SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 12 lutego 2015

Part 221.

O ile nie uznają, że nie chcą przeszkadzać. 
- Nie martw się, na pewno prędzej czy później się zorientują.. - pocieszała go Nellie. Być może było to dziwne, lecz widziała też pozytyw w tym, że przypadkowo tam utknęli. Choć było nieco klaustrofobicznie, była z nim. Rozejrzała się po pomieszczeniu i zaraz zdejmowała niektóre słoiki na podłogę by wstawić tam tort. W końcu zbyt wiele czasu poświęcili by się w tym momencie zniszczył. Znaleźli też stołeczek, który służył do sięgnięcia czegoś i skrzynkę, która była jednak zbyt spróchniała żeby na niej siedzieć. Sweeney usiadł na najwyższym stopniu tego stołeczka, a Nellie na jego kolanach. 
- Nie jest Ci zimno..? Szkoda, że nie zabraliśmy ze sobą tego koca.. - Sweeney tulił do siebie bardziej Nellie i głaskał ją po pleckach jedną ręką. 
- Nie.. na razie jest w porządku.. Oj już nie psuj sobie tym nerwów, nie przewidzieliśmy, że tak się stanie. Spokojnie, śmierć z głodu nam nie grozi, prawda..? Niedługo ktoś nas stąd wydostanie.. - Uśmiechnęła się minimalnie i spojrzała Sweeney'emu głęboko w oczy, które od zawsze znajdowały się na podium w liście rzeczy, które najbardziej jej się w nim podobały, tak samo jak kości policzkowe czy ton głosu mężczyzny. Ponieważ siedziała tak bokiem na jego kolanach miała wolną jedną rękę i splotła swoje palce z palcami Sweeney'a, a za chwilę przybliżyła jego dłoń do swoich ust i ucałowała opuszki jego palców. Pan Todd nie mógł zaprzeczyć, że spodobał mu się ten delikatny gest z jej strony i choć wciąż czuł się opornie z okazywaniem jej swoich uczuć, zerknął w odpowiedzi na jej wargi. Nellie to dostrzegła i również spojrzała na usta mężczyzny. Już zaczęli zbliżać się do siebie, gdy zza drzwi dobiegł ich znajomy głos. 
- Sweeney.. Nellie.. jesteście tu..? - Spytał Edward trochę głośniejszym głosem. Oboje przytaknęli mężczyźnie, odsuwając swoje twarze od siebie niechętnie, a ten zaraz przekręcił klucz od zewnątrz i byli uwolnieni. 
- Szukaliśmy Was wszędzie z mamą, buty na miejscu więc stwierdziliśmy, że nigdzie się nie wybr... Och.. wybaczcie mi, że przeszkadzam.. przeszkodziłem.. - Odwrócił od nich spojrzenie wycofując się ze spiżarni, sam żałował, że zjawił się tam akurat w tym momencie. Sweeney i Nellie zerknęli po sobie, a za chwilę stali już osobno trzymając tort i suknię. Oczywiście, że byli źli za przeszkodzenie, ale wreszcie byli uwolnieni, a do tego akurat mogli jeszcze powrócić. 
- Wymienilibyście wreszcie ten zamek.. Chcieliśmy zrobić mamie niespodziankę, a teraz jest już na nogach.. Więc wymieńcie.. bo jak oboje się tam kiedyś zatrzaśniecie to nie będzie wesoło..
Edward zerknął na Sweeney'ego spojrzeniem mówiącym "Nie powiesz mi, że Wam nie było wesoło", lecz tym razem nie zareagował na to. 
- Tak, wiem, Sweeney.. Wiem.. Tak, mama jest na nogach, ale jeśli zatrzymałbym ją chwilowo w kuchni zdążylibyście przejść do salonu i udałoby się.. - No i tak jeszcze chwilę w trójkę dogadywali się co do szczegółów planu i zaraz Edward ruszył na górę. Sweeney i Nellie nasłuchiwali jego kroków i kiedy wydawało im się, że para była w kuchni, przemknęli do salonu. Tam postawili ciasto na stole po uprzednim zdjęciu z niego wszelkich zabezpieczeń i tylko czekali gdy zjawi się Helena. Wreszcie dołączył do nich Edward i w trójkę zaczęli śpiewać "Sto lat". Helena była wyraźnie zaskoczona i wzruszona. Zaraz wszyscy zabrali się do składania jej życzeń no i oczywiście kobieta zdmuchnęła symboliczną świeczkę na torcie. Sweeney podarował jej paczkę, która ją zaciekawiła, bo była sporych rozmiarów i zaraz wyjęła z niej sukienkę i przymierzyła do siebie nie kryjąc zadowolenia. 
- Och, Sweeney.. skąd wiedziałeś..? Ostatnio zamierzałam trochę odświeżyć garderobę.. jest piękna.. dziękuję Ci skarbie. - Ucałowała syna w policzek, a wtedy szepnął jej na ucho. - Nellie również miała w tym swój udział, pomagała mi wybierać, a tort jest głównie w jej wykonaniu.. 
Helena uśmiechnęła się jeszcze bardziej dowiadując się o wkładzie Pani Lovett w jej niespodziankę i tak samo musnęła jej policzek w podziękowaniu. 
- Tobie też dziękuję Nellie.. jest idealna.. A ten tort.. aż zrobiłam się głodna.. hehe..
Nellie uśmiechnęła się nieco skromnie. Cieszyła się, że Helenie wszystko się spodobało. 
- Na prawdę, nie ma za co.. Cieszę się, cieszymy, że mogliśmy sprawić Pani małą przyjemność.
Edward chrząknął jakby dla przypomnienia, że wciąż się tam znajduje, a z nim prezent urodzinowy. Wręczył żonie zestaw biżuterii z białego złota, na co składały się kolczyki, bransoletka i naszyjnik. Na to również bardzo się ucieszyła, a całość wraz z sukienką tworzyła zgrany zestaw. 
- Dziękuję Wam bardzo, bardzo mnie zaskoczyliście.. A teraz pokroimy słodkie pyszności.. Nellie przyniosła talerzyki i łyżeczki do ciasta, gdy kazała Helenie usiąść przy stole. Przynajmniej w ten sposób chciała ją wyręczyć. Zaraz wszyscy zajadali się tortem, a Nellie zbierała za niego pochwały. Wkrótce gdy najedli się ciastem, Nellie ze Sweeney'em poszli do kuchni by od razu zmyć wszystkie naczynia, a gdy wrócili do salonu wyglądało na to, że Edward podzielił się tym co zobaczył z Heleną w spiżarni bo byli znów tak samo ożywieni jak po tym co wczoraj zobaczyli na korytarzu. Zadawali pytania z rodzaju jak minęła noc, jak się spało.. jakby oczekiwali jakichś pikantnych szczegółów, jakby w ogóle oczekiwali że podzieliliby się z nimi czymś takim. Nellie czasem myśląc o tym zakrywała twarz by nie roześmiać się, a Sweeney spoglądał głównie na swojego ojca żeby troszkę się pohamował ze wszystkimi swoimi domysłami, które mógł się założyć, że snuł w głowie. 
- Może wybierzemy się na spacer..? Tak dla zdrowia.. Dziś jest całkiem ładna pogoda.. i nie tak zimno.. - zaproponowała Nellie. Wszyscy zgodnie zdecydowali się na zaczerpnięcie powietrza i już niebawem byli wyszykowani do wyjścia. Na początek skierowali się do centrum miasta, gdzie było więcej atrakcji niż w okolicy samego domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.