SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 11 marca 2015

Part 230.

- Możemy się jeszcze przejść, ale wieczorem chciałbym Cię zabrać do wesołego miasteczka, dobrze by było przed tym odpocząć, hm..? Teraz po powrocie do Londynu, wiesz że wracam do pracy, prawda..? Będzie mniej czasu, poza tym ostatnio słyszałem o jakimś konkursie dla ludzi z moim fachem.. Który ma się odbyć tydzień po naszym powrocie, chciałbym wziąć w tym udział… Nie mówiłem o tym? Widocznie zapomniałem. Lecz chciałbym znaleźć się wśród golibrodów..  Do wygrania są pieniądze, nie pamiętam już jakie sumy, bo za pierwsze trzy jest jakaś suma.. za pierwsze miejsce wiem, że jest. 10 tysięcy funtów. Może mi się uda.. jak nie pojawi się kolejny wkurzający Adolfo Pirelli… Nienawidzę, takich ludzi. 
Zmarszczył czoło i przypomniał sobie, jak Pirellie’go załatwił na dobre czajnikiem i nie miał litości, a Pani Lovett wtedy była zaskoczona zachowaniem Todd’a, lecz pomogła mu pozbyć się ciała. Kobieta słuchając słów Todd’a znów wyczuwała w nim tego Sweeney’a, który powrócił ze swojej tułaczki, lubiła w nim to, kiedy był taki na dystans i jego oczy były skupione na tym co ważne. Choć wolała by teraz skupiał się na przyjemniejszych rzeczach niż na pracy. Lecz suma jaką usłyszała oczywiście, że gdyby Sweeney wygrał konkurs byłaby oczarowana jego umiejętnościami. Dotknęła ramienia mężczyzny i szli uliczką dalej, choć zatrzymali się przy jednej wystawie, gdzie właśnie był zakład fryzjerski i też jeden mężczyzna golił męskie brody. Sweeney przyglądał się umiejętnością golibrody, który zaraz spojrzał na niego i wskazał na brzytwę, czy nie życzyłby sobie by mu choćby przyciąć baki, na co Sweeney pokręcił głową, że dziękuje, ale nie skorzysta. 
- To bardzo miłe Sweeney, mógłbyś wystartować. A nagroda, całkiem miła. Och na pewno wygrasz, musisz wziąć w tym udział. A tacy jak Pirelli, to na pewno się znajdą, ale wierzę w Ciebie i wiem, że uda Ci się. Będę trzymała kciuki. Powiesz mi kiedy to będzie, zamknę na ten czas sklep i przyjdę Ci pokibicować.. Idziemy..? Czy masz ochotę może skorzystać z usług golibrody hm..?  - Uśmiechnęła się i zaraz ruszyli dalej, gdzie powoli podeszli pewnymi krokami do powozu, w którym sprzedawano naleśniki na gorąco, co zaraz zamówili po tym jak oboje zdecydowali się na spróbowanie tego słodkiego specjału. Naleśniki były zrulowane i nadziane masą umieszczaną na koniec do podania. A masa składała się z masła orzechowego, no nie był to wyrób idealnej jakości, ale większość ludzi to lubiło, poza tym było to tanim produktem. Dalej spacerowali jedząc naleśniki, więc tez panowała między nimi cisza przez ten czas. Sweeney zjadł pierwszy i serwetkę zaraz wrzucił do kosza po wytarciu kącików ust. 
- A wracając do konkursu, będzie mi miło jeśli się pojawisz. Lecz jak będzie dobry utarg, to nie przesadzaj z zamykaniem sklepu, po konkursie przyjdę do Ciebie i opowiem jak było. – Uśmiechnął się do kobiety i dodał. 
- Smakuje Ci..? Naleśniki są dobre.. choć nie może do końca jak te domowe.. ale to jest z myślą o tych najbiedniejszych… Czasem dostają za darmo, jak zostaje już mało masy ciasta.. żadne pocieszenie, ale wiesz jakie życie jest w tych czasach. Nie żyjemy jak książęta. Poza tym zastanawiam się nad tym by znaleźć sobie coś innego, niż ta kawalerka w której jestem.. dobre to miejsce, fakt. Lecz ludzie czasem mnie tam denerwują. – Wzruszył ramionami, po czym powoli wracali do domu. Mężczyzna niczego nie kupował, może było kilka drobiazgów co podobały mu się, lecz uznał, że nie będzie niepotrzebnie wydawał swoich pieniędzy, w końcu tez nie posiadał majątku. 
