SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 14 lutego 2015

Part 223.

- Ładnie tu hm..? Podoba Ci się ? Muszelki zabierzemy do domu… Mało ich jest.. teraz jakiś po latach małe są ich wysypy.. nie wiem czemu, ale szybko się roztrzaskują nim dopłyną do brzegu. Lecz nieco ich mam. Ładnie pachną, przypominają morskie powietrze…
Uśmiechnął się do Nellie i zaraz chował do małego woreczka to co uzbierał i potrząsnął woreczkiem, w końcu wszystkie zbierał dla Nellie, która odwzajemniła jego gest pocierając noskiem o nosek i odezwała się spoglądając na dłonie mężczyzny przy materiale z muszelkami.
- Och jest tu naprawdę uroczo. Oczywiście, że mi się podoba. Myślałam, że chyba już tylko na starość będę mogła się osiedlić nad morzem, naprawdę.. wiesz.. Londyn jest ładny, ale morza tam nie znajdę. Muszelki, tak są śliczne. Hm.. to rozumiem, że będę musiała znaleźć jakieś ładne naczynko szklane by je uwydatnić… Szkoda, że nie mam buteleczki, zabrałabym stąd nieco piachu, by sobie na niego popatrzeć.. – Uśmiechnęła się delikatnie do mężczyzny, kiedy Sweeney wstawał i podał jej dłoń. A gdy zaraz wstała przy jego pomocy, spojrzała na rodziców mężczyzny, którzy stali przy wodzie i Helena moczyła dłoń we wodzie sprawdzając jej temperaturę. Zaś Edward spojrzał na swojego syna i kobietę, po czym odparł.
- Pozbierajcie muszle jeśli chcecie, nie spieszy nam się potem, pójdziemy na obiad do domu. – Sweeney zaśmiał się pod nosem na myśl o obiedzie, o którym już główkował jego ojciec, kiedy dostanie coś dobrego na talerzu. Nellie spojrzała na Helenę i uśmiechnęła się, a zaraz pobiegał powoli w stronę budki ratowniczej, a ojciec Sweeney’a dotknął ramienia syna i odezwał się do niego.
- Pobiegnij za Nellie…. Sweeney.. inaczej nigdy nie zbliżysz się do tej kobiety. Wiem, rano wam pewnie przeszkodziłem, ale teraz jest szansa to naprawić.. te budki o tej porze roku są tu puste.. pewnie zamknięte, ale przecież poganiać się z nią możesz, nie wyglądacie głupio jak my z mama, gdybyśmy się ganiali jak dzieci.. No leć.. – Edward uśmiechnął się do syna, a zaraz i matka do niego podeszła i ucałowała policzek syna, kiedy mężczyzna spoglądał na rodziców i czuł w tym jakąś intrygę, miał nadzieję, że Nellie nie była w to wciągnięta. Todd po chwili, gdy schował do swojego płaszcza woreczek z muszkami ostrożnie odparł zaraz pochylając się nad uchem ojca i matki, gdy stali przed nim i szepnął.
- Przestańcie, dobrze..? Jestem dorosły i wiem co robić.. Tato. Tatoo… nie przesadzasz trochę… Ta wasza nadopiekuńczość i pokazanie mi, że Pani Lovett, jest moją wybranką, jest trochę zbyt wymowne, a im dalej tak pójdzie, tym bardziej Nellie pomyśli sobie coś złego i nie będę miał już nawet poco wracać do Londynu… Ja wiem, że chcecie dobrze, ale uważacie, że za miesiąc może powiem wam, że jest w ciąży, co..? Tak nie będzie.. . Nie pchajcie mnie jak czegoś nie zrobię, bo to nie jest w mojej naturze i nie jestem dobry w flirtach z kobietami.. w randkach i innych takich..
Rodzice trochę jakby posmutnieli na słowa syna i szeptali mu, że chcą dobrze, Helena dotknęła policzków syna, niczym jak małe dziecko. Na co mężczyzna przewrócił oczami, a Nellie weszła po deskach drewnianych na podest budki ratowniczej i nieco się ukryła za budynkiem, widząc jak Sweeney rozmawia z rodzicami, ale jej chwila nieuwagi sprawiła, że gdy znów spojrzała, Sweeney’a z nimi nie było. Westchnęła opierając się o budynek i uśmiechnęła lekko zamykając powieki. A skradał się do niej Sweeney, nie dlatego, że rodzice go do tego namówili, ale chciał chwilowo oderwać się od nich, kiedy byli tacy nakręceni, na kobietę z którą ich syn przybył do ich rodzinnej miejscowości. Cichutko wyjrzał zza rogu budynku i jego kącik ust uniósł się ku górze, gdy widział Nellie. Podszedł bliżej, starał się zrobić to najciszej jak umiał i gdy zauważył, że rodzice jakby zmierzali w kierunku budki, zerknął na Nellie i kiedy złapał ją za dłoń, zaskoczona cicho pisnęła, że Sweeney w tym momencie zbliżył się do kobiety swoją twarzą i położył palec do ust kobiety, po czym szepnął cichutko.
- Ciii…. Cichutko.. to tylko ja.. – Uśmiechnął się do kobiety, kiedy jedną ręką opierał się o ten drewniany budynek, a druga dłonią nieco dotknął biodra kobiety. To wszystko trwało dosłownie chwilę, że trudno było jakkolwiek zareagować. Mimo to Pani Lovett ucichła, a Sweeney złożył pocałunek na ustach kobiety i nieco go przedłużył. Nellie aż nie potrafiła nic powiedzieć, jedynie z jej ust wydało się cicho „Och”, zdążyła jednak złapać Sweeney’a za rant jego płaszcza przy szyi. A po chwili ich wargi oderwały się od siebie a mężczyzna odparł tuz przy ustach kobiety, które dotknął.
- Błagam tylko nie rozpowiadajmy tego rodzicom moim, bo inaczej szybciej stąd wyjedziemy, jak jeszcze raz od nich usłyszę jak zaczną nasz swatać ze sobą. Chcesz jeszcze pozbierać muszelki.. a piasek jeśli chcesz…  - Sweeney zaraz wyciągnął z kieszeni płaszcza pudełeczko okrągłe po cukierkach, takie blaszane, otworzył je ale było już puste, choc liczył chociaż na jeszcze dwa.
- Hm… a myślałem, że jeszcze coś zostało.. Mniejsza o to, może być to pudełeczko..? Nabierzemy w nie trochę piachu.. hm..? – Uśmiechnął się do kobiety, która zaraz uwiesiła się na jego szyi i przytuliła do niego czule. Była podekscytowana tym, że golibroda sam odważył się na taki ruch. Może przemawiało za tym to, że chciał pokazać w duchu rodzicom, że jednak nie jest taką pierdołą by zbliżyć się do Nellie, którą objął i pocałował ją za uchem szepcząc.
- Idziemy..? Nim te dwie latarnie morskie.. znaczy moi rodzice zaraz przyjdą tu na zwiady, hm..? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.