SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 18 lutego 2015

Part 228.

-Tak, dokładnie. Chciałabym mieć jeszcze coś ciekawego oprócz piasku i muszli, by móc dzięki pamiątkom wrócić wspomnieniami do tego wyjazdu.. Poza tym, skoro wciąż będzie ładna pogoda dla rozrywki wybierzemy się do wesołego miasteczka.. chyba nas stamtąd nie wygonią.. hehe.. Sweeney będzie moim przewodnikiem. - Uśmiechnęła się patrząc na rodziców Sweeney'a, by potem przenieść na mężczyznę swoje wesołe spojrzenie. 
-To dobry pomysł.. a wesołe miasteczko, tak, akurat jest w naszym mieście więc warto skorzystać.. W tym samym miejscu co zwykle.. - Sweeney skinął głową na słowa Edwarda, w końcu i bez tego wiedziałby jak trafić na miejsce tam gdzie uwielbiał zawsze przebywać. Pary w tańcu znów oddaliły się od siebie, już bez rozmów między sobą. Salon nie był jakichś wielkich rozmiarów, zwłaszcza ze stołem i wszystkimi meblami, lecz wciąż wystarczało miejsca by stworzyć taką oddzielną przestrzeń w tańcu dla siebie. Nellie ze Sweeney'em spoglądali sobie w oczy, a Helena ganiła Edwarda kiedy chciał im się dłużej przyjrzeć, w końcu też nie chciała by Pani Lovett i syn czuli się w ich towarzystwie źle, ciągle obserwowani i kontrolowani. Nellie opierała momentami głowę na klatce piersiowej Sweeney'ego, nie musiała się obawiać, że na coś wpadną, bo naprawdę dobrze prowadził.  - Widzisz.. jak pięknie nam idzie.. nikt nikogo nie depcze.. Kiedyś nawet nie powiedziałabym, że jesteś tak dobrym tancerzem.. nie spodziewałabym się.. - Sweeney uśmiechnął się kącikiem ust i zaraz obrócił kobietę. 
- Dziękuję, to bardzo miłe.. Hm.. widzisz.. pozory czasem mylą.. Kiedyś.. zabiorę Cię na bal i wtedy naprawdę damy ponieść się muzyce.. - Puścił oczko kobiecie, a Nellie tym razem chwyciła jego dłoń, a drugą rękę położyła na ramieniu mężczyzny. 
- Bal..? Och z przyjemnością, Sweeney, byłoby niesamowicie.. 
- Wiem, zawsze to jakiś przyjemny sposób spędzenia czasu.. W Londynie też czasem powinniśmy sobie organizować troszkę rozrywki.. - Sweeney zerkał na to jak w oczach Nellie pojawił się błysk radości na jego pomysł i sam właściwie się na to ucieszył. Gdy melodia do której tańczyli dobiegała końca, państwo Todd podeszli do nich i Edward zaproponował. 
- Co powiecie na zamianę, hm..? - Sweeney zaraz pocałował dłoń Nellie w podziękowaniu za taniec i po chwili tańczył z Heleną, a Nellie z Edwardem. Nie mogła zaprzeczyć, że on również zaskakiwał swoimi zdolnościami tanecznymi, lecz w jego towarzystwie nie czuła się oczywiście tak samo swobodnie jak przy Sweeney'm, choć czasem próbował ją zagadywać. - Odwiedzicie nas jeszcze letnią porą, prawda..? Wtedy zupełnie jest tutaj inaczej.. nie tak pusto.. Mam nadzieję, że Sweeney nie ma dość starych rodziców.. heh.. Nellie, czasem trzeba go samemu poprowadzić za rękę.. w pewnych sprawach.. bywa oporny.. Oczywiście chodzi mi o te przyjazdy, więc jeśli będziesz miała ochotę nie wahaj się, zabierz go i wsiądźcie w pociąg.. Drzwi zawsze otwarte.. - Edward przyglądał się uważnie kobiecie w trakcie gdy to wszystko szeptał, w końcu nie chciał żeby jego syn to zaraz wszystko usłyszał, a Nellie spoglądała na niego tak przerywanie, a czasem wręcz gdy się obracali szukała spojrzenia Sweeney'a. 
- To bardzo miłe z Pana i Pani Heleny strony.. Być może jeszcze się kiedyś tutaj zjawimy, bo jest uroczo, to miasteczko.. podoba mi się.. wyjątkowo. Właśnie, co do miasteczka.. czy latarnia morska.. jest jeszcze otwarta..? Można wejść do środka, na górę..? - Uniosła głowę by spojrzeć na Pana Todd'a, w końcu był jeszcze trochę wyższy niż Sweeney, od którego była niższa. Edward po namyśle odrzekł. 
- Latarnia.. myślę, że można tam wejść bez obaw.. Kiedyś może bym tego nie polecał, ale wszystko zostało naprawione i jest bezpiecznie.. Wiem od starego znajomego.. Planujecie się tam wybrać..? - Nellie przytaknęła skinieniem głowy, a mężczyzna dalej kontynuował.   
- To bardzo przyjazne miejsce.. zabrałem tam kiedyś Helenę.. akurat na zachód słońca.. było.. 
- Na pewno wyjątkowo. Hm, ale Sweeney wspominał również o zamku.. Cóż, przekonam się jutro.. lub wyjdzie w praniu.. - Pani Lovett przerwała Edwardowi, ponieważ nie chciała znów słuchać jakichś nawiązań do siebie i Sweeney'ego, a mężczyzna uśmiechnął się w takim przepraszającym tonie jakby wyczuł jej myśli. Tańczyli tak przez jedną dłuższą piosenkę, Edward również podziękował Nellie pocałunkiem, a potem wszyscy zasiedli do stołu by napić się kawy i skosztować różnych słodkości, w końcu nie tylko czekoladowy tort znajdował się na stole. Czas pędził, niebawem zza okna wychodzącego na morze roztoczył się piękny zachód słońca i cała czwórka zebrała się by go choć przez chwilę podziwiać. Resztę wieczoru spędzili na wspólnych grach i zabawach, tak jak wcześniej planowali. A były to między innymi karty i kalambury. Helena była zadowolona ze swoich urodzin. Około 21, jak poprzedniego dnia Sweeney i Nellie udali się na górę, a po kąpieli spotkali u Sweeney'a w pokoju, bo była jeszcze dość wczesna pora jak na sen. Sweeney chował swój album ze zdjęciami znów do szuflady, kiedy odezwał się do Nellie siedzącej na jego łóżku. 
- Jak tańczyło Ci się z moim ojcem, hm..? 
- Dobrze, tylko czułam się przy nim taka niziutka.. hehe.. Ale nie podeptaliśmy się nawet przy tej różnicy wysokości, więc cieszę się.. Milutki był ten wieczór, Twoja mama troszkę dała mi fory kiedy graliśmy w karty.. hehe.. Będę to miło wspominać. - Przesunęła się nieco by zrobić Sweeney'emu miejsce, by usiadł i okryła się bardziej szlafrokiem dla ocieplenia. 
- Oj Nellie, wzrostu się nie wybiera.. Zresztą moim zdaniem nie jesteś ani za niska, ani za wysoka, o. Tak, to prawda, wieczór z miłą atmosferą. A co do kart.. wszyscy daliśmy Ci fory, ja też.. ale nie martw się, nikt nie jest dobry we wszystkim.. - Zaśmiał się widząc smutną minkę jaką zrobiła kobieta na wspomnienie o grze. 
- No wiesz co, Sweeney.. przynajmniej mogłeś się nie przyznawać.. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.