obejrzały do kuchennych drzwi zapukał Sweeney. 
- Przeszkadzam..? - Rzucił w ich stronę, stojąc w progu. 
- Ależ skąd, tak sobie właśnie rozmawiałyśmy. Może napijesz się z nami herbatki, hm..? - Helena machnęła ręką do syna by się przyłączył i wskazała mu na krzesło obok siebie. Sweeney zajął wskazane miejsce i nalał sobie soku do szklanki, bo jakoś nie miał ochoty na ciepły napój. 
- A gdzie zgubiłeś ojca..? 
- Uciął sobie drzemkę poobiednią.. - Wzruszył ramionami. - Nie mogłem już dłużej słuchać jego pochrapywania i oto jestem. - Nellie uśmiechnęła się kącikiem ust na pojawienie się Sweeney'ego, a Helena zrobiła minę z rodzaju "Czyli tak jak zawsze".. 
- Hm.. rozmawiałyście o czymś ciekawym..? - Helena i Nellie spojrzały na siebie, a Sweeney dostrzegł w tym spojrzeniu zawiązaną nić porozumienia, na co właściwie się ucieszył. Obie w tym samym momencie rzekły. 
- Babskie pogaduszki. 
- Hm.. dobrze, okej.. w takim razie nie będę wnikać.. - Rzucił im podejrzliwe spojrzenie, lecz z dozą uśmiechu. W tym momencie Nellie przyszła do głowy myśl, że może to dobry pomysł by zostawić Sweeney'ego samego z Heleną i wymyśliła coś by się wywinąć z kuchni. 
- Hm.. nie obrazicie się jeśli zniknę na chwilkę do toalety... przypudrować nosek i poprawić fryzurę..? - Przeczesała palcami swoje włosy i zrobiła wyniosłą minę, po czym zaśmiała się, bo oczywiście nie miała zamiaru tego robić, a prędzej zażartować sobie z arystokracji i tym delikatnym sposobem się wymknąć. Sweeney również się zaśmiał i pochylił przed Nellie. 
- Będziemy czekać z niecierpliwością, Madame. - Tak naprawdę domyślił się intencji Pani Lovett i zaraz wraz z matką odprowadził ją wzrokiem kiedy wychodziła z kuchni. Helena westchnęła cichutko i spojrzała na syna. 
- Urocza kobieta, nieprawdaż..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.