SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 18 marca 2015

Part 232.

 - To dobrze.. Cóż.. chyba gdyby taka dwójka stawiła mi czoła mianowałbym siebie tytułem całkowitej sieroty.. ale te czasy kiedy oni mieli nade mną jakąś przewagę bo byli we dwójkę minęły, mimo, że wciąż jest teoretycznie dwoje na jednego. No nieważne, Nellie. Nikomu nic się nie stało i to jest najważniejsze. Powiedzmy, że to spotkanie się nie wydarzyło, a już za jakiś czas trochę powrócimy do czasów dzieciństwa w wesołym miasteczku.. Będzie fajnie, zobaczysz. 
- Hm.. czyli byłeś tam już wcześniej, tak..? - Nellie wygładziła rękaw swojej sukni, który niezbyt pięknie układał się po zdjęciu płaszcza i uniosła brew spoglądając na mężczyznę. 
- Tak, byłem. Nie raz. Z tego, co mi się wydaje to przejezdne wesołe miasteczko jest takie samo od lat. To mała miejscowość więc też pewnie nie przyciąga ludzi, który zajmują się tego rodzaju rozrywkami.. Teraz pewnie nawet nie będzie zbyt wielu ludzi... Zresztą chyba mam już dość spotkań na dzisiejszy dzień.. - Zaśmiał się dokładnie przez dwie sekundy pod nosem, na co Nellie się uśmiechnęła, a zaraz do salonu wkroczyła Helena wraz z Edwardem i potrawami. 
- Odsapnęliście troszkę po spacerze..? Dziś na obiad bardziej miejscowy smakołyk.. Nellie spróbujesz czegoś tutejszego, a nie tylko rzeczy, które można przyrządzić zawsze i wszędzie w każdej części tego kraju.. - Kobieta postawiła Pani Lovett i sobie talerz z pieczonym łososiem i warzywami na parze, a Edward zrobił tak samo, zaniósł posiłek synu i na swoje miejsce. Nellie uśmiechnęła się na to co powiedziała matka Sweeney'a, starania jakie włożyła w przygotowania tego z pewnością smacznego dania dawało się wyczuć na odległość. 
- A więc ryba.. Oj tak, to świetna odmiana w jadłospisie.. na co dzień nie je się takich rzeczy, choć są bardzo zdrowe.. Och, jest wyśmienite. - Zachwycała się Nellie, kiedy panowie patrzyli się na siebie porozumiewawczo, że Helena i Nellie wciąż prawią sobie komplementy odnośnie jedzenia, że stale to sobie powtarzają. Lecz najwyraźniej jedna drugiej chciała w ten sposób zaimponować, a w końcu trzeba było przyznać, że kłamstw sobie nie opowiadały. 
- Co planujecie potem..? Bo pewnie coś planujecie, hm..? - Edward spytał Sweeney'a, kiedy kobiety wciąż rozmawiały ze sobą na temat, który był ich tematem numer jeden, czyli gotowanie. Były tak tym zaabsorbowane, że nie słyszały rozmowy mężczyzn. Sweeney wytarł serwetką kącik ust i odparł do ojca. 
- Obiecałem Nellie wesołe miasteczko, ale jeszcze troszkę odpoczniemy.. Myślę, że jeśli nam się spodoba wrócimy trochę później wieczorem, więc nie czekajcie z kolacją, tak jak poprzednio z obiadem.. - Rzucił ojcu całkiem poważne spojrzenie, ponieważ nie chciał by rodzice opóźniali swój posiłek czy też wyglądali na nich w oknach. Tym samym chciał też zaznaczyć, żeby ojciec nie dodawał tutaj swoich typowych komentarzy odnośnie Pani Lovett, bo to jego życie i nie powinien już tak ingerować w jego relacje z.. kobietami, bo nie miał kilkunastu lat. Edward pochylił się trochę ku niemu, jakby chciał przekazać mu coś w tajemnicy.
