SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Part 227.

- Wyglądałeś wyjątkowo słodko.. Och i te lata tak szybko zleciały.. że nawet by mi przez myśl nie przeszło patrząc na Ciebie tutaj, że zostaniesz golibrodą i tak wyrośniesz.. no tak z tym drugim przesadziłam, przecież dzieckiem nikt nie zostaje.. Ale jesteś do siebie podobny… Te oczka, byłeś słodki.. i nadal jesteś. Masz takie śliczne oczy i… - Kobieta przestała mówić dalej zrozumiała, że mówiła to głośno i nie chciała przesadzić by nie powiedziała czegoś za dużo, tym bardziej, że skoro rodzice mężczyzny byli za drzwiami. Wolała by wiedział to wszystko sam mężczyzna, a nie jego rodzina. Lecz nie chciała tez okazać tego wszystkiego co do niego czuje już w tej chwili, inaczej nie udałoby się wyjść jej na damę. A z drugiej strony może i chciała zbliżyć się do Sweeney’a bliżej, ale nie chciała go wystraszyć, by wycofał się z tego co już dziś jej pokazał. Todd słyszał za drzwiami rodziców, lecz chyba pomylił się co do ich podsłuchiwania, bo słyszał jak przechodzą, przez hol i nad czymś dyskutują i wcale nie chodziło o nich. Golibroda słuchał kobiety opierając się o drzwi, a na jej pauzę zapadła cisza w pomieszczeniu przez chwilę, choć miłe było to co usłyszał. Podszedł do kobiety od tyłu za krzesło na którym siedziała i pochylił się nieco opierając dłońmi o oparcie drewnianego mebla i szepnął przy jej uchu. 
- Więc mam śliczne oczy…  To bardzo miłe z Twojej strony, jeszcze takiego komplementu nie słyszałem, zazwyczaj się słyszało w moich uszach typowo zawodowo.. „Wspaniale pan goli”… Brzmi to tak absurdalnie.. i beznadziejnie, ale to moje zdanie. Tak czy owak dziękuję Ci, to przynajmniej dotyczy się mnie. Ach i fałszywy alarm, rodzice chyba czegoś tu szukali i usilnie dyskutowali o sąsiadach.. przynajmniej tak mi się wydaje, bo padło ich nazwisko.. Stevenson…. No ale teraz mniejsza o to, to rozumiem, że ja dziecko obrażone na aparat podobało Ci się? Nie lubiłem zdjęć, tego ustawiania, poprawiania ubrań i w ogóle, chyba wyczuwałem to od małego… a to z misiem zdjęcie, to podobno byłem rozespany, dlatego tez taki zły. A dziś, też nie zachwycałoby mnie zdjęcie portretowe. Denerwuje mnie ten cały szum, robienie cudów ze światłem, by zdjęcie wyszło, to nazbyt skomplikowane dla mnie. – Pochylał się nieco nad ramieniem kobiety, że jego słowa padały przy jej uchu, oczywiście z tego miejsca też miał całkiem dobry widok na jej dekolt, ale starał się tego nie robić. Nellie mu się podobała, ale przecież nie zamierzał zaraz się na nią rzucić. Poza tym skoro chciał i czuł do kobiety coś więcej, niż tylko długość trwania ich znajomości, chciał by to, że się zbliżają do siebie, miało też jakiś okres, by móc rozkwitnąć jak kwiaty w ogrodzie na wiosnę. Wiedział, że nie zawsze był miły dla Nellie, ani nie był też z nią zawsze uczciwy, dlatego teraz chciał aby ten czas miał swój początek, taki jak należy, a póki co urosło małe nasionko, które ciągle kwitło, by powstał pąk, z czego mógłby powstać uroczy kwiat. 
Nellie czuła zapach męskich perfum i nie tylko, bo i zapach skóry Todd’a zmieszanego z jego oddechem, jak i zapachem płynu do płukania tkanin. Przymknęła na moment oczy po czym odezwała się do mężczyzny kiedy pocałował ją delikatnie w szyję, a zaraz prostował się, bo już powoli kręgosłup mu dokuczał.
- Tak. Och Sweeney, jak ktoś chce być miły, to tak mówi. Choć tak brzmi to troszkę dziwnie. Widzisz, nie możesz oceniać rodziców, że zaraz stoją za drzwiami, przecież nie jesteś nastolatkiem, by mieli sprawdzać co robisz, kiedy jesteś z … z dziewczyną… Nie lubisz zdjęć, rozumiem. Dzieci zazwyczaj grymaszą, wiec nic dziwnego, że nie jesteś tutaj zadowolony. – Uśmiechnęła się lekko, jeszcze ich rozmowy trwały chwilę, kiedy oboje poczuli dochodzący zapach kawy z dołu i w końcu udali się na dół, gdzie Helena przygotowywała napoje, na co też się załapali, jak i oczywiście czekał ich tort. A Edward w salonie z gramofonu puszczał muzykę, by  urodziny spędził miło przy innych rytmach niż tylko bicie serc i głosy ludzi. Zaraz gdy Nellie i Sweeney się tam pojawili odparł, kiedy przeglądał jakąś gazetę siedząc w fotelu. 
- O jesteście, właśnie mama szykuje trochę słodkiego, napijecie się kawy..? – Oboje przytaknęli na słowa Edwarda, choć zaraz z kuchni było słychać Helenę. 
- Już robię dla wszystkich kawę! – Sweeney przysiadł na kanapie obok niego Nellie, lecz jakoś szczególnie nie okazywali sobie jakieś zażyłości przy rodzicach golibrody. Niepotrzebne były im jakieś komentarze, a poza tym nie byli przecież jakby nie było parą, by na okrągło okazać sobie czułość. To były na razie jak dla nich, jak dla Sweeney’a przede wszystkim milowe kroki, że sam odważył się na jakikolwiek krok w stronę Pani Lovett. 
Niebawem Helena przyniosła i kawę, przy której pomogła jej Nellie jak i tort, który smakowali. Rozmawiali ze sobą, jak i też rodzice golibrody tańczyli ze sobą, do czego dołączył się Sweeney z Nellie i kobieta objęła mężczyznę za szyją, a Sweeney złapał kobietą w talii, na co kobieta szepnęła mu do ucha. 
- Miło jest z Tobą zatańczyć, wiesz..? – Kobieta pogłaskała Sweeney’a po karku i zaczepiła nieco opuszkami palców jego włosy, gdy mężczyzna spoglądał jej w oczy, choć czuł na sobie wzrok rodziców. 
- Cieszę się bardzo, przynajmniej jeszcze Cię nie podeptałem. Co mam nadzieję, że nie nastąpi. – Uśmiechnął się do kobiety, chciał jeszcze coś powiedzieć, to zaraz obok nich pojawili się tańczący wolny taniec rodzice i Edward odparł.
- Dobrze tańczycie, oboje… A na jutro macie jakieś plany..? – Edward spoglądał na ich oboje, a golibroda i piekarka robili to samo patrząc na Toddów. 
- Tak, tańczyliśmy już jakiś czas temu… Chciałem zabrać Nellie do wesołego miasteczka pod wieczór.. a do południa czy w południe zabrać ją na zakupy.. Grzechem byłoby stąd wyjechać i nie mieć ani jednej pamiątki, a piasek i muszle, może mieć każdy.. Tylko coś kupne.. Prawda Nellie? 

