SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział XIX. Podróż do Newcastle. Part 212.

Podróż pociągiem do Newcastle, trwała kilka godzin, a że Sweeney z Nellie wyruszyli już o siódmej rano, tak więc byli wczesnymi ptaszkami, które już były w drodze, poza Londynem. Siedząc w jednym przedziale, byli sami, co bardzo ich cieszyło, gdyż nikt im nie przeszkadzał. Sweeney opierał się głową o zagłówek siedząc przy oknie, a Nellie siedziała obok opierając się o Todd’a ramię. Sweeney’owi zdarzyło się też przysnąć, w końcu wcześnie wstali, a zmęczenie może o tej porze nie było jeszcze tak silne, jakby objawi się pewnie za jakieś osiem godzin. Nellie spojrzała na golibrodę, gdy miał zamknięte powieki i pogładziła jego ramię. Jechali kolejną godzinę w takiej ciszy, że oboje przysnęli. Todd opierał nogi o siedzenie naprzeciwko, a Nellie miała głowę ułożoną na kolanach mężczyzny z jego płaszczem jako poduszką i okryta była swoim płaszczem. Lecz oboje powoli się pobudzili, kiedy na zegarku wybijała godzina dziewiąta. Sweeney ziewnął zakrywając usta i cicho westchnął, spoglądając na Nellie, gdy przytuliła się do niego usilnie i zamruczała budząc się, po czym odparła.
- Mmmm.. mogłabym tak zostać, która jego godzina..? – Spojrzała na Sweeney’a, kiedy właśnie spoglądał na zegarek i zaraz wskazał kobiecie godzinę, pokazując swój nadgarstek.
- Dziewiąta właśnie wybiła.. Jeszcze około hm… czterech godzin.. i dojedziemy na miejsce… Troszkę daleko mieszkają moi rodzice hm..? No ale czasem chciałbym tam powrócić, jest tam tak uroczo.. Londyn tego w sobie nie ma, jest miastem zatłoczonym, skupionym tylko na obowiązkach… Zwiedzimy trochę tamte okolice.. może uda nam się wybrać na plaże…? Teraz zrobiło się trochę cieplej, choć upalnie nie będzie, to jeszcze nie lato. – Uśmiechnął się do kobiety, kiedy powoli się podnosiła z jego kolan głową i usiadła zaraz obok, a po chwili przesiadła się naprzeciwko i sięgnęła do swojej jednej torby, gdzie zabrali jedzenie ze sobą. 
- Czas mamy dobry… a Twoi rodzice rozumiem, że będą czekać na nas w domu, prawda..? Tak, jest to trochę daleko, ale miło czasem opuścić Londyn. Dobrze. Jeśli będzie ładna pogoda możemy udać się na plaże, och.. wręcz o tym marze, ale to jeszcze nie okres ciepłych dni.. Jesteś głodny, może coś zjemy..? – Nellie zaraz wyjmowała z koszyka nieco jedzenia, jak pieczywo, czy popakowane upieczone mięso, które zabrali ze sobą, sałatkę, ciasto, czy ciasteczka. A Sweeney miał w swojej torbie napoje, co też zaraz wyciągnął, termos z kawą choćby, który dawno temu dostał od swoich rodziców, no i do tej pory był dobry i dawał ciepło. 
- Tak, niestety nie umiałem się im określić o której będziemy, a jak ich inaczej poinformujemy, gdyby pociąg się opóźnił, albo inne przeszkody by na to wpłynęły.. Dobrze, myślę, że chociaż posiedzieć trochę na piachu, będzie można, o ile tam nie padało i nie jest jakoś deszczowo. Ale tego nie wiem, na razie pogodę mamy ładną i słońce świeci. Tak, możemy zjeść śniadanie. Mam ochotę na, na kotlety, które wczoraj robiliśmy… - Uśmiechnął się lekko do kobiety i zaraz dostał od niej porcje dwóch kotlecików zapakowanym w papier, do tego dwie kromki chleba, no i sałatka warzywna w pojemniczku, łącznie z widelczykiem. Nellie zaś wzięła sobie pierś z kurczaka i jadła z pieczywem jak Sweeney. Do tego smakowali sałatkę i rozmawiali ze sobą. 
-  A teraz chciałbym Cię przed czymś uprzedzić i troszkę uświadomić przed moimi rodzicami. Moja matka nazywa się Helena, a mój ojciec to Edward, nie wiem czy Ci o tym mówiłem.. ale wydaje mi się, że to bardziej minęło na słowach, ojciec czy matka. Mój ojciec jak Ci mówiłem jest golibrodą, moja matka zaś trzyma wszystko w ryzach. Inaczej ujmując w domu, rządzi kobieta i tak raczej było z pokolenia na pokolenie. A mój ojciec jest człowiekiem, który nie potrafi się sprzeciwić. No ja raczej do tej ramy nie pasuje.. nie jestem taki jak mój ojciec. Ale nieważne… Moja matka zajmuje się domem, nie pracuje, choć był okres kiedy trudniła się jako cukiernik.. Lecz było to dawno temu. Ja wiem o tym tylko z opowieści, bo nie było mnie wtedy na świecie. Napisałem w liście jak wiesz, że przyjadę z Tobą. Lecz moi rodzice do takich spraw… teraz sam nie wiem jak podchodzą, ale na pewno upatrzą sobie w Ciebie moją hm, żonę. – Uśmiechnął się do kobiety i zaraz powoli odkręcił termos i wlał do kubka od termosu, trochę kawy i podał do popicia Nellie, tylko tak by się nie poparzyła. 
- Poza tym i tak w każdej wiadomości od nich słyszę, że czas oderwać się od tego co było… Tylko, że zawsze łatwiej jest coś powiedzieć, niż to przeżyć na sobie. Sama wiesz jak to jest. A teraz kiedy widziałem moją córkę… Wiem, że powinienem powiedzieć jej kim jestem… Ale to był pierwszy raz kiedy ją widziałem, nie potrafiłem, może nadal nie potrafię otrząsnąć się z tego.. Gdybyś Ty widziała swoje dorosłe dziecko, a ostatnio widziałaś, kiedy było nastolatką i to tylko przez szybę z daleka.. Co byś zrobiła..? Przy pierwszym zobaczeniu, jeszcze tak strasznie niefortunnym, przez tego głupiego woźnice, do tego z małym dzieckiem na rękach.. Powiedziałabyś kim jesteś..? Ja nie odważyłem się. A dziś postąpiłbym tak samo jak wtedy. A w Twoim sklepie…? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.