SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 15 lutego 2015

Part 224.

- Dwie latarnie morskie.. och cóż za urocze określenie.. hehe.. Niee, tym razem nie damy im tej satysfakcji.. a prędzej pobawimy się z nimi w chowanego.. - Zaśmiała się beztrosko robiąc cwaną minę. - Poza tym.. Panie T., nie wydaje się Panu, że coś zostało nam dzisiaj przerwane, hm..? Nie sądzi Pan, że powinniśmy sobie to teraz odebrać..? Kiedy wiernych szpiegów nie ma w pobliżu, hm..? - Zerknęła kusząco na Sweeney'a i musnęła kącik jego ust, po czym złapała mężczyznę za dłoń by oboje wyszli zza budki na plażę. W odległości około pięćdziesięciu metrów zauważyli Edwarda i Helenę, więc postanowili iść w drugą stronę i dopiero za jakiś czas obejrzeć się za rodzicami Sweeney'a. Chcieli im umknąć. 
- Widzisz, może jednak będziemy mieć tą chwilę spokoju, może się domyślą.. Hm.. a teraz dasz mi to pudełko..? - Sweeney podał Nellie blaszane pudełeczko po cukierkach i zaraz oboje schylili się żeby wsypać do niego troszkę piasku. Sweeney dość niechętnie puścił dłoń kobiety, w końcu przez ten czas szli nie pod rękę, lecz za rękę i podobało mu się to. Z Nellie nie uchodziło podekscytowanie pocałunkiem Sweeney'a i naprawdę miała ochotę kontynuować moment, który nadarzył się rankiem. 
- Byłoby piękniej gdyby teraz mocniej świeciło słońce.. moglibyśmy nawet się pokąpać.. ale może wybierzemy się tutaj też w lato, hm..? Lub po prostu nad morze, nie tutaj, ale na wakacje..? W końcu wody nie brak wokół naszego kraju.. - Sweeney objął ramieniem Nellie gdy kontynuowali swój spacer po piasku. Czasem zatrzymywali się by rozejrzeć się po okolicy, choć Sweeney znał te tereny niemal jak własną kieszeń. W oddali dostrzegali też zapierające dech w piersiach klify, latarnię morską i pojedyncze budki na plaży, które teraz były jak wymarłe w porównaniu do letniego sezonu. 
- Z przyjemnością, Sweeney.. Oczywiście, że zupełnie inaczej jest tutaj w lato, ale teraz też pozostaje jakaś część tego uroku.. Teraz jest idealnie, tak się cieszę, że tu jestem.. Każdy wypad nad morze jest dla mnie dobry.. Oderwałam się na chwilę od pracy, to cudowne uczucie.. Pooddychamy troszkę świeżym powietrzem, tak dla odmiany, dla zdrowia..
Przechodzili właśnie obok niebieskiej budki, która jakimś cudem w przeciwieństwie do innych była otwarta. 
- Może usiądziemy by troszkę odpocząć, hm..? Popatrzymy sobie troszkę na morze.. - I tak Sweeney wraz z Nellie usiedli w środku, siedzenia były suche, bo górę przykrywał daszek. Sweeney jeszcze raz obejrzał się czy nie ma gdzieś w pobliżu jego rodziców, a gdy nie zobaczył ich w oddali poczuł małą ulgę i ucieszył się, że wreszcie nikt zaraz nie wyskoczy zza rogu, nie będzie mu doradzał, a tym bardziej patrzył na nich. Tak więc oboje rozkoszowali się chwilą spokoju, widokiem na rozciągające się morze i własną obecnością. Sweeney tulił do siebie Nellie, a kobieta opierała się o ramię mężczyzny, przymykając oczy. Chwilkę trwali w ciszy, słychać było tylko szum wody, lecz Nellie to przerwała podnosząc swoją głowę, by kontynuować to, co mówiła wcześniej. 
- Lecz wiesz z czego najbardziej się cieszę..?
Sweeney nieznacznie pokręcił głową, zaczepiając dłonią o kosmyk włosów kobiety, by potem ją w nich zanurzyć i przeczesywać. Nellie spojrzała z uwielbieniem w oczy mężczyzny i odparła. 