1 komentarz:

  1. Blog ciekawy, bo jest Naszym blogiem. A jeśli anonimowi to nie pasuje, to już nie Nasz problem. Teraz, Anonimie, żeby się tu wpisać, to musisz się ujawnić, koniec pisania z Anonima, nie masz odwagi, to tym bardziej się nie odzywaj. Każdy cwany kiedy jest anonimowy, pokaż się ujawnij, wtedy pogadamy. Nie będziemy tolerować tu obrażania nas, założyliśmy bloga z własnej nieprzymuszonej woli. A jeśli Ty Anonima, nie masz za grosz przyzwoitości, to tym bardziej zablokowaliśmy opcje pisania Anonimowo, teraz pokaż się jaki mądry jesteś. Szara myszka tak naprawdę pewnie to pisze i ma się za cudo świata co? Działasz nam na nerwy, mamy Cię już naprawdę dosyć. Ach i tego bloga prowadzą dwie osoby, dla Twojej wiadomości. Po kolejne, nie Twoja sprawa o czym piszemy, oceniasz nas po dwóch postach? Świetnie przeczytaj od początku, wtedy pogadamy o "Ciepłych kluchach". Nie potrzeba nam oglądać filmu kolejny raz to NASZA WERSJA Sweeney'a Todd'a, a Tobie Anonimie nic do tego, czy Sweeney ma charakter mruka, czy jest osobą pełną empatii. To nie lektura szkolna, więc przymusu nikomu i nakazu nie nadajemy by czytać naszego bloga.
    Nie pozdrawiamy Cię Anonimie.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.