- Tak, tak. Dobre. Rozumiem, och tak jak z kukurydzą, tak samo jest. Chcesz się przeprowadzić..? Sweeney… wiesz, że możesz zatrzymać się u mnie.. ja wiem, że źle Cię potraktowałam.. I na pewno masz o to uraz i żal do mnie.. Och gdybym wiedziała, że to wszystko się tak potoczy, uciekałabym jak najdalej… William, stanął na mojej drodze. Ach dalej nie mogę tego zrozumieć dlaczego na niego trafiłam i wydawał mi się taki dobry, idealny.. a wyszedł z niego diabeł. Lecz jeśli niczego nie znajdziesz.. co sobie założysz, a spakowałbyś rzeczy z kawalerki i nie miał gdzie pójść, to wiedz, że możesz przyjść do sklepu.. Ja Cię nie namawiam na to.. ale jeśli źle się tam czujesz.. –Kobieta wzięła Sweeney’a pod rękę gdy powoli dochodzili do domu, aż nagle kiedy Sweeney miał odezwać się do kobiety, zaczepiło ich dwóch mężczyzn na co Sweeney cicho mruknął. 
- Trupia teatralna.. – Warknął, a kobieta spojrzała nieco zdezorientowana bo nie wiedziała o co chodzi, kiedy mężczyźni stanęli im na drodze, Sweeney pociągnął Nellie by nie zatrzymywali się, lecz dwóch młodych Panów, w ich właściwie wieku, zatrzymali ich. Jeden położył dłoń  na mostku Todd’a by go zatrzymać i odparł takim władczym głosem. 
- Pan Mruk…! Gdzie pędzisz Todd.. nie poznajesz kolegów, sąsiadów..? – Mężczyzna poprawił Todd’owi ubranie na co Todd się przyjrzał i strącił rękę mężczyzny z siebie. Drugi zaś osobnik był zainteresowany kobieta, spoglądał na jej dekolt, co Nellie zaraz zakryła swoim płaszczykiem który miała na sobie. 
- A cóż to za piękność prowadzisz? Nie przedstawisz nas..? – Mężczyzna zakręcił się koło Nellie, a Todd na niego spojrzał, jak i na tego co stał przed nim i odparł. 
- Nie dla psa kiełbasa, zejdźcie nam z drogi. – Warknął i odepchnął od siebie mężczyznę przed sobą. Na co ten zaraz zezłoszczony złapał za fałdy płaszcza Todd’a i odparł przy jego uchu puszczając oczko do Nellie. Kobieta była troszkę zaskoczona tymi dwoma młodzieńcami, bo nie wiedziała kim są i szepnęła do Todd’a
- Sweeney… - złapała się jego łokcia bo nie chciała by w tak perfidny sposób atakowali ją dwaj mężczyźni, tym bardziej, że ich w ogóle nie znała.
- Uuuu… Pan Todd się zezłościł.. Myślałeś, że Cię nie poznamy.. to dla nas ta metamorfoza, byś nie był rozpoznawalny, żuczku..? 
- Nie obchodzą mnie wasze docinki. Nie dla was się tak nie zmieniłem. Przykre? Nie wątpię. Wy dwaj, sąsiedzi od siedmiu boleści wiecznie ze mną rywalizujący w szkole, cudowne czasy.. a dziś zaczynacie to samo.. nie wyrośliście? – Mruknął do mężczyzny i spojrzał na Nellie, gdy trzymała go pod rękę i położył na jej dłoni swoją dłoń i przepchnęli się przez dwóch mężczyzn. Sweeney wtedy odezwał się do kobiety, gdy Rob’a i Trey’a zostawili nieco w tyle, poszli szybko dość w kierunku domu. 
- Wybacz. To sąsiedzi, dawno temu chodziłem z nimi do szkoły i nigdy się nie lubiliśmy. Rob i Trey… Dwaj idioci.  – Sweeney czuł, że za nimi idą, lecz dochodzili już do werandy domu po skręceniu na chodniku i kiedy byli już na schodach, Rob i Trey podeszli. Sweeney otworzył drzwi Nellie by mogła wejść do środka i wskazał by to zrobiła i nie czekała tu na niego. A  dwaj dowcipnisie, grali na nerwach Sweeney’a mówiąc jeden przez drugiego. 
- Poderwałeś cizie, nie ma co..!
- A ten dekolt widziałeś.. Tyłek.. tez miała niezły.. Sweeney poderwał kobietę hehe.. a może to Twoja zona.. o wybacz.. honory.. hehe.. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.