- Dobrze, spokojnie, zapamiętam i przekażę mamie. Chciałem Ci tylko powiedzieć, że Nellie wspominała mi coś o latarni morskiej, myślę, że gdybyś ją tam zabrał byłaby naprawdę ucieszona. Ale ja tylko przekazuję. Decyzja należy przecież do Ciebie. - Uśmiechnął się kącikiem ust do syna i wrócił do wcześniejszej pozycji by napić się popołudniowej herbatki. Gdy każdy napełnił już swój brzuch jedzeniem, naczynia zostały pozmywane, Edward wrócił do piwnicy by dalej robić porządek w swoich szpargałach, również uporządkować te, które mogły się przydać do ewentualnego remontu, a Helena zajęła się robieniem urodzinowego tortu na zamówienie jakie otrzymała. Sweeney i Nellie mieli wolną rękę co do zajęć, poczuli, że nie są obserwowani i nie muszą ukrywać się z tym, że po prostu spędzają razem czas. Nellie odniosła zakupione pamiątki do swojej sypialni i na chwilę rozdzieliła się z mężczyzną, który również odwiedził swój pokój w tym czasie. Pani Lovett usiadła przy toaletce stojącej w rogu pokoju, tak, że w odbiciu jej lustra odbijały się drzwi i przyjrzała się swojej twarzy przez chwilę. Wydawało jej się, że nie była już taka blada jak zwykle, choć też nie była do końca pewna czy zaszły jakieś zmiany w wyglądzie skóry, ponieważ mało prawdopodobne było iż się opaliła, lecz całkiem możliwe, że po prostu uważała ponad wszystko, że obecność nad morzem ma zbawienny wpływ na człowieka i tak się również objawia. Wczepiła we włosy kokardkę, której kolor nie był do końca określony, a raczej pomieszany jako róż z czerwienią, kiedy jej uwagę przykuła książka w szufladzie toaletki. Wydała się być całkiem interesująca, zdążyła nawet przeczytać kilkanaście stron zanim dostrzegła w lustrze uchylające się drzwi i Sweeney'a w nich. Nie usłyszała nawet pukania. 
-..Przepraszam jeśli przeszkadzam.. -Nellie zerknęła na niego w lustrze, trochę wahał się między tym, czy ma wyjść, czy jednak zostać. Odłożyła książkę na jej pierwotne miejsce i wczepiła drugą kokardkę, po drugiej stronie głowy we włosy, czując, że lekkie ciepło wpływa na jej policzki. Od jakiegoś czasu tak już się działo, kiedy on pojawiał się przy niej. Nie było do końca logicznego wyjaśnienia dla tego, tak samo jak cała historia uczuć jakimi kiedykolwiek darzyła i darzy Sweeney'a nie jest logiczna. Po prostu tak się działo. 
- Nie.. no coś Ty, Sweeney.. Wybacz, zaczytałam się po prostu. Chciałeś mi coś powiedzieć..? - Odwróciła się by nie patrzeć na niego w lustrze, tylko normalnie. 
- Pomyślałem, że posiedzimy jeszcze trochę na werandzie zanim pójdziemy. Przyniosłem dwa fotele wiklinowe, ciasteczka i herbatę też się da zorganizować jeśli jest ochota. Zechcesz mi w takim razie towarzyszyć..? 
- Tak! - Uśmiechnęła się uroczo, a przynajmniej tak Sweeney to odbierał i zaraz schodzili już na dół, by zaraz znaleźć się już na samej werandzie. Zajęli miejsca w swoich fotelach i napawali swój wzrok przez kilka chwil widokiem morza. Nellie popijała przy tym herbatkę. Skierowała głowę w stronę Sweeney'ego, odetchnęła świeżym morskim powietrzem i rzekła. 
- O czym myślisz? - Todd zerknął na kobietę powoli, spojrzeniem jakby szukającym gdzieś w powietrzu konkretnej odpowiedzi, ale nie do końca potrafił takową znaleźć. 
- Trochę wstyd powiedzieć prawdę, że po prostu chwilę nie myślałem o niczym i nie odzywałem się z tego powodu, lecz taka jest.. Wyłączyłem się na moment. Nie straciłem czegoś ważnego, hm..? - Nellie uśmiechnęła się subtelnie lewym kącikiem ust i podparła swoją głowę na dłoni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.