- Że jesteś tutaj ze mną, Panie T., to jest najważniejsze. - Znów padły tutaj wzajemne spojrzenia na usta i niewypowiedziana chęć pocałunku. Nim oboje zdążyli cokolwiek pomyśleć, ich usta niczym spragnione swojej bliskości złączyły się w czułym pocałunku, który z początku miał być zwykłym niewinnym cmoknięciem, lecz tym razem oboje nie mogli oprzeć się pokusie by go nie przedłużyć, zwłaszcza kiedy nagle nie zadziały się rzeczy, które miałyby w tym im przeszkodzić. Sweeney zsunął dłonią do biodra Nellie, a ona westchnęła z zadowoleniem, wniebowzięta tą chwilą. Po ich ciałach rozchodziły się emocje podobne do eksplodujących fajerwerków, a gdy wreszcie ich wargi rozdzieliły się przytulili się do siebie, bo był to zdecydowanie przełomowy moment w ich relacji. Sweeney szepnął znów Nellie. 
- Ja też się cieszę Nellie, że ze mną tu jesteś. - Pocałował płatek ucha kobiety i zaraz spojrzał na nią, gdy słodko się uśmiechała. Sweeney rozpracował, że oparcie można trochę obniżyć i kiedy tak zrobił, wsunęli się trochę bardziej do środka by ukryć się przed wiejącym wiatrem. 
- Chyba nie tęsknisz jeszcze za powrotem, hm..? Lecz powiedz mi kiedy zgłodniejesz, dobrze..? - Sweeney gładził Nellie po policzku na co przymknęła powieki poddając się jego dotykowi. 
- Nie, nie chcę jeszcze wracać.. Mm.. jeszcze długo nie chcę wracać.. tak jest dobrze. - Pan Todd był teraz zapatrzony na Panią Lovett niczym jak w obrazek. Gdzieś w duchu wiedział, choćby przez wzgląd na przeszłość, że w Nellie kiedyś skrywała się chęć pocałunku z nim, lecz mimo tego był pod wrażeniem, że pocałowała go z taką pasją, czego sam by się nie spodziewał nawet w swoich marzeniach po tym wszystkim. 
- Następnym razem weźmiemy większy ekwipunek ze sobą, jakiś kocyk, jakieś karty.. - Nellie przytknęła Sweeney'emu palec do ust. 
- Następnym razem będzie następnym razem, a teraz jest teraz. Żyjmy tym, co dzieje się aktualnie. - Musnęła wargi Sweeney'a by przestał planować co będzie, bo jakoś złe doświadczenie miała z jakimikolwiek planami, a nie chciała żeby to, co było teraz kiedykolwiek się popsuło. Pan Todd zamruczał na ten pocałunek, przy czym przyciągnął do siebie Nellie i położył swoją dłoń na jej talii gdy przytuliła się do niego bardziej. 
- Dobrze więc.. Żałuję, że nie możemy zostać tutaj, na plaży na dłużej.. Przydałby się jakiś domek nad samym morzem.. - Sweeney westchnął wpatrując się w krajobraz jaki się przed nim rozciągał. Chciał jakoś magicznie zatrzymać tę chwilę, bo była różna od innych i piękna. Nellie cicho przytaknęła i dodała. 
- Lecz chyba wyczerpałam swój limit marzeń do spełnienia na dziś, Kochany.. I domek musi poczekać..  Och, byłoby przytulnie.. - Nellie jeszcze przez jakiś czas zachwycała się urokami życia nad morzem, nawet zanuciła o tym piosenkę. Sweeney również podzielał jej entuzjazm, choć jakby nie mówił o życiu nad morzem wydawało się, że i tak Nellie widzi to jeszcze barwniej. Opuścili budkę, lecz niechętnie, bo dobrze spędzili tam czas, ale postanowili jeszcze wybrać się na spacer po promenadzie, gdzie kręciło się więcej osób, a z jej końca roztaczał się jeszcze ładniejszy widok. Do tego Sweeney wraz z Nellie zrobili sobie pamiątkowe zdjęcia, ponieważ akurat nadarzył się fotograf, a zawsze było warto upamiętnić takie chwile. Sweeney'emu zdawało się również, że widział swojego znajomego z lat szkolnych, z którym jakiś czas po wyjeździe z Newcastle utrzymywał przyjacielskie kontakty, ale nie podchodził do niego, ponieważ obawiał się pytań o Lucy w towarzystwie Nellie, a po prostu nie chciał zepsuć sobie i kobiecie dobrego nastroju tymi pytaniami.

2 komentarze:

  1. Zajrzałem tu z ciekawości, bo ogladałem kiedys film o Sweeneyu, podobał mi sie. Za to ten blog to ciepłe kluchy, a nie demoniczny golibroda.. juz tu nie zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bez łaski jak Ci się nie podoba to nie komentuj durnymi tekstami. I wchodzić tu nie musisz. Boże co za ludzie..

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.